
fot. Erik Drost, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons
Nie wiemy czy LeBron James podjął już decyzję, w którym klubie zagra, czy może naprawdę nadal się zastanawia. Wiemy jedno – wciąż nie powiedział tego światu, a świat czeka na jego decyzję i staje się już niecierpliwy. Na szczęście LeBron James przyznał, że nie pozwoli nam długą czekać, dlatego mamy teorię kiedy to powie i dlaczego tyle musimy na to czekać.
Teoretycznie LeBron James może ogłosić swoją decyzję w każdej chwili. Pamiętajmy jednak, że w ostatnich tygodniach świat sportu, także w Stanach Zjednoczonych żył mistrzostwami świata w piłce nożnej. Na szczęście finał jest dziś o godz. 21:00 (Argentyna zagra z Hiszpanią). Możliwe, że LeBron czeka na zakończenie Mundialu, żeby mieć całą scenę ponownie dla siebie.
Podobną teorię ma Marc Stein , dziennikarz zajmujący się NBA od ponad 30 lat. Napisał on ostatnio, że LBJ może wstrzymać się z komunikatem do przyszłego tygodnia właśnie ze względu na piłkarskie mistrzostwa świata. Kiedy one się skończą znów wszyscy będą mówić o Jamesie i jego decyzji.
To, że kilka klubów wstrzymuje się z dalszym podpisywaniem kontraktów, bo czeka na decyzję LeBrona , to jest pikuś. Komisarz Adam Silver powiedział ostatnio, że NBA wstrzymuje się z ułożeniem terminarza, bo czeka na informację, w której drużynie zagra LBJ ! Chodzi oczywiście o najważniejsze spotkania w sezonie zasadniczym, czyli otwarcie rozgrywek, Christmas Day , święto Martina Luthera Kinga i ogólnie ustalenie priorytetów oraz hitów telewizyjnych.
NBA czeka. Kluby czekają. Na szczęście jednak sam LeBron pytany w czwartek o jego decyzję powiedział „ nie będę was już długo trzymał w niepewności „.
To by oznaczało, że jesteśmy blisko ogłoszenia decyzji i że teoria o tym, że zrobi to po Mundialu jest wielce prawdopodobna.
Ile można podejmować decyzję!?
Czy naprawdę mamy uwierzyć, że LeBron James od kilku tygodni cały czas się zastanawia w którym klubie będzie grał w przyszłym sezonie? Agent LeBrona przyznał, że po tym jak ogłosili, że odchodzi z Los Angeles Lakers , to odezwało się do niego 27 z 30 drużyn NBA .
James zakończył play-offy w 12 maja, a więc ponad dwa miesiące temu. Wiadomo, że przyglądał się ruchom poszczególnych klubów, analizował ich potencjał i możliwości, ale czy naprawdę mamy uwierzyć, że podjęcie decyzji zajmuje mu tyle czasu? Trudno w to uwierzyć. Oczywiście rozmowy z rodziną i najbliższymi współpracownikami, ale to mogło zająć kilka dni, a nie tygodni.
Możliwe jednak, że po tym jak Rich Paul powiedział, że dla LeBrona najważniejszy będzie „ fun „, czyli radość z gry i że pieniądze nie są najważniejsze, to rozmowy z klubami polegały na tym, żeby sprawdzić gdzie LBJ będzie czuł się najlepiej, a to zwlekanie z ogłoszeniem decyzji, to po prostu element gry – „ showbiznesu „.
Ostatnio jednak James doprecyzował swoje oczekiwania w programie „The Shop”. Chce rywalizować na wysokim poziomie i trafić do klubu, który „ każdego dnia buduje mistrzowskie nawyki, ale przede wszystkim ufa procesowi „. Oczywiście słowa „ trust the process ” natychmiast wywołały reakcję kibiców Sixers , ale LeBron przypomniał, że używa tego zwrotu od początku swojej kariery w NBA . Przekaz jest jednak czytelny, że nie chodzi wyłącznie o nazwiska w składzie, ale o klub, który już dziś działa jak drużyna gotowa walczyć o mistrzostwo.
Naprawdę nikt nie wie!
