PSL przekonuje koalicjantów, by nie blokowali kandydatury Mateusza Szpytmy na prezesa IPN. Straszy alternatywą w postaci Karola Polejowskiego, związanego z prezydentem Nawrockim. Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, w Senacie KO rozważa pasywną postawę, czyli wstrzymanie się od głosu.
Sejm wybrał Mateusza Szpytmę na prezesa IPN, ale większością nietypową w tej kadencji. Za wyborem Szpytmy było 226 posłów i to z klubów PiS, PSL i Konfederacji, ale także ośmiu posłów Polski 2050. Natomiast reszta klubów koalicyjnych zagłosowała przeciw.
Sejm to nie koniec
Taki układ pozornie nie wróży dobrze szansom kandydata przed głosowaniem w Senacie. To izba wyższa ma jeszcze zatwierdzić kandydaturę prezesa IPN, a w Senacie na 100 senatorów, 50 to kluby KO i Lewicy, których posłowie w Sejmie zagłosowali przeciwko Szpytmie.
"Lewy" w USA, mamy zgrzyt za zgrzytem. Wpadka Amerykanów
Ale PSL, które jest głównym orędownikiem w koalicji kandydatury wiceprezesa IPN, nie traci nadziei i będzie przekonywać do jego kandydatury.
– Mam ogromny szacunek do jego dzieła życia, którym jest Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Ulmów. Poza tym jest badaczem ruchu ludowego, napisał ponad 140 prac popularnonaukowych i naukowych. Jest porządnym człowiekiem i postacią apolityczną, więc nie będzie robił polityki – mówi Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL. Także z Pałacu Prezydenckiego słychać komplementy pod adresem Szpytmy.
Wprawdzie Polejowski nie miałby szans być wybranym przez ten Sejm, ale jeśli obecny parlament nie wskaże prezesa IPN, to wybór będzie musiał przeprowadzić kolejny, a jaka się w nim pojawi większość, jest dziś pod dużym znakiem zapytania.
Namowy KO
Dlatego ludowcy namawiają KO do tego, żeby jednak zrobić prezesem Szpytmę. Nie ma szans, żeby przekonać do tego wszystkie partie koalicyjne, co pokazało głosowanie w Sejmie – i Lewica, i KO były zdecydowanie przeciw tej kandydaturze.
Ale PSL liczy, że KO nie będzie utrudniać tego wyboru. Po pierwsze, poparło Sylwię Gregorczyk-Abram na Rzecznika Praw Obywatelskich, choć nie było entuzjastą jej kandydatury, i liczy, że KO się odwdzięczy w sprawie Szpytmy. Akurat w Senacie KO i Lewica nie potrzebują już głosów ludowców do zatwierdzenia jej wyboru, ale PSL liczy, że odwdzięczy się za głosy w Sejmie. W Sejmie Sylwia Gregorczyk-Abram dostała od koalicji 233 głosy, w tym prawie komplet z PSL.
Po drugie, w tym przypadku KO nie musi popierać kandydatury Szpytmy. Głosowanie w tej sprawie przeprowadzane jest zwykłą większością głosów, więc wystarczy, że kandydat dostanie więcej głosów za niż przeciw i jego wybór zostanie zatwierdzony. Dlatego w tym przypadku wszystkie głosy wstrzymujące albo absencja w głosowaniu będą działały na korzyść kandydata.
I jak wynika z informacji Wirtualnej Polski, taki scenariusz jest w grze.
– Nie wykluczamy jakiejś pasywnej postawy w tej sprawie. W tej chwili badamy jego publikacje, bo przypina mu się łatkę antyukraińską, a z publikacji to nie wychodzi. Natomiast jeżeli nie zdecydujemy się na niego, to następny w kolejce jest Karol Polejowski, który jest bliżej prezydenta – mówi nam ważny senator KO. A postawa pasywna w tym przypadku oznacza właśnie wstrzymanie się od głosu czy nawet rezygnację z udziału w głosowaniu. – Faktycznie może się zdarzyć, że część wyjmie karty w trakcie głosowania lub się wstrzyma – mówi koalicyjny senator.
A to przesądzi o zatwierdzeniu wyboru Mateusza Szpytmy, o ile zdania nie zmieni PiS.
Dziennikarz Wirtualnej Polski specjalizujący się w tematyce ekonomicznej, w tym finansów publicznych, ubezpieczeń społecznych i polityki społecznej oraz w tematach politycznych.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości