
Notowania złota balansują w okolicy 4000 USD za uncję i pewnie znajdzie się niemało inwestorów, myślących po nocach, czy to dogodny moment, by wskoczyć do tego pociągu. Okazuje się, że obok sztabek i papierowego złota jest też trzecia droga na uzyskanie ekspozycji na ten rynek. Ostatnio, przekopując się przez nowinki, trafiłem na intrygujący temat: złoto na blockchainie. Stablecoiny oparte na fizycznym kruszcu. Postanowiłem rozłożyć ten mechanizm na czynniki pierwsze i sprawdzić, czy taka cyfrowa alchemia nie jest aby równie skuteczna co średniowieczna.
W zeszłym tygodniu notowania złota kilkukrotnie schodziły poniżej progu 4000 USD za uncję. W styczniu widzieliśmy jak ceny królewskiego metalu przekraczają po raz pierwszy 5000 USD, a później - 29 stycznia 2026 roku - przyszedł szczyt na poziomie 5625,89 USD/oz.
Jak komentował na łamach "Pulsu Biznesu" główny analityk Bankiera - Krzysztof Kolany - o złocie mówiło się wtedy dużo, bo było rekordowo drogie. Teraz zapadła cisza, ale to nie oznacza, że kruszec powiedział już ostatnie słowo. Są argumenty przemawiające za tym, że rajd (prędzej czy później wróci) - państwa nie przestają zapełniać swoich skarbców, rośnie zadłużenie, rosną globalne napięcia. Z drugiej strony są też argumenty, że może być taniej - prezes Quercus TFI prof. Buczek od dłuższego czasu powtarza, że godziwa wartość złota to 3000 USD za uncję. Każdy z Państwa musi zatem ocenić sytuację samemu.
Przejdźmy jednak do tematu tych notatek, czyli złota na blockchainie. Już wyjaśniam co to za zwierzę.
Stablecoin, ale złoty - o cyfrowych talonach na uncje
W moich poprzednich notatkach o klasycznych stablecoinach opisywałem wojnę między Tetherem (USDT) a USDC, czyli cyfrowymi żetonami powiązanymi z tradycyjnym dolarem. Tam emitenci skupują jako zabezpieczenie głównie obligacje rządu USA. W przypadku "złotych tokenów" obiecują, że każdy wyemitowany cyfrowy pieniądz ma stuprocentowe, sztywne pokrycie w prawdziwym złocie, zamkniętym pod kluczem w londyńskich lub szwajcarskich skarbcach.
Co ciekawe, ten cyfrowy mariaż złota i kryptowalut nie jest przypadkowy. Wielu fanów bitcoina podskórnie uwielbia twarde aktywa. Mało kto wie, ale sama firma Tether - absolutny król dolarowych stablecoinów - od dłuższego czasu inwestuje na własny rachunek właśnie w fizyczny kruszec. Spółka stała się jednym z największych prywatnych "hodlerów" złota na świecie.
Na rynku złotych stablecoinów liczy się dziś tak naprawdę tylko dwóch potężnych emitentów. Choć w historii pojawiały się projekty takie jak Digix Gold Token (DGX), to z powodu niskiej płynności i rynkowych anomalii zostały zepchnięte na margines. Współczesny kapitał płynie dwoma głównymi strumieniami, czyli do:
PAX Gold (PAXG) - emitowany przez amerykańską, rygorystycznie regulowaną firmę Paxos. Jeden token reprezentuje dokładnie jedną uncję trojańską złota ze sztabek typu London Good Delivery. Kruszec leży w bezpiecznych skarbcach Brink’s, a posiadacz tokena może w każdej chwili sprawdzić numer seryjny „swojej” sztabki na blockchainie. Kapitalizacja rynkowa PAXG na dzień 19,07.2026 r. wynosiła ok. 1,8 mld USD.
Tether Gold (XAUt) - produkt od stwórców USDT. Zasada działania jest identyczna – jeden token to jedna uncja czystego złota, z tą różnicą, że rezerwy spoczywają w zabezpieczonych podziemiach w Szwajcarii. XAUt wygrywa na świecie gigantyczną płynnością, ponieważ kryptowalutowa ulica ufa infrastrukturze Tethera. Kapitalizacja rynkowa XAUt na dzień 19.07.2026 r. wynosiła ok. 2,45 mld USD.
