O problemach mieszkańców bloku przy ulicy Hirszfelda na warszawskim Ursynowie informowaliśmy już na tvnwarszawa.pl. W budynku z wielkiej płyty z lat 80. pękają ściany i podłogi. Najgorzej jest w klatce schodowej numer II. W wielu miejscach pojawiły się szerokie pęknięcia i rozwarstwienia konstrukcji. Mieszkańcy trzeciego piętra skarżyli się, że odczuwają już wyraźne przechylenie budynku. Na korytarzach dokładane były kolejne belki podporowe, które miały zabezpieczyć strop.
Budynek grozi zawaleniem
Pierwsze oznaki problemów z budynkiem pojawiły się kilkanaście lat temu, ale w ostatnich miesiącach sytuacja gwałtownie się pogorszyła. Podczas kontroli przeprowadzonej pod koniec czerwca inspektor nadzoru budowlanego ustalił, że istniejące rysy powiększyły się. Ocenił, że budynek z 44 mieszkaniami grozi zawaleniem i wydał decyzję o zakazie jego użytkowania. Dotyczyła ona całej nieruchomości, a nie tylko klatki, gdzie pojawiły się największe zniszczenia.
Lokatorzy usłyszeli, że muszą natychmiast opuścić swoje mieszkania. Nasz reporter Mateusz Mżyk opisuje, że cały blok otoczony jest metalowym płotem, na którym wywieszono informację o wyłączeniu obiektu z użytku. Ale tylko dwa spośród kilku wejść do klatek są zablokowane drewnianymi płytami.
Zaplombowane wejście do bloku przy HirszfeldaŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Zaplombowane wejście do bloku przy HirszfeldaŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Zaplombowane wejście do bloku przy HirszfeldaŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Zaplombowane wejście do bloku przy HirszfeldaŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Zaplombowane wejście do bloku przy HirszfeldaŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Zaplombowane wejście do bloku przy HirszfeldaŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Zaplombowane wejście do bloku przy HirszfeldaŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl WINB uchyla decyzję PINB
Spółdzielnia odwołała się od decyzji o zakazie użytkowania budynku do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Warszawie. Jak przekazuje nam wiceprezes spółdzielni, odwołanie zostało rozpatrzone 16 lipca. WINB zdecydował o uchyleniu w całości decyzji swojego powiatowego odpowiednika i skierowaniu sprawy do ponownego rozpatrzenia .
Ale trudno mówić o zwrocie akcji, bo - jak ustaliliśmy - powodem takiej decyzji były wyłącznie kwestie formalne.
Blok może runąć, mieszkańcy muszą się wyprowadzić
Przypomnijmy: PIBN orzekł w czerwcu zakaz użytkowania bloku do czasu wykonania przez spółdzielnię niezbędnych prac remontowych, do przeprowadzenia których zobowiązał ją decyzją z marca. Zdaniem WINB, organ powiatowy nie mógł uzależnić czasu trwania zakazu od obowiązków wynikających z odrębnej decyzji administracyjnej. Upraszczając: decyzja czerwcowa nie powinna odwoływać się do marcowej, powinna być niezależna.
Jednocześnie, w uzasadnieniu rozstrzygnięcia WINB odrzucił argumenty spółdzielni, która domagała się ograniczenia zakazu użytkowania wyłącznie do klatki numer II . Inspektoratu nie przekonały opinie przedstawione w załączonej do odwołania ekspertyzie technicznej z lipca tego roku.
"Przeprowadzone w sprawie oględziny potwierdziły dalsze pogłębianie się istniejących rys oraz występujące ryzyko zawalenia się całego budynku mieszkalnego, a nie tylko klatki schodowej numer II" - ocenił WINB w uzasadnieniu rozstrzygnięcia, do którego udało nam się dotrzeć.
Blok przy ulicy Hirszfelda grozi zawaleniemŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Blok przy ulicy Hirszfelda grozi zawaleniemŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Blok przy ulicy Hirszfelda grozi zawaleniemŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Blok przy ulicy Hirszfelda grozi zawaleniemŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Blok przy ulicy Hirszfelda grozi zawaleniemŹródło zdjęcia: Mateusz Mżyk / tvnwarszawa.pl Dobytek został w mieszkaniach
Część mieszkańców klatki numer II przeniosła się do wynajmowanych mieszkań. Inni także opuścili lokale, ale nadal szukają nowego miejsca zamieszkania. Jak usłyszeliśmy, mogą oni liczyć na finansowanie najmu przez spółdzielnię.
W lokalach pozostały meble, sprzęty i inne elementy wyposażenia.
Początkowo mieliśmy informację, że mamy zabrać tylko to, co będzie nam potrzebne przez rok wyprowadzki. Mówiono nam, że po remoncie wrócimy do mieszkań, więc mamy nie wynosić szaf, łóżek i tak dalej. Zabraliśmy tylko podstawowe rzeczy - relacjonuje nasza rozmówczyni.
Teraz spółdzielnia powiedziała, że nie wpuści już nikogo do naszej klatki i jeżeli będzie nakaz rozbiórki budynku, to po prostu wszystkie rzeczy, które pozostawialiśmy w mieszkaniach będą stracone. Nikogo nie obchodzi to, że zostawiliśmy połowę swojego życia w tych mieszkaniach - żali się kobieta.
"Kazali nam się natychmiast wynosić". Dramat mieszkańców
Niepewność i obawy
Mieszkańcy z niepokojem oczekują na informacje o tym, jaki los spotka blok przy ulicy Hirszfelda. Rośnie obawa, że budynek może nie nadawać się już do remontu. Mają sygnały, że spękania na ścianach i stropach wciąż się powiększają. - W ciągu tygodnia powiększyły się o centymetr, więc ten proces postępuje i to szybciej niż w przeszłości - twierdzi mieszkanka bloku.
Nie wiadomo, czego możemy się spodziewać. Nie wiadomo, jak długo będziemy mieszkać w wynajmowanych mieszkaniach. Nie wiadomo, co z tym blokiem będzie dalej - mówi nam nasza druga rozmówczyni, pani Elżbieta.
To, co najbardziej mi dokucza to to, że nie mam na piśmie od spółdzielni żadnego terminu, kiedy odzyskam swój lokal lub pieniądze za niego. Chciałabym po prostu wiedzieć, kiedy odzyskam prawa do swojego własnego mieszkania - wyjaśnia.
Zmiany w zarządzie spółdzielni
Spółdzielnia przymierza się do remontu. Nie podaje jednak szczegółów harmonogramu. W marcu tego roku PINB nakazał przeprowadzenie niezbędnych prac w ciągu kolejnych 12 miesięcy.
Mieszkańcy obawiają się, że na plany remontowe może wpłynąć sytuacja wewnętrzna spółdzielni. Jak podało w ubiegłym tygodniu radio RDC, dotychczasowy prezes SMB "Imielin" Rafał Januszkiewicz został zawieszony, ponieważ według sądu doszło do nieprawidłowości w sposobie jego powołania. Jego obowiązki przejął tymczasowo Aleksander Miszczenko.