To, że nikt nie wie, który klub wybierze LeBron jest niesamowite, ale naprawdę tak jest. W swoim ostatnim podkaście dziennikarz ESPN Brian Windhorst opowiedział ciekawą historię. Kilka dni temu brał udział w turnieju golfowym. Zanim i przed nim grali właściciele klubów i menedżerowie najwyższego szczebla. Nikt nie wiedział jaką decyzję podejmie James i każdy z nich pytał Windhorsta czy on to wie.
Możliwie jest, że żeby ograniczyć możliwość wycieku informacji LeBron ogłosi decyzję przed poinformowaniem swojego przyszłego klubu. To znaczy, że powie, że zagra w klubie X i ten klub dowie się o tym w tym samym czasie co my. A kwestie szczegółów dogadają sobie już później. LeBron James jest jedynym zawodnikiem, który może sobie pozwolić na takie zachowanie.
Cavs, Heat i Sixers są najbliżej?
Wielu dziennikarzy jest zgodnych, że największe szanse na pozyskanie LeBrona mają Cavs , Heat i Sixers . Określają to jako trzy główne kierunki. Każdy z tych klubów oferuje Jamesowi coś innego, ale nie należy zapominać też o Warriors i o Nuggets .
Tak naprawdę, to nie wiemy czy LeBron będzie chciał się trzymać bardziej tradycji, nostalgii czy wyłącznie mistrzostwo się będzie dla niego liczyć, czy jednak robienie „ szoł ” przez cały sezon nie okaże się priorytetem. LBJ może mówić jedno, ale każdy z tych klubów da się podciągnąć pod jego kryteria, a nie zapominajmy, że jest wielkim szołmenem i chce, żeby wszyscy o nim mówili jak najdłużej i jak najczęściej.
Już 1 lipca pisałem, że powrót do Cleveland ma największy sens, jeśli spojrzymy na racjonalność i tradycję. Pytanie jednak czy LeBron nie chce wyjść z tego schematu i „ zaszaleć ” na koniec kariery?
Jeśli LeBron naprawdę chce grać o mistrzostwo, to Cavs dają mu drużynę, która właśnie awansowała do finału konferencji. Poza tym byłaby to idealna historia o powrocie do domu – gotowy scenariusz na film dokumentalny, który zapewne powstanie. Ta symbolika – powrót do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, do Cavs dla któych zdobył mistrzostwo w 2016 roku i jeszcze jedna szansa na ostatni tytuł!
Powrót w rodzinne strony byłby pięknym zamknięciem tej wielkiej kariery, a pamiętajmy, że symbole mają dla LeBrona ogromne znaczenie. Możliwe jednak, że będzie chciał zagrać jeszcze jeden sezon, więc grę w Cavs może odłożyć na sezon 2027/28.
Cavs mają skład, który realnie może walczyć o mistrzostwo. Wyobraźcie sobie pierwszą piątkę: Donovan Mitchell , James Harden , LeBron James , Jarrett Allen i Evan Mobley ? Doświadczenie i mądrość LeBrona mogłaby im pomóc wejść na wyższy poziom.
Ważne byłoby też to, że nie musiałby być ani pierwszą, ani drugą, ani nawet trzecią opcją w ataku. Fakt, że obrona nie skupiałaby się tak bardzo na nim, dawałoby mu też więcej swobody.
Jedyny problem, to, że obaj podkoszowi nie rzucają dobrze za trzy punkty, a tak zwany „ spacing „, czyli rozciąganie gry jest przy LeBronie bardzo ważne. Cavs mają jednak dobry skład, miejsce dla LeBrona w pierwszej piątce i najlepszą historię do opowiedzenia. Dlatego patrząc z punktu widzenia tradycji i rozsądku wydają się być wysoko na liście.
Słońce, plaże, dwa wspólne mistrzostwa, reputacja klubu i niskie podatki. Pat Riley ma 81 lat i tak jak LeBron James nie ma już czasu czekać na kolejne szanse. Teraz, albo nigdy. Dlatego Heat tak zależało na pozyskaniu Giannisa i dlatego brylantowy Pat mówi do LeBrona „zapraszam na wspólny ostatni taniec „.
