
W skrócie
Alaksandr Łukaszenka zarządził, że osoby niewywiązujące się z obowiązków po tygodniowym szkoleniu mają być kierowane na granicę z Ukrainą.
Podczas konferencji podkreślono, że niewykonywanie rozkazów będzie skutkowało wysłaniem do wojska, a urzędnicy mogą zostać skierowani do pracy fizycznej lub wojska, zgodnie z jego poleceniem.
Analitycy nie odnotowali zmian na granicy białorusko-ukraińskiej, ale władze w Kijowie ostrzegają przed możliwością ponownego zaangażowania Białorusi w działania wojenne.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Alaksandr Łukaszenka podczas konferencji poświęconej rolnictwu wydał "dziwny i prawdopodobnie niezgodny z prawem rozkaz", który Ukraina mogłaby zinterpretować jako groźbę - podaje stacja Biełsat.
Według propagandowej agencji BiełTa Łukaszenka odnosił się do "przypadków naruszeń dyscypliny pracy" oraz "słabej pracy" w rolnictwie. Nagle w trakcie swojej wypowiedzi przywódca Białorusi wydał polecenie i zażądał przekazać je ministrowi obrony Wiktarowi Chreninowi.
"Niech idą do wojska i na granicę z Ukrainą". Łukaszenka wydał rozkaz
Wszyscy, którzy nie potrafią pracować, niech idą do wojska i na południową granicę . Do lasu. Tam nasi chłopcy, siły operacji specjalnych, są rozmieszczeni na granicy z Ukrainą, z mojego rozkazu - mówił Łukaszenka.
To nie oznacza, że planujemy kogoś zaatakować. Nikogo nie atakujemy, dbamy o nasze bezpieczeństwo. Nie jest tam łatwo: komary, muchy, meszki i tak dalej - wymieniał.