
Matthew Wright oraz trzej inni byli pracownicy spółki wodociągowej Southern Water zostali oskarżeni o zmowę mającą na celu oszukanie Agencji Środowiska i regulatora rynku Ofwat. Miało do tego dochodzić w latach 2012-2017. Według Southern Water oskarżeni chcieli w ten sposób uniknąć kary wynoszących blisko 45 mln funtów, choć Agencja Środowiska uważa, że suma była wyższa.
Wrightowi grozi kara 10 lat więzienia.
„ Historyczne błędy ”
Southern Water, czyli firma działająca m.in. w hrabstwach Hampshire, West Sussex, Kent i na Wyspie Wight, podkreśliła w oświadczeniu, że osoby, na których ciążą oskarżenia, nie pracują już w spółce, a po ujawnieniu „historycznych błędów” w wyniku wewnętrznego śledztwa firma zgłosiła je regulatorom rynku.
Kontekstem dla sprawy jest trwająca w Wielkiej Brytanii dyskusja na temat kształtu branży wodno-kanalizacyjnej. Inna spółka, Thames Water, zmaga się z problemami finansowanymi, a kontrowersje budzi praktyka wypuszczania przez niektóre firmy ścieków do rzek. Nowy premier Andy Burnham zadeklarował, że chce, by państwo w większym stopniu kontrolowało ten sektor.
Linia obrony Wrighta
Agencja skierowała natomiast sprawę do sądu jeszcze w ubiegłym roku, ale media nie mogły o tym informować, bo obowiązywał sądowy zakaz publikacji. Prawnicy Wrighta przekonywali bowiem, że Agencja Środowiska nie ma uprawnień, by wszcząć przeciw niemu postępowanie.
Teraz Wysoki Trybunał Anglii i Walii odrzucił te zastrzeżenia, uchylił restrykcje dotyczące publikacji i dał zielone światło postępowaniu, które toczyć się będzie w sądzie w Chatham w hrabstwie Kent.