Polsko-ukraińskie relacje przechodzą obecnie jeden z najtrudniejszych okresów od lat. Jak potwierdził w tureckiej Ankarze Karol Nawrocki - prezydent Polski "kurtuazyjnie" miał okazję rozmawiać z prezydentem Ukrainy. Kwestie historyczne nie były jednak obiektem dłuższej wymiany zdań - wynika z informacji Wirtualnej Polski.
Do pierwszej wymiany zdań doszło w sposób niemal naturalny - podczas wspólnej sesji zdjęciowej. Organizatorzy wydarzenia zaaranżowali ustawienie głów państw i delegacji w taki sposób, że polska para prezydencka znalazła się w bezpośrednim sąsiedztwie ukraińskiej. Obok Karola Nawrockiego stanęła pierwsza dama Ukrainy, Ołena Zełenska.
Jak wynika z naszych informacji, wymiana zdań podczas kolacji - o której mówił prezydent Polski - miała charakter ściśle protokolarnego kontaktu, a nie miejsca na pogłębioną debatę. Mimo że polska strona konsekwentnie podtrzymuje swoje stanowisko w kwestiach historycznych, podczas tej krótkiej rozmowy temat ten nie został podniesiony.
Poranne pasmo Wirtualnej Polski, wydanie 27.04
Jak słyszymy, zdecydowała kalkulacja - podnoszenie drażliwych kwestii podczas spotkania wielu głów państw byłoby niezrozumiałe dla niektórych. I mogłoby zostać źle odebrane przez obserwatorów rozmowy. Polska musiałaby przyjąć rolę kraju, który - w ocenie międzynarodowej - nie jest w stanie funkcjonować bez eksponowania historycznego konfliktu. Z perspektywy Pałacu kluczowe jest, aby to strona ukraińska postrzegana była jako ta, która unika odpowiedzialności – i sama podnosi temat w polityce wewnętrznej.
Podejście to wpisuje się w szerszą przyjętą linię Pałacu i oczekiwanie Nawrockiego: to strona ukraińska powinna wykazać inicjatywę w kwestii historycznego dialogu i przedstawić propozycje rozwiązań.
Dyplomatyczna wstrzemięźliwość
Karol Nawrocki nie oczekiwał więc od prezydenta Zełenskiego żadnych deklaracji w Ankarze czy wycofywania się z wcześniejszych decyzji. Co więcej - ze strony Nawrockiego nie będzie już kolejnych zaproszeń do rozmów. Te, które padały wcześniej, nie skończyły się ani wizytą, ani właściwymi rozmowami. W efekcie - jak słyszymy - strona polska nie chce dawać prezydentowi Ukrainy okazji do rozgrywania tematu w jego polityce wewnętrznej .
Sam Karol Nawrocki, odnosząc się publicznie do relacji polsko-ukraińskich, w drugim dniu szczytu NATO podkreślił:
"Stanowisko w kwestiach, które dotyczą naszych bilateralnych napięć, dla mnie jest niezmienne: Polska – i myślę, że cała Europa – nie może akceptować odwoływania się do żołnierzy UPA, którzy odpowiadają za śmierć 120 tysięcy Polaków. Natomiast nie wyklucza to naszego dialogu – to rzecz oczywista w świecie dyplomacji. Pozostajemy w dialogu i odczuwamy wspólne zagrożenie ze strony Federacji Rosyjskiej".
Jak nieoficjalnie słyszymy, dyplomatyczna wstrzemięźliwość podczas spotkania była wyborem świadomym.
Dlatego Karol Nawrocki konsekwentnie podkreślał - i robił to już wielokrotnie w swojej pierwszej wypowiedzi dla mediów podczas szczytu - że kanały rozmów z ukraińską stroną pozostają otwarte, a Warszawa dostrzega wspólne wyzwania i zadania. Jednocześnie polityka historyczna Polski pozostaje nienaruszalna.
Nawrocki z jednej strony chce pokazać gotowość do pragmatycznego dialogu w sprawach bezpieczeństwa (dla obserwatorów ze świata) oraz, że nie ma zgody na kompromis w kwestiach pamięci (dla delegacji z Ukrainy).
Co istotne, poruszenie kwestii historycznych przez prezydenta w Ankarze stanowiło odpowiedź na pytanie dziennikarza. Nawrocki nie chciał unikać odpowiedzi - wykorzystał za to okazję, by po raz kolejny wyraźnie podbić polską perspektywę i przypomnieć o fundamentalnych różnicach. Powołał się przy tym również na perspektywę innych krajów Europy.
Dziennikarz, reporter i autor. Od 2014 roku związany z Wirtualną Polską, gdzie rozpoczynał jako dziennikarz serwisu ekonomicznego Money.pl. Od czerwca 2023 roku redaktor naczelny Wiadomości WP - jednego z kluczowych filarów informacyjnych Grupy Wirtualna Polska. Specjalizuje się w dziennikarstwie ekonomicznym i śledczym. Zasłynął serią reportaży o nieetycznych praktykach w branży finansowej, w ramach których sam zatrudnił się w jednej z warszawskich "kotłowni" - nielegalnych call center naciągających ludzi na fałszywe inwestycje, a w związku ze śledztwem był przesłuchiwany przez policję i Komisję Nadzoru Finansowego. Na tej podstawie napisał książkę Łowcy z kotłowni. Dziki świat finansowych naciągaczy (Wydawnictwo WAM, 2018). Laureat i finalista najważniejszych polskich konkursów dziennikarskich. W 2018 roku zdobył nagrodę im. Teresy Torańskiej w kategorii "Najlepsze w internecie". Wielokrotnie nominowany do Grand Press - największego konkursu dziennikarskiego w Polsce - w kategoriach: dziennikarstwo specjalistyczne (2016, 2023), reportaż prasowy/internetowy (2019) i news (2022). Dwukrotny finalista konkursu im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby (2018, 2022). Dwukrotnie wyróżniony w konkursie Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego - jako nominowany (2018) i finalista (2022). Finalista Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego (2023) oraz finalista Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska (2024).
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości