
Przeprowadzenie ekshumacji i pochówków ofiar oraz potępienie przez Ukrainę zbrodni popełnionych na Polakach - to zdaniem prof. Grzegorza Motyki warunki konieczne do rozwiązania kryzysu polsko-ukraińskiego wokół rzezi wołyńskiej. Historyk w programie "Najważniejsze pytania" dodał, że tego typu deklaracji "nigdy nie usłyszeliśmy z ust urzędników ukraińskiego państwa".
Polsat News Historyk z Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej i współautor książki "Gry pamięcią. O polityce historycznej, Polsce, Ukrainie i Rosji" odpowiedział w programie "Najważniejsze pytania" na pytanie Karoliny Olejak o to, kiedy kwestia Wołynia "zostanie zamknięta" .
Spór z Ukrainą ws. zbrodni wołyńskiej. "Rozgrzewa opinię publiczną"
Jako drugi warunek gość programu wskazał "przyznanie przez stronę ukraińską , że doszło do masowych zbrodni popełnionych na Polakach, dokonanych przez Ukraińską Powstańczej Armię i krótkie stwierdzenie: Potępiamy te zbrodnie, przykro nam, że do tych zbrodni doszło".
Karolina Olejak zwróciła uwagę, że w kwestiach dotyczących ekshumacji często pojawia się argument, że w przypadku odkrycia skali i brutalności zbrodni UPA, światowa opinia publiczna zobaczy co wydarzyło się na Wołyniu, co spowoduje utratę poparcia dla Ukrainy.
Ekshumacje na Wołyniu. Prof. Motyka wskazał na byłego prezydenta
Historyk dodał, że to dzięki zespołowi Kowala zakaz ekshumacji został zdjęty.
Grzegorz Motyka zauważył też, że ustalenia historyków po przeprowadzeniu ekshumacji nie zmienią się diametralnie od wiedzy ustalonej już w latach 90-tych.
Zwrócił też uwagę na niektóre argumenty padające w przestrzeni publicznej podważające sens zajmowania się historią sprzed ponad 80-ciu lat.
Historia przeszkodzi Ukrainie wejść do UE? "Polska nie zawaha się"
Gość "Najważniejszych pytań" stwierdził także, że kryzys w relacjach polsko-ukraińskich to spór "elit i polityków, a nie społeczeństw". Według historyka kompromis na poziomie politycznym jest możliwy tylko wtedy, gdy obydwie strony wykonają krok wstecz.
Wskazując na swoje oczekiwania od strony polskiej, prof. Motyka mówił że nie można " zrezygnować z mówienia na ten temat i z oczekiwania, że państwo ukraińskie powie prawdę o tych wydarzeniach".
Taka rezygnacja oznacza zgodę na to, aby za pomocą ludobójczej czystki można było prowadzić politykę państwową i że w gruncie rzeczy ludobójcze czystki są usprawiedliwione i mogą być w wypadku wejścia do Unii Europejskiej Ukrainy - czego Ukrainie i całej Europie serdecznie i gorąco życzę - czymś normalnym , pod warunkiem, że się odpowiednio je zakłamie, uładzi i zaleje lukrem i powie, że było inaczej.
Ja uważam, że inicjatywa polskich europosłów z uchwałą, która przeszła w europarlamencie była słuszna i była też takim pokazaniem, że Polska nie zawaha się , aby oczekiwać w sferze historycznej od Ukrainy tego, czego Unia Europejska oczekiwała od Chorwacji, czyli rezygnacji z kultu Ustaszy - wskazał.
Parlament Europejski przyjął w środę rezolucję , w której wyraził ubolewanie z powodu decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia "bohaterów UPA". W ocenie PE ruch ten "nie jest zgodny z wartościami europejskimi".