
Świat przechodzi mocne turbulencje polityczne, które dają o sobie znać również poza polityką, choćby w globalnym piłkarstwie. Zjawisko to można było zaobserwować na zakończonym właśnie mundialu, choć sam format tegorocznego turnieju świadczy raczej o tym, że decydenci z Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) wciąż są pod wpływem przebrzmiałego dyskursu.
Już samo zwiększenie liczby uczestników mundialu z 32 do 48 – o czym pisałem w „Do Rzeczy” (nr 28/2026) – to przejaw myślenia w kategoriach strategii DEI (skrót od Diversity, Equity, Inclusion, czyli po polsku od Różnorodności, Równości, Inkluzywności). Tyle że ta jest w odwrocie, jak to pokazuje zwłaszcza sytuacja w amerykańskim wielkim biznesie.