Iran zaatakował dwa przepływające statki przez cieśninę Ormuz. Departament Stanu USA ostro skrytykował test chińskiej rakiety. Szef MSZ Radosław Sikorski udzielił wywiadu w CNN, w którym mówił o obawach przed rosyjską prowokacją. Sprawdź, co jeszcze wydarzyło się w nocy z poniedziałku na wtorek.
Zapraszamy na skrót wydarzeń z nocy, czyli najważniejsze i najciekawsze materiały wybrane przez redakcję Wirtualnej Polski. Znajdziesz go codziennie o 6.30 na stronie głównej WP.
Iran zaatakował w cieśninie Ormuz
Irańskie wojsko wystrzeliło co najmniej dwie rakiety, które trafiły i uszkodziły dwa statki przepływające przez cieśninę Ormuz. To pierwszy taki atak od niemal dwóch tygodni.
Jezioro odsłoniło tajemnice. Wraki samochodów to dopiero początek
Według informacji przekazanych przez portal Axios oba statki odniosły znaczne uszkodzenia, ale nie było ofiar w ludziach. Wcześniej brytyjska agencja UKMTO, która monitoruje bezpieczeństwo żeglugi, informowała o uszkodzeniu tankowca płynącego blisko wybrzeża Omanu. Jednostka miała stanąć w ogniu.
Axios podał, że za ostrzałem stał Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Były to pierwsze takie działania od 27 czerwca. Poprzednie ataki doprowadziły do odwetowych uderzeń USA i zwiększyły ryzyko załamania zawieszenia broni.
Chiny przeprowadziły test potężnej rakiety
Rzecznik Departamentu Stanu Tommy Pigott przekazał w komunikacie, że USA śledziły chiński test pocisku zdolnego do przenoszenia głowic nuklearnych. Rakieta była nieuzbrojona i wystartowała z okrętu podwodnego. Waszyngton wykorzystał tę informację, by ponownie skrytykować stanowisko Chin w sprawie kontroli zbrojeń.
"W czasie, gdy Stany Zjednoczone dokładają wszelkich starań, aby zapobiec rozprzestrzenianiu broni jądrowej, Chiny robią coś wręcz przeciwnego. Szybkie i nieprzejrzyste gromadzenie przez Pekin broni jądrowej budzi poważne obawy regionu i świata" - napisał rzecznik.
Chińska marynarka wojenna przeprowadziła próbę w poniedziałek. Wystrzeliła strategiczny pocisk balistyczny z atrapą głowicy bojowej z jednostki o napędzie nuklearnym. Pekin podał, że start nastąpił o godz. 12.01 czasu lokalnego, czyli o godz. 6.01 w Polsce, a ładunek precyzyjnie spadł w wyznaczonym obszarze morskim. Władze Chin nie ujawniły jednak ani dokładnego typu broni, ani współrzędnych miejsca wystrzelenia.
Patrioty dla Ukrainy. Szef BBN o "wyłącznej" odpowiedzialności rządu
Po ujawnieniu informacji, że Polska w ostatnich miesiącach miała przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE - najnowocześniejszych rakiet wykorzystywanych w systemach obrony przeciwlotniczej Patriot - przedstawiciele opozycji oraz środowiska związanego z prezydentem skrytykowali tę decyzję.
Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że liczba przekazanych rakiet stanowi jedynie niewielką część polskich zasobów i nie osłabia zdolności obrony powietrznej kraju. Zapewnił także, że decyzja ta była znana Karolowi Nawrockiemu oraz Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej i Biuru Bezpieczeństwa Narodowego. Jak podkreślił, choć prezydent nie podejmuje decyzji dotyczących przekazywania uzbrojenia, jest o nich informowany, a kwestia ta była omawiana podczas posiedzeń Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego.
"W kwestii przekazywania sprzętu Ukrainie warto przypomnieć jeden fakt: jest to wyłączna kompetencja Rady Ministrów " - napisał Grodecki w poniedziałek wieczorem na platformie X.
Jak zaznaczył, "uchwały w tej sprawie są podejmowane w trybie niejawnym". "Procedura ich podejmowania nie przewiduje konsultacji ani udziału Prezydenta RP ani Biura Bezpieczeństwa Narodowego" - podkreślił.
Sikorski w CNN. Ostrzega przed prowokacją Rosji i mówi o USA
Radosław Sikorski ocenił w rozmowie z CNN, że publiczne ostrzeżenia przed możliwymi rosyjskimi prowokacjami mogą powstrzymać Kreml przed ich uruchomieniem.
W wywiadzie udzielonym przed szczytem NATO Sikorski zaznaczył, że Rosja nie dysponuje siłami pozwalającymi na bezpośredni atak na Sojusz. Dodał jednak, że Polska musi brać pod uwagę inny wariant, czyli działania pozorowane, które miałyby stworzyć pretekst do eskalacji.
Szef polskiej dyplomacji mówił, że taki scenariusz może obejmować operację pod fałszywą flagą. - To, do czego są zdolni, to jakiegoś rodzaju prowokacja z użyciem fałszywej flagi i dronów, być może ukraińskich dronów, a następnie udawanie, że odpowiadają na nasz fałszywy, nieistniejący atak - powiedział w CNN.
Sikorski zapewnił jednocześnie, że Warszawa nadal ufa Stanom Zjednoczonym jako sojusznikowi. Podkreślił, że w Polsce stacjonują już amerykańskie wojska, a rząd zabiega o kolejną stałą bazę USA obok istniejącej bazy w Redzikowie. Przyznał przy tym, że dalsze redukcje amerykańskiej obecności wojskowej w Europie są wyraźnie brane pod uwagę.
Redaktor Wirtualnej Polski. Wcześniej pracował w portalu TVN24. Zainteresowany polityką, o której zapomina, gdy jedzie w góry. Łodzianin, który przeniósł się do Warszawy po studiach, ale wciąż zaangażowany w życie swojego rodzinnego miasta.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości