RAK
    Burza po incydencie w autobusie w Bielsku-Białej. Wiadomo, co zarejestrował monitoring

    Burza po incydencie w autobusie w Bielsku-Białej. Wiadomo, co zarejestrował monitoring

    1823 odsłon
    Burza po incydencie w autobusie w Bielsku-Białej. Wiadomo, co zarejestrował monitoring

    Facebook.com/Strelnikov Michał Do zdarzenia doszło w sobotę, 11 lipca, w jednym z autobusów miejskich w Bielsku-Białej. Na nagraniu dostępnym w mediach społecznościowych widać jednego z pasażerów, który, mówiąc o dziewczynkach z Ukrainy, stwierdził, że "gówniary wyrosły na naszych pieniądzach". - To się skończy niedługo. Będziecie wyp****ć na swoją Ukrainę - mówił.

    • Po co pan tak mówi na mnie? - zapytała jedna z dziewczynek. - Ja wiem, gdzie ty mieszkasz. Znam cię. (...) Na Ukrainie. Nie pyskuj - zareagował mężczyzna. Do innej z osób obecnych w autobusie zwrócił się z kolei słowami "ukraińska ku***". Kierowca autobusu zwrócił uwagę pasażerowi, a na następnym przystanku wyprosił go z pojazdu.

    Obrażał nastolatki z Ukrainy. Agresywny pasażer zatrzymany

    Agresywny pasażer został zatrzymany w poniedziałek. To 54-letni kierowca MZK, który od dłuższego czasu przebywał na zwolnieniu lekarskim. Prokuratura Rejonowa w Żywcu prowadzi postępowanie pod kątem znieważenia dwóch 11-letnich Ukrainek ze względu na ich przynależność narodową. Wiadomo już, że 54-latek straci pracę w MZK.

    "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że w ostatnim czasie na zachowanie mężczyzny skarżyli się pasażerowie, a MZK planowało nałożyć na 54-latka naganę. Wtedy poinformował, że czuje się wypalony i udał się na zwolnienie lekarskie.

    Incydent w Bielsku-Białej. MZK o zachowaniu pasażerek z Ukrainy

    W sieci zaczęły pojawiać się komentarze sugerujące, że mężczyzna mógł zostać sprowokowany zachowaniem nastolatek. Do sprawy odniósł się we wtorek Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej. Urzędnicy zaznaczyli, że nie mogą ujawnić pełnego nagrania z monitoringu, bo jest to obecnie materiał dowodowy w prowadzonym postępowaniu.

    "Jedna z poszkodowanych wyłożyła nogi w kierunku swojej koleżanki, siedzącej na fotelu poniżej, skierowanym w stronę jazdy. Sytuacja ta - jakkolwiek odstępująca od przyjętych standardów - w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami. Ponadto z analizy monitoringu wynika, że sytuacja ta nie zakłócała komfortu podroży innych pasażerów, gdyż młode pasażerki głównie były zajęte korzystaniem z telefonów komórkowych" - podaje MZK.

    Jak wskazują urzędnicy, "w pewnym momencie sprawca podszedł do poszkodowanych i - jak można domniemywać - zwrócił im uwagę, co spowodowało natychmiastowe przełożenie nóg na podłogę, a jedna z poszkodowanych przesiadła się na siedzenie obok koleżanki".

    "Z dalszej analizy monitoringu wynika, iż taka sytuacja trwała przez dłuższą chwilę, a sprawca przyglądał się pokrzywdzonym bez żadnych towarzyszących reakcji. Po dłuższej chwili widać, iż niepowodowany żadnym zachowaniem sprawca zaczyna impulsywnie reagować, używając przekleństw i okrzyków" - czytamy w komunikacie MZK.

    "Wszelkie pojawiające się w sieci komentarze powołujące się na rzekomych świadków, wskazujące, iż poszkodowane miały być prowokujące, są niezgodne z wydarzeniami zaobserwowanymi na nagraniach (...). Sekwencja zdarzeń w naszej ocenie wskazuje ponadto, iż pomiędzy jedną a drugą sytuacją nie było bezpośredniego powiązania przyczynowo skutkowego" - dodano. MZK podkreśla jednocześnie, że "nic nie usprawiedliwia agresji słownej ani zachowań noszących znamiona dyskryminacji".

    Tusk o incydencie w autobusie: Ohydne zdarzenie

    Premier Donald Tusk, odnosząc się do sprawy znieważenia nastolatek z Ukrainy w Bielsku-Białej, ocenił, że to "ohydne zdarzenie". Dodał, że to dowód na to, że "podpuszczanie ludzi, szczucie, które płynie z góry czasami od niektórych mediów, czasami od niektórych polityków", przynosi fatalne skutki.

    Szef rządu mówił, że rozumie "nastroje irytacji, zmęczenia i konfliktów" między Polakami a Ukraińcami w Polsce. - Tak jest zawsze, kiedy mamy do czynienia z wielką grupą uchodźców. To jest półtora miliona ludzi, mówiących trochę innym językiem. Rolą wszystkich bez wyjątku zaangażowanych w życie publiczne jest mitygowanie tych emocji - dodał.

    Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha w poniedziałek podziękował polskim służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo za szybką reakcję i zatrzymanie 54-latka.

    Źródło: PAP

    Dziękujemy za przeczytanie

    Obserwuj nas

    Czytaj cały artykuł u źródła — Gazeta.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era