
Jak opisuje brytyjski dziennik "The Guardian", powołując się na wyniki międzynarodowego projektu badawczego "PopuList", już 23,5 proc. Europejczyków oddało głos na ugrupowania prawicowe w ostatnich wyborach parlamentarnych. To najwyższy wynik od dekad i niemal pięciokrotny wzrost względem połowy lat 90.
Rekordowe wyniki w największych państwach Europy
Według danych przywoływanych przez brytyjski dziennik, wzrost poparcia dla prawicy jest szczególnie widoczny w największych krajach Europy. W Niemczech Alternative for Germany (AfD) zdobyła w 2025 roku 21 proc., podwajając swój wcześniejszy wynik. We Francji National Rally osiągnęło 37 proc., stając się największą siłą polityczną w parlamencie. W Austrii Freedom Party of Austria wygrała wybory z wynikiem 29 proc. W Wielkiej Brytanii Reform UK zdobyło 14 proc. głosów.
Badanie pokazuje również, że blisko 30 proc. Europejczyków popiera dziś partie określane jako antyestablishmentowe.
Migracja i emocje napędzają radykałów
Politolog Matthijs Rooduijn wskazuje trzy główne powody tego trendu. Pierwszym jest migracja, która stała się jednym z najważniejszych tematów politycznych w Europie. Drugim – normalizacja ugrupowań radykalnych. – Im większe i skuteczniejsze są te partie, tym bardziej stają się normalne – mówi Rooduijn.
Trzecim elementem jest skuteczność komunikacji. – To po prostu naprawdę dobrzy gawędziarze – podkreśla badacz. – Potrafią budować prosty podział: "my" kontra "oni", co bardzo skutecznie działa na emocje wyborców.
Francja potwierdza europejski trend
Trend potwierdzają także ostatnie sondaże przed wyborami prezydenckimi we Francji . Na niespełna rok przed głosowaniem liderem pozostaje Jordan Bardella. Według sondażu Odoxa kandydat National Rally może liczyć na 32 proc. poparcia w pierwszej turze. Za nim plasuje się były premier Édouard Philippe z wynikiem 17 proc., a trzeci jest Jean-Luc Mélenchon z 16 proc.
Jeśli w drugiej turze doszłoby do starcia Bardella–Mélenchon, kandydat prawicy mógłby wygrać aż 68 proc. do 32 proc.