RAK
    "Dwa warunki". Prof. Motyka o deeskalacji na linii Polska-Ukraina

    "Dwa warunki". Prof. Motyka o deeskalacji na linii Polska-Ukraina

    2014 odsłon
    "Dwa warunki". Prof. Motyka o deeskalacji na linii Polska-Ukraina

    Przeprowadzenie ekshumacji i pochówków ofiar oraz potępienie przez Ukrainę zbrodni popełnionych na Polakach - to zdaniem prof. Grzegorza Motyki warunki konieczne do rozwiązania kryzysu polsko-ukraińskiego wokół rzezi wołyńskiej. Historyk w programie "Najważniejsze pytania" dodał, że tego typu deklaracji "nigdy nie usłyszeliśmy z ust urzędników ukraińskiego państwa".

    Polsat News Historyk z Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej i współautor książki "Gry pamięcią. O polityce historycznej, Polsce, Ukrainie i Rosji" odpowiedział w programie "Najważniejsze pytania" na pytanie Karoliny Olejak o to, kiedy kwestia Wołynia "zostanie zamknięta" .

    • Muszą moim zdaniem być spełnione dwa warunki . Pierwsze, podstawowe, to powinny być dokonane ekshumacje i pochówki ofiar tej zbrodni. To zawsze jest tak, że świadomość, że są ludzie niepochowani, którzy leżą gdzieś w nieoznakowanych mogiłach, budzi niepokój nie tylko rodzin, ale wszystkich tych, którzy są zainteresowani tematem - wskazał prof. Grzegorz Motyka.

    Spór z Ukrainą ws. zbrodni wołyńskiej. "Rozgrzewa opinię publiczną"

    • Im więcej osób jest zainteresowanych tematem, a w ostatnich dniach widzimy, że jest to kwestia, która rozgrzewa opinię publiczną i w Polsce, i na Ukrainie, tym trudniej będzie bez rozwiązania tej podstawowej kwestii dojść do porozumienia - tłumaczył historyk.

    Jako drugi warunek gość programu wskazał "przyznanie przez stronę ukraińską , że doszło do masowych zbrodni popełnionych na Polakach, dokonanych przez Ukraińską Powstańczej Armię i krótkie stwierdzenie: Potępiamy te zbrodnie, przykro nam, że do tych zbrodni doszło".

    • Tego typu deklaracji, wbrew takiej obiegowej opinii, nigdy nie usłyszeliśmy z ust urzędników państwa (ukraińskiego - red.) - zaznaczył.

    Karolina Olejak zwróciła uwagę, że w kwestiach dotyczących ekshumacji często pojawia się argument, że w przypadku odkrycia skali i brutalności zbrodni UPA, światowa opinia publiczna zobaczy co wydarzyło się na Wołyniu, co spowoduje utratę poparcia dla Ukrainy.

    • Do ekshumacji dochodzi i ja bym nie lekceważył tego wysiłku, który włożył minister Paweł Kowal. On jest pomniejszany przez jego politycznych przeciwników, którzy mają do tego polityczne prawo. Aczkolwiek to za czasów poprzednich rządów i poprzedniego prezydenta wprowadzono zakaz ekshumacji - odpowiedział prof. Motyka.

    Ekshumacje na Wołyniu. Prof. Motyka wskazał na byłego prezydenta

    • Ja wszędzie to powtarzam, bo warto, żeby to zostało zapamiętane. Prezydent Andrzej Duda jest jedynym prezydentem III Rzeczpospolitej , od Lecha Wałęsy poczynając po Karola Nawrockiego włącznie, za czasów, którego ekshumacje się nie odbywały i nie odbywały się pochówki ofiar zbrodni wołyńskiej. Za wszystkich innych prezydentów ten proces się odbywał - dodał.

    Historyk dodał, że to dzięki zespołowi Kowala zakaz ekshumacji został zdjęty.

    • Mam nadzieję, że to będzie kontynuowane , żeby do tej dyskusji historycznej nie dochodziło i gdyby nie ta nieszczęsna decyzja prezydenta Zełeńskiego (o nadaniu jednej z jednostek imienia "Bohaterów UPA" - red.), to tej debaty by nie było - stwierdził.

    Grzegorz Motyka zauważył też, że ustalenia historyków po przeprowadzeniu ekshumacji nie zmienią się diametralnie od wiedzy ustalonej już w latach 90-tych.

    • Kiedy odnaleziono te ciała ofiar i okazało się, że one zostały zabite w masowej egzekucji łomem czy maczugą, stało się jasne, że świadkowie nie kłamią , że ci, którzy ocaleli z tych zbrodni, mówią prawdę. To była rzeczywiście istotna informacja dla historyków, którzy do tego momentu powątpiewali w prawdziwość tych dramatycznych opisów - zauważył.

    Zwrócił też uwagę na niektóre argumenty padające w przestrzeni publicznej podważające sens zajmowania się historią sprzed ponad 80-ciu lat.

    • Właśnie dlatego, że te ofiary są pochowane w nieoznakowanych grobach. Czy jeżeli ktoś bliski od nas leżałby w kostnicy i urzędnik by zabraniał odzyskania tego ciała z kostnicy i pochowania go z należytym szacunkiem i gdyby to się działo latami, to dla pana, pani, państwa miałoby znaczenie, że to osiemdziesiąt lat? - pytał.

    Historia przeszkodzi Ukrainie wejść do UE? "Polska nie zawaha się"

    Gość "Najważniejszych pytań" stwierdził także, że kryzys w relacjach polsko-ukraińskich to spór "elit i polityków, a nie społeczeństw". Według historyka kompromis na poziomie politycznym jest możliwy tylko wtedy, gdy obydwie strony wykonają krok wstecz.

    • Po polskiej stronie powinno być zrozumienie, że pewne rzeczy się nie zmienią . To znaczy, ja nie wierzę w zniknięcie czerwono-czarnych flag, w zmianę symboliki ukraińskich jednostek, że zrezygnują z tego banderowskiego zawołania. Niech będą, mogą mówić, że to nie jest banderowskie, okej, dobrze, ale z niego nie zrezygnują - argumentował.

    Wskazując na swoje oczekiwania od strony polskiej, prof. Motyka mówił że nie można " zrezygnować z mówienia na ten temat i z oczekiwania, że państwo ukraińskie powie prawdę o tych wydarzeniach".

    • Taka rezygnacja oznacza zgodę na to, aby za pomocą ludobójczej czystki można było prowadzić politykę państwową i że w gruncie rzeczy ludobójcze czystki są usprawiedliwione i mogą być w wypadku wejścia do Unii Europejskiej Ukrainy - czego Ukrainie i całej Europie serdecznie i gorąco życzę - czymś normalnym , pod warunkiem, że się odpowiednio je zakłamie, uładzi i zaleje lukrem i powie, że było inaczej.

    • Ja uważam, że inicjatywa polskich europosłów z uchwałą, która przeszła w europarlamencie była słuszna i była też takim pokazaniem, że Polska nie zawaha się , aby oczekiwać w sferze historycznej od Ukrainy tego, czego Unia Europejska oczekiwała od Chorwacji, czyli rezygnacji z kultu Ustaszy - wskazał.

    Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję , w której wyraził ubolewanie z powodu decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "bohaterów UPA". W ocenie PE ruch ten "nie jest zgodny z wartościami europejskimi".

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era