LeBron w Heat spędził cztery lata, za każdym razem grając w wielkim finale. Zna klub, trenera i smak wspólnego zwycięstwa. W Miami nie lubią półśrodków i LBJ to wie. Wie, że jeśli pozyskali Giannisa , to zrobią wszystko, aby walczyć o mistrzostwo. Poza tym decyzja o dołączeniu do Heat może też przekonać kilku weteranów…
Heat brakuje jeszcze rozgrywającego, a też czy na pewno tercet Adebayo – Giannis – LeBron to idealne rozwiązanie na dzisiejszą NBA ?
Atutem za Miami jest też osoba trenera. Erik Spoelstra to jeden z najlepszych, a być może najlepszy obecnie trener w NBA , który potrafi wykorzystywać potencjał swoich zawodników i dostosowywać taktykę do ich możliwości.
Heat też wydają się być bardzo wysoko jego liście, bo jest to klub, który już zna, szanuje i ma potencjał na grę o wysokie cele.
Ale historią do opowiedzenia, bo czy nie byłoby tak, że przez pół roku media śledziłyby poczynania Golden State Warriors ?
Oczywiście to byłoby bardzo dziwne widzieć LeBrona w koszulce Warriors obok Stepha Curry’ego , ale jeśli zamykać historię z przytupem i zawładnąć świadomością dziennikarzy i kibiców, to tylko w ten sposób!
Pójście LeBrona do Warriors wydaje się nieprawdopodobne, bo byłoby najbardziej efektowne. Pamiętajmy, że odrzucenie opcji zawodnika przez Draymonda Greena daje Wojownikom przestrzeń na to, aby podpisali z nim i LeBronem nowe umowy. Warriors musieliby jednak znaleźć chętnego na przejęcie rocznej umowy Jimmy’ego Butlera , bo ten jest kontuzjowany i mało prawdopodobne, żeby nawet jeśli wróci w trakcie sezonu, to aby udało mu się szybko wrócić na wysoki poziom.
Na pewno skład Steph , LeBron i Green , a może do tego Klay Thompson ? może Anthony Davis ? To by się na pewno znakomicie oglądało i na pewno media mówiłyby o każdym ich meczu.
Mistrzostwa by z tego nie było, ale za to ile szumu! LeBron James w koszulce Warriors , to byłaby na pewno najbardziej medialna historia dekady!
Wiele osób uważa, że LeBron bierze też pod uwagę Philadelphię 76ers . Joel Embiid , Tyrese Maxey i Jaylen Brown mają już od dłuższego czasu rekrutować Brona . Trudno się dziwić. Sixers mogliby stworzyć jeden z najbardziej utalentowanych składów w NBA .
Maxey daje tempo. Brown atletyzm i obronę na skrzydle. Embiid pozostaje graczem, którego nie da się zatrzymać samemu, a James byłby brakującym elementem w najważniejszych momentach, czyli dodatkowym kreatorem, który nie panikuje, gdy gra toczy się o najwyższą stawkę.
Trzeba jednak pamiętać, że tak jak Heat , Sixers nie są gotowym projektem. Brown dopiero tam trafił, a Embiid nadal budzi pytania o zdrowie. LeBron mógłby dać Sixers to, czego zawsze im brakowało, czyli spokój i kontrolę. Mógłby też wejść do kolejnej drużyny, w której wszyscy będą musieli nauczyć się grać trochę inaczej.
Dla osób, które śledzą NBA od kilku dekad taki ruch, czyli wybranie Sixers , byłby jednak dużym zaskoczeniem.
Nuggets nie są dziś wskazywani jako faworyt wyścigu po LeBrona , ale nie należy ich traktować jak przypadkowego klubu dopisanego do listy. Kontaktowali się z obozem Jamesa , a argument koszykarski jest bardzo mocny. Nikola Jokić i LeBron w jednym ataku brzmią jak duet z gry komputerowej, a obok świetny Jamal Murray i Aaron Gordon od czarnej roboty oraz skład, który nie musiałby zaczynać od zera.
