
Sporo emocji wzburza zapowiadana – choć ostatecznie dopiero na wrzesień - wizyta Viktora Orbana w Polsce. Czy były premier Węgier spotka się z Jarosławem Kaczyńskim? Jaki jest cel tego przyjazdu? I kto może na nim bardziej skorzystać – szef Fideszu czy największa polska partia opozycyjna? O tym w rozmowie z RadioZET.pl mówi politolog z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Rafał Chwedoruk.
Z tego artykułu dowiesz się:
Dlaczego wizyta Viktora Orbana w Polsce wzbudza polityczne emocje.
Co miałaby oznaczać wizyta byłego premiera Węgier według prof. Chwedoruka.
Dlaczego Orban jest postrzegany jako bezpieczny partner dla PiS.
Viktor Orban ma przyjechać do Polski, ale nie – jak informował wcześniej nieoficjalnie Onet – w najbliższą sobotę, a dopiero we wrześniu. Były premier Węgier miał – według ustaleń portalu – spotkać się politykami PiS, w tym z Jarosławem Kaczyńskim. Rzecznik partii Rafał Bochenek tonował te doniesienia, mówiąc, że - mimo wielkiej chęci ze strony prezesa na rozmowy z Orbanem w najbliższym czasie - spotkanie w ten weekend „jest mało prawdopodobne”. W piątek rzecznik Fideszu Bertalan Havasi, cytowany przez węgierski serwis Index, przekazał, że Orban planuje wizytę w naszym kraju, ale dopiero za dwa miesiące , dementując tym samym oficjalnie wcześniejsze doniesienia mediów.
Oglądaj
Niezależnie od tego, kiedy ostatecznie były szef węgierskiego rządu zawita na Nowogrodzką, to i tak planowana wizyta wieloletniego sojusznika politycznego PiS, który po 16 latach musiał oddać władzę nad Balatonem, wywołuje już niemałe polityczne emocje. Ale jaki tak naprawdę byłby jej cel i czy miałaby ona znaczenie większe niż tylko symboliczne? O tym w rozmowie z RadioZET.pl mówi politolog z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Rafał Chwedoruk , podkreślając, że trzeba to rozpatrywać na kilku płaszczyznach.
Viktor Orban planuje wizytę w Polsce. Kto na tym skorzysta?
Kto w takim razie bardziej potrzebuje tej wizyty – były premier Węgier czy Kaczyński i jego otoczenie? - Orbanowi na pewno, bo choć organizuje manifestacje na Węgrzech, ostatnio w Budapeszcie, to jednak pozostawił swoiste niedomówienie, czy wróci do czynnej polityki. A PiS, przy wszystkich swoich problemach, wewnętrznych czy sondażowych, jest jednak silnym i stabilnym numerem dwa w polskiej polityce – tłumaczy politolog. Ale jego zdaniem dla ugrupowania z Nowogrodzkiej kontakty z Orbanem również mogą okazać się pomocne. - Węgrzy budzą w Polsce raczej powszechną sympatię, co zawsze można politycznie wykorzystać. A poza tym, PiS potrzebuje też legitymizacji na arenie międzynarodowej, a Fidesz, mimo klęki w kwietniowych wyborach, to wciąż istotny podmiot polityczny – podkreśla.
„Dla PiS to bezpieczny partner”
Jest jeszcze jednak kwestia: w opinii Chwedoruka Orban to, wbrew pozorom, taki sojusznik, który nie jest kłopotliwy i z którego Kaczyński nie musi się tłumaczyć, zwłaszcza swojemu elektoratowi. - Casus Orbana łatwo można wpisać w tradycyjną, dychotomiczną wizję dziejów „zły obóz liberalny vs. dobrzy konserwatyści”. Poza tym inni potencjalni sojusznicy są bardziej kłopotliwi. We Włoszech partia Giorgii Meloni wywodzi się wprost z ruchu faszystowskiego. Francuskie Zjednoczenie Narodowego to dziedzictwo rodziny Le Pen, o AfD w Niemczech to w ogóle nie ma co mówić. Z kolei np. prawica w Czechach i na Słowacji ma inny stosunek do Rosji – wyjaśnia. Na uwagę, że Orban miał przecież bliskie relacje z Władimirem Putinem, jeździł do Moskwy i kupował od Rosjan ropę naftową oraz inne surowce, Chwedoruk odpowiada, że tak, ale „nie robił tego z pobudek ideologicznych, lecz pragmatycznych”.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje