RAK
    Kandydaci na RPO odpowiadają na pytania. W piątek wybory Rzecznika

    Kandydaci na RPO odpowiadają na pytania. W piątek wybory Rzecznika

    773 odsłon
    Kandydaci na RPO odpowiadają na pytania. W piątek wybory Rzecznika

    0:00

    W piątek Sejm wybierze nowego rzecznika praw obywatelskich po Marcinie Wiącku. Na wysłuchaniu publicznym 14 lipca można było zadać pytania dwojgu kandydatom: Adamowi Borowskiemu rekomendowanemu przez PiS i Sylwii Gregorczyk-Abram wskazanej przez KO i Lewicę. Było czego posłuchać.

    Agnieszka Jędrzejczyk

    Nie było to pierwsze przesłuchanie publiczne kandydatów na urząd państwowy w Sejmie, ale niewątpliwie jedno z najbardziej spektakularnych (wcześniej takie przesłuchanie dotyczyło kandydatów na stanowiska szefów: NIK, Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Krajowego Biura Wyborczego, czy członków komisji ds. pedofilii).

    Pytania zadawało kilkadziesiąt osób przez ponad siedem godzin. Odpowiadając im, kandydaci pokazali się jako osoby pochodzące z dwóch światów. Sylwia Gregorczyk-Abram — sprawna prawniczka, znająca doktrynę praw człowieka, umiejąca przechodzić od szczegółu do ogółu i odwrotnie. Adam Borowski — nieporadny, ale pełen pasji, snujący anegdotyczne opowieści powiązane komentarzem politycznym o złych elitach.

    Przesłuchanie zorganizowano trzy dni przed głosowaniem w Sejmie. Zabiegała o nie koalicja organizacji pozarządowych Nasz Rzecznik. Wybór Sejmu musi zaakceptować Senat. Kadencja RPO Marcina Wiącka upływa nieodwołalnie 23 lipca. W 2021 r. TK Przyłębskiej orzekł, że — w związku z trwającymi kłopotami z wyborem następcy — odchodzący RPO Adam Bondar nie może dłużej sprawować urzędu. Zgodnie z tym wyrokiem, jeśli Sejm nie dogada się z Senatem, Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce nie będzie.

    Dwa światy

    Borowski pokazał się jako człowiek, który nie jest prawnikiem i do końca nie wie, co robi i co może robić RPO. Ale napędzany jest poczuciem krzywdy i opowieściami płynącymi z prawicowych mediów o złym i krzywdzącym ludzi rządzie Tuska (Tusk „nie dotrzymał żadnej obietnicy, tylko przywrócił prawa esbeków, którzy nas prześladowali”. „Wolne sądy doprowadziły do tego, że nie skazali Jaruzelskiego, aż umarł”).

    Brak praworządności opisywał podają przykłady wyroków, które zapadły nie po jego myśli. Albo jako obrażanie uczuć religijnych przez artystyczne instalacje. Na pytania o problemy prawne odpowiadał anegdotami i przykładami z życia („mam sprawę w ZUS”, „moja mama była niepełnosprawna”, „miałem kolegę, który chorował psychicznie i popełnił samobójstwo”).

    Zwracał się do „widzów, którzy to oglądają”, żeby zobaczyli, jaki mógłby być Rzecznik. Powoływał się na krzywdę „księdza Olszewskiego i dwóch pań” [afera Funduszu Sprawiedliwości], Roberta Bąkiewicza [sprawa o pobicie aktywistki], którego „proces był stalinowski, choć nie było wyroków śmierci”, „Tomka Sakiewicza” [szefa TV Republika], Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

    Pytany o konkretne zagadnienia prawne, odpowiadał „na chłopski rozum” i snuł opowieści o sprawach, których słyszał. Nie wszystko można było zrozumieć. Na przykład: „Chwalił Tuska pan Miedwiediew, bo wtedy on był prezydentem, a nie pan Putin. To jest niebywałe, a pani mi tu o Wolnych Sądach, kiedy minister ręcznie steruje procesami polityków! W tamtym czasie nie było więźniów politycznych, a teraz są, ksiądz, te dwie panie, i ja niebawem mogę być”.

