
Polsat News W medialnej przestrzeni pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE , czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot .
Do sprawy odniósł w Polsat News szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz . W "Śniadaniu Rymanowskiego" powiedział, że według jego informacji "niestety to jest bardzo prawdopodobne, że rząd wiosną przekazywał Ukrainie rakiety do systemów Patriot". - Mało tego, według moich informacji jest jeszcze tak, że odstąpił nawet kolejkę w amerykańskich fabrykach - nadmienił.
Na sprawę zareagował szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który poinformował, że po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026 .
Pociski do Patriotów dla Ukrainy? Bryłka: Są wątpliwości, jak to wyglądało
Inicjatywę ministra obrony pochwaliła w niedzielnym "Gościu Wydarzeń" europoseł Konfederacji Anna Bryłka . Według niej tego typu dane powinne zostać ujawnione.
Według europoseł trzeba wyjaśnić, czy o przekazaniu pocisków Ukrainie wiedziało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego . - To jest pytanie do Kancelarii Prezydenta, czy faktycznie te informacje były przekazywane - wskazała.
Bryłka: Jeśli rozbrajali armię, powinni stanąć przed Trybunałem Stanu
Bryłka podkreśliła, że "polska opinia publiczna, ale przede wszystkim polscy parlamentarzyści, powinni mieć świadomość tego, co przekazujemy Ukrainie ". - Musi być jakiś mechanizm kontroli wydatków i przekazywania uzbrojenia na Ukrainę - wyjaśniła na antenie Polsat News.
Jej zdaniem "jeżeli minister Błaszczak, a potem minister Kosiniak-Kamysz, intencjonalnie rozbrajali polską armię, to powinni ponieść odpowiedzialność". - Powinni stanąć przed Trybunałem Stanu - uściśliła.
Jak wyjaśniła, "przekazując pociski do Patriotów Ukrainie, zmniejszamy polskie bezpieczeństwo". Przypomniała, że są to jedyne pociski, które są w stanie zwalczać rosyjskie Iskandery , które są rozlokowane w obwodzie królewieckim. - Więc przekazywanie ich innemu państwu, to jest działanie na szkodę polskiego bezpieczeństwa . Ja tutaj nie mam żadnych wątpliwości - powiedziała.
Uściśliła, że " jeśli przekazujemy coś, z czego nie korzysta już polska armia, to jest zupełnie co innego ". - Natomiast jeśli przekazujemy nowoczesny sprzęt, drogi sprzęt, sprzęt, na który trzeba bardzo długo czekać, żeby budować mechanizm obrony przeciwlotniczej, to ja tutaj nie mam żadnych wątpliwości - nadmieniła.
Bryłka: Jeśli rząd przekazał pociski, jest wykonawcą ukraińskich interesów
Bryłka zapewniła, że jej formacji "zależy przede wszystkim na tym, żeby Polska miała dobrze zbudowany cały mechanizm dotyczący bezpieczeństwa militarnego". Podkreśliła, że to, iż mamy wspólnego wroga z Ukrainą, którym jest Rosja, "nie oznacza, że mamy we wszystkich sprawach zbieżne interesy" .
Nasza pomoc militarna Ukrainie nie może zmniejszać polskiego bezpieczeństwa militarnego. I to jest główna przesłanka , którą powinien kierować się polski rząd się kierować - zarówno obecny jak i poprzedni - wskazała.
W moim przekonaniu tutaj ta przesłanka nie została zachowana. Polski rząd powinien sobie odpowiedzieć na pytanie, czyich interesów jest wykonawcą w tej sprawie: polskich czy ukraińskich? Jeśli przekazał te pociski, to jest wykonawcą ukraińskich interesów - podsumowała europoseł Konfederacji.