RAK
    Po co kupować WhatsApp Plus? Wystarczy wyrzucić dychę do kosza i efekt będzie podobny

    Po co kupować WhatsApp Plus? Wystarczy wyrzucić dychę do kosza i efekt będzie podobny

    1659 odsłon
    Po co kupować WhatsApp Plus? Wystarczy wyrzucić dychę do kosza i efekt będzie podobny

    Miesięczna opłata to nieco ponad 10 złotych, więc to raczej groszowa sprawa dla większości z nas. Problem w tym, że kiedy patrzę na listę korzyści, nie widzę tam niczego, za co opłacałoby się tyle zapłacić.

    10 zł miesięcznie za zmianę ikonki? Meta mówi: czemu nie

    Subskrypcja WhatsApp Plus została oficjalnie zapowiedziana w maju tego roku, ale dopiero teraz trafiła do polskich użytkowników. Kosztuje dokładnie 10,49 zł miesięcznie, choć osoby niezdecydowane mogą najpierw skorzystać z miesięcznego okresu próbnego. Najważniejsze jednak jest to, co my za tę kwotę dostajemy? Nie spodziewajcie się cudów, bo Meta oferuje:

    ekskluzywne pakiety naklejek,

    14 nowych ikon aplikacji,

    18 dodatkowych motywów kolorystycznych,

    10 nowych dzwonków,

    bardziej rozbudowane reguły organizacji listy czatów,

    możliwość przypięcia nawet 20 rozmów zamiast dotychczasowych trzech.

    I… właściwie tyle. W moim odczuciu brakuje tu czegoś, co realnie ułatwiałoby korzystanie z komunikatora i dawało przewagę nad osobami, które nie płacą. Coś w stylu większej przestrzeni na kopie zapasowe, dodatkowych funkcji prywatności, lepszego szyfrowania czy rozbudowanych narzędzi pracy. Jasne, to nie tak, że te funkcje, które Plus oferuje, są bezużyteczne. Wiele osób lubi personalizować swoje aplikacje, jednak nie sądzę, by robili to każdego miesiąca po kilka razy, a przecież właśnie na tym opiera się ta subskrypcja – na stałym płaceniu za kosmetykę, w tym za zmianę koloru ikony WhatsAppa.

    Tymczasem najciekawsze funkcje są… darmowe

    Największym absurdem jest fakt, że jednocześnie WhatsApp przygotowuje funkcję dla wszystkich i zapowiada się ona na bardziej przydatną niż wszystko, co znajdziemy w pakiecie Plus. Chodzi o nazwy użytkowników, dzięki którym nie będzie już trzeba udostępniać swojego numeru telefonu każdej nowo poznanej osobie. To rozwiązanie od dawna funkcjonuje w Telegramie, Discordzie czy Signalu i w końcu trafia także do WhatsAppa. Dzięki niemu będzie można dodać kogoś do kontaktów wyłącznie na podstawie nazwy użytkownika, bez ujawniania numeru telefonu.

    Przyda się to choćby podczas rozmów z nowymi znajomymi, w grupach osiedlowych, szkolnych czy sportowych albo przy kontaktach z klientami. Co ważne, WhatsApp nie stworzy publicznej wyszukiwarki użytkowników. Żeby napisać do konkretnej osoby, trzeba będzie znać jej dokładną nazwę. Meta pozwala już teraz rezerwować własne nazwy użytkowników. Wystarczy wejść w Ustawienia → Konto → Nazwa użytkownika, choć funkcja pojawia się stopniowo i nie każdy zobaczy ją od razu.

    Oczywiście, funkcje zwiększające bezpieczeństwo nie powinny być za paywallem, zwłaszcza w komunikatorze. Jednak subskrypcja też powinna dawać jakieś realne korzyści. Niby 10 złotych to niewiele i większość nawet by nie zauważyła, że ta kwota uciekła z konta, ale dla mnie byłoby to trochę jak wyrzucanie pieniędzy w błoto. Meta najwyraźniej testuje, gdzie przebiega granica cierpliwości użytkowników. Przez lata WhatsApp był komunikatorem, który po prostu działał. Bez reklam, bez abonamentów i bez dziesięciu wersji premium. Teraz firma szuka sposobu na nowe źródło przychodów i w tym celu wybrała dziwny kierunek.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Chip.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era