    Ale Borowski krytykował też zawieszenie w Polsce prawa do azylu i wyrzucanie za białoruską granicę ludzi, którzy wnioski o azyl składali. Protestował przeciwko hejtowi wylewającemu się na Ukraińców w Polsce.

    „Byłem przeciwny zabieraniu pomocy dla uchodźców z Ukrainy” – mówił. – „Moja ojczyzna powinna udzielić pomocy”. Gregorczyk-Abram pokazała się natomiast jako sprawna prawniczka, prowadząca najtrudniejsze sprawy obywateli – bo w Strasburgu czy przed Wielką Izbą Trybunału Sprawiedliwości UE. I taka, która zna łacińskie słowa ( lex i ius ) i pojęcia prawnicze, które nie nalezą do języka potocznego ( kognicja ), ale umie mówić też prostym językiem wykształconego nie-prawnika. Pokazała, że dokładnie wie, co może RPO i za co odpowiada jego Biuro. Znała pojęcia i problemy, o których Adam Borowski (i jego środowisko) nie słyszał – bo dla niego walka o prawa człowieka to walka z Tuskiem.

    Pokazała też, jak dobrze rozumie świat polityki. Jako wzór do naśladowania wymieniła z nazwiska RPO Janusza Kochanowskiego, rzecznika z nominacji PiS, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Ale zapowiedziała kontynuację działań RPO Adama Bodnara, tyle że nie powołując się nań. Nawiązała jednak do jego idei spotkań regionalnych, czyli zbierania problemów, o jakich nie informuje jeszcze żadna telewizja, od ludzi w Polsce. I do koncepcji lepszej, bo nieprawniczej komunikacji z obywatelami.

    Wysłuchanie zaczęło się od 15-minutowych wystąpień kandydata i kandydatki.

    Adam Borowski: będę alarmował

    Kandydatowi PiS kibicowali posłowie tego klubu. Przede wszystkim Dariusz Matecki i Marek Suski. Okazało się też, że część zwolenników tego kandydata nie dostało się na salę – nie zapisali się na wysłuchanie publiczne, gdy lista zgłoszeń była otwarta. Nie weszli więc do Sejmu.

    Kiedy posłowie protestowali w ich imieniu, marszałek Czarzasty odparował: „panowie Suski i Matecki, przyjdzie czas na wasze przesłuchanie”. Na co Matecki odpowiedział: „I ciebie, czerwony komuchu”. Taki był wstęp.

    Adam Borowski od razu przyznał, że raczej nie ma szans na wybór, bo „arytmetyka sejmowa jest jasna”. „Ale moja ojczyzna bezprawiem stoi. Mam tylko 15 minut, a mógłbym mówić do rana o łamaniu praw człowieka i praworządności. Te prawa są łamane przez cały okres III RP”.

    Jako przykład podał sprawę śmierci Jolanty Brzeskiej, działaczki lokatorskiej zamordowanej w 2011 r. w Warszawie. Oraz aferę reprywatyzacyjną w Warszawie [nagłośnioną w 2016 r.]. „Gdzie był wtedy RPO?” – pytał Borowski (Działania RPO w sprawie afery można sprawdzić pod tym linkiem ).

    Zarzucał obecnemu RPO Marcinowi Wiąckowi, że „nie mówił publicznie o bezprawnym zajęciu telewizji. I że pan Korneluk nie jest prokuratorem krajowy – bo prawidłowo wybrany jest pan Barski”. Wyliczał krzywdy prawicowych działaczy. Robert Bąkiewicz miał mieć „stalinowski proces” o naruszenie nietykalności aktywistki – Babci Kasi, bo sąd oddalał jego wnioski dowodowe.

    Czytaj cały artykuł u źródła — OKO.press GNews

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era