
0:00
Deklarację Niepodległości napisali oczytani w europejskiej myśli politycznej, niefanatyczni farmerzy, przeciwni hasłu „wola narodu”. Trump przepisuje tę historię na narodowo-chrześcijańską, rasistowską i seksistowską, by „wziąć w ryzy pijących chardonnay liberalnych intelektualistów”.
Arkadiusz Andrzej Stempin
Kiedy na arenę dziejów wkroczyli ojcowie-założyciele USA (1776), wyróżniali się tym, że swoje racje koniecznie chcieli uzasadnić i to na piśmie. Po raz pierwszy polityczna aktywność miała zyskać argumentację polityczno-filozoficzną. Najważniejsze zagadnienie dotyczyło kwestii: jakie prawo uzasadnia polityczny sprzeciw wobec niesprawiedliwej władzy.
Tę niesprawiedliwość 13 brytyjskich stanów na kontynencie amerykańskim, (1,5 mln mieszkańców tzw. Nowej Anglii) ujrzało w ich opodatkowaniu. Do tej pory cieszyły się one dużą niezależnością od brytyjskiej Korony i minimalnym w stosunku do innych posiadłości brytyjskiej monarchii opodatkowaniem. Ale po wojnie siedmioletniej letniej w Europie (1763), która wydrenowała skarbiec w Londynie, postanowiono go zapełnić pieniędzmi z amerykańskich posiadłości.
Rząd w Londynie ujrzał dla siebie dodatkowy argument w okoliczności, że wojna siedmioletnia rozciągnęła się na terytoria zamorskie, a Wielka Brytania wyrwała z rąk Francji Kanadę – na czym skorzystali amerykańscy koloniści.