
Miały obowiązywać jasne zasady i wysokie kary dla tych, którzy je złamią. Tymczasem po zakończeniu programu ograniczającego ceny paliw okazuje się, że nieprawidłowości wykryto na blisko 700 stacjach. Choć przepisy przewidywały kary sięgające nawet 1 mln zł, liczba wydanych decyzji o ukaraniu jest zaskakująco niska.
Ile stacji paliw naruszyło obowiązujące limity cen.
Dlaczego mimo setek nieprawidłowości ukarano tylko jedną stację.
Czy rząd rozważa ponowne wprowadzenie pakietu CPN.
Na czym polegał pakiet CPN?
Pakiet „Ceny Paliwa Niżej" (CPN) obowiązywał od końca marca do końca czerwca 2026 roku. Został wprowadzony jako odpowiedź na wzrost cen paliw wywołany napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie. Jego celem było ograniczenie kosztów ponoszonych przez kierowców.
Program zakładał czasowe obniżenie podatku VAT na paliwa z 23 do 8 proc. oraz zmniejszenie akcyzy – o 29 groszy na litr benzyny i o 28 groszy na litr oleju napędowego. Jednocześnie Ministerstwo Energii każdego dnia publikowało maksymalne ceny benzyny Pb95, Pb98 oraz oleju napędowego, których sprzedawcy nie mogli przekraczać.
Za złamanie tych przepisów groziła administracyjna kara pieniężna w wysokości nawet 1 mln zł. Przestrzeganie nowych zasad kontrolowała Krajowa Administracja Skarbowa.
Tylko jedna kara mimo niemal 700 przypadków
Jak wynika z danych przekazanych „Wprost” przez Ministerstwo Finansów, od 31 marca do 30 czerwca 2026 roku KAS przeprowadziła kontrole na 11 226 stacjach paliw. Nieprawidłowości stwierdzono na 692 stacjach, które sprzedawały paliwo po cenach wyższych od obowiązujących limitów.
Najbardziej zaskakuje jednak liczba wydanych decyzji o ukaraniu przedsiębiorców. Na 8 lipca 2026 roku wydano zaledwie jedną decyzję o nałożeniu administracyjnej kary za przekroczenie maksymalnej ceny paliw. W sześciu kolejnych przypadkach odstąpiono od wymierzenia sankcji. Resort nie poinformował, na jakim etapie znajdują się pozostałe postępowania dotyczące wykrytych naruszeń.
Rząd nie zamyka drzwi do powrotu programu
Choć pakiet CPN przestał obowiązywać z końcem czerwca, rząd nie wyklucza jego ponownego uruchomienia. Minister energii Miłosz Motyka przyznał, że jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie ponownie ulegnie gwałtownej eskalacji i przełoży się na skokowy wzrost cen paliw, rząd może wrócić do działań osłonowych.
Jednocześnie podkreślił, że obecnie jest zbyt wcześnie na podejmowanie decyzji o przywróceniu programu. Jak zaznaczył, celem pozostaje utrzymanie możliwie niskich cen paliw w warunkach rynkowych, bez konieczności długotrwałej ingerencji państwa.
Źródło: Radio ZET/Wprost
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET
Tu się dzieje