
Jemeńscy rebelianci Huti przyznali się do ataku na dwa saudyjskie tankowce „ENCELIA” i „LAYLA” na Morzu Czerwonym.
Na tankowcu „ENCELIA” wybuchł pożar po trafieniu pociskiem, jednak załoga jest bezpieczna.
Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24
Do incydentu doszło w czwartek podczas rejsu tankowca „ENCELIA” po Morzu Czerwonym. Jak poinformowała saudyjska państwowa agencja prasowa SPA, powołując się na oficjalne źródło w Generalnym Urzędzie Transportu, na dziobie jednostki wybuchł pożar. „Wszyscy członkowie załogi są bezpieczni, a władze podjęły niezbędne środki w celu zabezpieczenia statku i załogi oraz ochrony środowiska morskiego” – przekazano w komunikacie.
Huti biorą odpowiedzialność
Jemeńscy rebelianci Huti poinformowali na Telegramie, że „przeprowadzili wysokiej jakości operację wojskową wymierzoną w dwa saudyjskie tankowce, które naruszyły blokadę”. Statki to „ENCELIA” i „LAYLA”. Atak miał być odpowiedzią na ogłoszoną przez Huti blokadę morską Arabii Saudyjskiej.
Według informacji przekazanych przez agencję Reuters, „ENCELIA” nadała sygnał SOS. Poinformowała, że została trafiona pociskiem podczas operacji na zewnętrznych granicach portu Dżizan na Morzu Czerwonym.
Zmiany tras i ostrzeżenia dla żeglug
W związku z zagrożeniem ze strony Huti cztery tankowce płynące przez Morze Czerwone do Azji zmieniły swoje trasy. Dzień wcześniej podobnie postąpiły trzy inne jednostki. Unijna misja wojskowa Aspides ostrzegła, by statki związane z Izraelem, USA i Arabią Saudyjską unikały tego akwenu.
Od czasu wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego, Arabia Saudyjska zwiększyła eksport ropy przez port Janbu nad Morzem Czerwonym.
Nie przegap
Najważniejsze Fakty