Zalety? Oczywiste. Po pierwsze wygoda. Możesz kupić ułamek uncji złota w niedzielę o trzeciej nad ranem, siedząc w fotelu, bez płacenia marż u lokalnych dealerów kruszcu i bez konieczności znalezienia dobrej skrytki, a opłaty są zazwyczaj niższe niż w przypadku papierowego złota z giełdy.
Wady? Też oczywiste. Zamiast sztabki w ręku mamy czyjąś stokenizowaną obietnicę, ale o ryzyku powiem więcej za chwilę.
Naukowo o złotych stablecoinach
Tworząc te notatki natknąłem się na świeże badanie akademickie z lipca 2026 roku, opublikowane na łamach International Journal of Financial Studies , gdzie naukowcy wzięli pod lupę zachowanie tokenizowanego złota podczas ostatnich grubszych zawirowań rynkowych, w tym w trakcie niedawnego konfliktu na linii USA-Iran. Zastosowano zaawansowane modele statystyczne i wyciągnięto kilka ciekawych wniosków.
Po pierwsze PAXG i XAUt w momentach paniki wojennej zachowywały się identycznie jak fizyczny metal (co wcale nie jest oczywiste w przypadku instrumentów mających odwzorowywać zachowanie bazowych aktywów). Zmienne kryptowaluty takie jak bitcoin, ethereum czy ripple w okresach stresu geopolitycznego oferowały nikłe lub wręcz negatywne właściwości zabezpieczające.
Naukowcy wykazali też, że zdolność redukcji ryzyka portfelowego dla złotych stablecoinów wzrasta niemal pięciokrotnie, gdy rynek przechodzi w stan najwyższej paniki. Podczas gdy w czasach spokoju wskaźnik ten wynosi niewiele, w warunkach skrajnego stresu XAUt osiąga wydajność rzędu 91%, a PAXG blisko 89%.
Całość tych ciekawych analiz możecie przeczytać sami pod linkiem, który wstawiam tutaj . Wszystko brzmi idealnie, prawda? Matematyka bije brawo, emitenci liczą zyski. Ale powiedźmy o wadach. Oddaję głos prof. Aleksandrowi Mercikowi:
Czy wchodzę w ten biznes?
Profesor Mercik idealnie trafił w moje własne przemyślenia. Złoto ma dla mnie jedną, absolutną i niepodważalną zaletę - jest fizyczne, ciężkie i namacalne. Dokładnie tak samo, jak największą zaletą bitcoina jest jego całkowita cyfrowość, matematyczna niezależność i brak konieczności proszenia kogokolwiek o zgodę na transfer. Łączenie tych dwóch światów na tworzy moim zdaniem aberrację.
Dla starych "gold bugów" i konserwatywnych inwestorów długoterminowych tokenizowane złoto to zaprzeczenie idei wolności. Jeśli kupuję kruszec jako polisę na wypadek resetu systemu finansowego, nie mogę trzymać go w formie zapisu cyfrowego, który może mi zablokować unijny urzędnik, prezes prywatnej korporacji lub którego zabezpieczenie może okazać się fikcją.
Bądźmy jednak sprawiedliwi. Jeśli nie budujesz schronu i nie interesuje Cię ubezpieczenie na koniec świata, a szukasz jedynie płynnej, błyskawicznej i taniej ekspozycji cenowej na rajd złota - rynek blockchainowy jest bezkonkurencyjny. Spekulacyjnie i krótkoterminowo to genialne, całodobowe narzędzie handlowe, które bije na głowę tradycyjne, papierowe ETF-y obarczone opłatami za zarządzanie. Ale pamiętaj: trzymasz w ręku cyfrowy kwit, a nie metal. Ja wolę poczuć chłód prawdziwej sztabki.
Na głównej grafice: 1 250 000 dolarów w sztabkach złota w banku Miners and Merchants Bank w Nome na Alasce, 1906 r. Gorączka złota na Alasce zwiększyła rezerwy USA, umożliwiając obieg większej ilości pieniędzy w światowej gospodarce.
Wszystkie zapiski z mojego dziennika znajdziecie w tym miejscu . Zapraszam też do odwiedzin na moim Facebooku . Maile możecie słać na adres [email protected].