Gdyby nie to, że sprawa dotyczy kwestii - z perspektywy wierzących katolików - śmiertelnie poważnej, bo związanej ze zbawieniem, można by powiedzieć: igrali, igrali, aż się doigrali.
Lefebryści od lat atakowali Watykan , smagali go biczem niezmiennej krytyki, oskarżali o zdradę, o niewierność Ewangelii, o porzucenie nauczania wiecznego Rzymu. I nawet gdy deklarowali wierność papieżowi, to nie przekładała się ona na konkretne decyzje.