LeBron od lat mówi o inteligencji boiskowej Jokicia z ogromnym uznaniem. I trudno się dziwić. Obaj widzą na parkiecie rzeczy, których inni nie zdążą jeszcze zauważyć. Nie chodzi tylko o asysty czy triple-double. Chodzi o tempo, przewidywanie następnego ruchu obrony i karanie rywala za najmniejszy błąd. James mógłby uznać wspólną grę z Jokiciem za wyjątkowe doświadczenie na koniec kariery.
Byłaby to też zupełnie inna dynamika niż gra z Luką Donciciem . Luka jest dominującym kreatorem, lubi kontrolować rytm akcji i długo ma piłkę w rękach. Jokić rozgrywa inaczej. Często podejmuje decyzję natychmiast, oddaje piłkę i dalej wpływa na akcję bez niej. LeBron nadal miałby wpływ na ofensywę, ale nie musiałby prowadzić wszystkiego ani stać z boku i czekać na swoją kolej.
To może być dla niego ważne. W Denver dostałby gotową strukturę: Jokicia , Murraya , Gordona , Cama Johnsona , Christiana Brauna i zapewne Peytona Watsona . LeBron mógłby często atakować kosz po ścięciach pod kosz, grać jako drugi kreator i korzystać z tego, że obrona już jest rozciągnięta przez Jokicia . Z czysto koszykarskiego punktu widzenia trudno znaleźć lepsze środowisko.
Znaczenie mogą mieć też ludzie na górze. James od dawna zna Josha Kroenkego i jego rodzinę. To nie jest oczywiście sprawa, która sama w sobie przesądza o takim transferze, ale przy zawodniku takim jak LeBron ma znaczenie. On nie wybiera tylko piątki w pierwszym składzie. Wybiera właścicieli, kulturę pracy, ludzi odpowiedzialnych za decyzje i to, czy w razie potrzeby klub naprawdę zrobi wszystko, by walczyć o tytuł.
Największe pytanie dotyczy zdrowia. W ostatnim sezonie Jokić opuścił 19 meczów, Braun 38, Gordon 46, a Cam Johnson i Watson po 28. Jeden uraz można przeżyć. Problem zaczyna się wtedy, gdy w najważniejszej części sezonu wypadają dwaj lub trzej zawodnicy z tej grupy. LeBron nie ma już czasu, by czekać rok na kolejną szansę.
Dlatego Denver pozostaje czarnym koniem, a nie liderem tego wyścigu, ale jeśli James naprawdę szuka nie tylko kolejnego wielkiego nazwiska obok siebie, lecz także świeżej radości z gry i partnera, który rozumie koszykówkę podobnie jak on, to Nuggets trzeba traktować bardzo poważnie.
Kto jeszcze?
Pojawiały się też plotki o Minnesota Timberwolves czy nawet Dallas Mavericks , ale gra u boku młodych zawodników wydaje się być najmniej prawdopodobna. Poza tym Minneapolis to małe miasto, gdzie zimą pogoda nie rozpieszcza, a Dallas nie mają na razie szans na walkę o wysokie cele. Dlatego te dwa kluby wydają się mieć najmniejsze szanse na pozyskanie LeBrona .
Czekając na ogłoszeni decyzji LeBrona możecie zagłosować w sondzie – jak myślicie, w którym klubie zagra w przyszłym sezonie?
W której drużynie zagra LeBron James w nowym sezonie?
Cleveland Cavaliers (28%, 7 Votes)
Miami Heat (28%, 7 Votes)
Philadelphia 76ers (28%, 7 Votes)
Denver Nuggets (12%, 3 Votes)
Minnesota Timberwolves (4%, 1 Votes)
Golden State Warriors (0%, 0 Votes)
w innej drużynie (0%, 0 Votes)
Total Voters: 25
Znajdziesz mnie na Twitterze oraz Instagramie , a więcej moich artykułów jest tutaj .
Zachęcam też do przeczytania wywiadu ze mną , który ukazał się na portalu pracasport.pl. Opowiadam w nim o historii PROBASKETU , który w tym roku skończył 25 lat oraz o tym jak działamy i jak to możliwe, że udało nam się przetrwać.
Wspieraj PROBASKET