
Zdaniem prokuratury, Fabian Zydor z Tarnowej został uprowadzony i zamordowany. Trzech mężczyzn skazano na 25 lat więzienia, choć nigdy nie udało się odnaleźć szczątków chłopaka, a akt oskarżenia oparto na zeznaniach kobiety, która miała widzieć moment zabójstwa. Zdaniem naszych rozmówców w jej historii pojawiają się nieścisłości. Materiał "Interwencji".
Interwencja Fabian Zydor miał 17 lat. Pochodził z Tarnowej - małej wsi w województwie wielkopolskim. W październiku 2016 roku razem z kolegą poszedł na imprezę do jednego z pobliskich domów. Tej nocy zaginął po nim wszelki ślad.
Fabian następnego dnia nie pojawia się w domu. Nie ma go też u żadnego z kolegów. Siostra zgłasza na policji jego zaginięcie. Rozpoczyna się akcja poszukiwawcza.
Ten cały teren został przeszukany, była odpompowywana woda, niestety nic nie znaleźliśmy - mówi Ewelina Wacikowska, znajoma rodziny zaginionego Fabiana.
Zmowa milczenia, która bardzo często w takich małych społecznościach występuje po takim poważnym wydarzeniu, zaczęła być przełamywana. Ludzie zaczęli mówić o pewnych faktach, o których wcześniej nie mówili - mówi mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik prasowy wielkopolskiej policji.
Zaginięcie Fabiana Zydora. Policjanci zareagowali po reportażu "Interwencji"
Sprawą zaginięcia Fabiana ekipa "Interwencji" zajęła się po raz pierwszy osiem lat temu. Po ich reportażu policjanci postanowili po raz kolejny przyjrzeć się jego tajemniczej historii. Po zbadaniu sprawy oficjalnie przyznali, że chłopak musiał paść ofiarą morderstwa . Za pomoc w ujęciu sprawców wyznaczyli nawet 10 tys. zł nagrody.
Trzy lata temu poszukujący Fabiana policjanci ustalili, że chłopak od pewnego czasu mógł mieć problem z narkotykami. Miał kupować je u lokalnych dilerów. Od pewnego czasu nie miał pieniędzy, narkotyki brał więc na kredyt. W ten sposób zaciągnął dług, którego nie spłacił .
Ci ludzie mieli już związek z podobnym przestępstwem, dosłownie miesiąc przed zaginięciem Fabiana - mówi Kamil Tosiek, prywatny detektyw.
Ponoć pobili i więzili innego chłopaka, ale jemu udało się uciec. Myślę, że tak było, tylko zakończenie po prostu inne - mówi znajoma Fabiana.
Wywieźliśmy go w odludne miejsce i puściliśmy go nago. I tyle - potwierdza Łukasz Bodyjański. Wspomniany chłopak miał mieć dwa tysiące złotych długu.
Reporter: Myśli pan, że z Fabianem stało się to samo?
Detektyw Kamil Tosiek: Ci ludzie są do tego zdolni. Tym razem być może było za mocno.
Pojawił się świadek. "Ona zmieniała zdanie"
W marcu 2023 roku w sprawie zaginięcia Fabiana nastąpił przełom. Śledczy ogłosili, że wiedzą już, kto jest mordercą. Ich zdaniem, Fabiana porwali i zabili trzej miejscowi handlarze narkotyków. Jednym z nich miał być Łukasz Bodyjański .
Reporter: Pan był badany tzw. wykrywaczem kłamstw?
Łukasz Bodyjański: Tak.
Reporter: Zdaniem biegłego ma pan wiedzę dotyczącą przynajmniej tego, jak ukryte było ciało Fabiana... Umie pan to jakoś wytłumaczyć?
Łukasz Bodyjański: Może przez te plotki, co się nasłuchałem... Nie umiem tego wyjaśnić.
Jednym z głównych dowodów zebranych przez prokuraturę są zeznania naocznego świadka - kobiety, która miała widzieć moment zabójstwa. To znajoma Łukasza Bodyjańskiego, jedna z jego klientek. Opowiedziała śledczym w szczegółach, do czego doszło tragicznej nocy.
Zaczęli między sobą go tak przepychać, jak piłkę, potem go bili, kopali. Gdy Fabian przewrócił się na ziemię, jeden z oskarżonych nastąpił nogą na jego głowę - mówi prokurator Wawrzyniak. Następnie ciało 17-latka miało zostać zapakowane do worka i wyrzucone do Warty.
Nie wiem, czy Fabian stracił tu życie. Myślę, że gdzieś jakiś ślad by po tym był. Ona za dużo razy zmieniała zdanie, żeby mogła coś na ten temat wiedzieć - mówi pani Monika Pocztarek, siostra Łukasza Bodyjańskiego.
Nie znaleźli ciała. Proces ruszył
Wiosną 2023 roku policjanci przekopali koryto Warty . Przesiali ponad 300 ton mułu. Poszukiwali w nim jakichkolwiek szczątków Fabiana. Bez skutku. Mimo to prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia . Rozpoczął się poszlakowy, bardzo skomplikowany proces.
Według siostry Łukasza Bodyjańskiego w momencie rzekomego zabójstwa świadek zdarzenia i jej brat byli w innym miejscu - we Wrześni. Mają to potwierdzać wiadomości wymieniane między klientką a skazanym.
Ona na początku powiedziała, że tylko słyszała coś takiego, ale nic więcej nie wie. A później mówiła, że była na miejscu, że widziała z daleka, podawała różne miejsca, z których obserwowała zdarzenie - mówi Łukasz Bodyjański.
Nie zgadzała się też kwestia samochodu, którym przyjechała na miejsce zdarzenia. Zeznała, że miała auto pożyczone od swojego byłego, natomiast były zeznał, że on w tamtym okresie nie miał tego samochodu, co było sprawdzone w ewidencji pojazdów. Naprawdę nie miał w tamtym okresie tego samochodu - dodaje Monika Pocztarek.
Jest opinia biegłego psychologa, który przysłuchiwał się zeznaniom świadka, brał udział w tej czynności i tutaj nie zauważył, aby świadek konfabulował, bądź zeznawał nieszczerze - mówi prokurator Łukasz Wawrzyniak.
Łukasz Bodyjański i jego dwaj koledzy zostali oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Kilka tygodni temu w sprawie zapadł pierwszy wyrok . Wszyscy trzej mężczyźni zostali uznani za winnych morderstwa Fabiana. Sąd skazał ich na 25 lat więzienia .
Bo gdybym coś zrobił, to OK, pogodziłbym się z tym. Ale 25 lat z rękawa? Za tak marne dowody? - komentuje Łukasz Bodyjański.
Naszym zdaniem oni stoją za tą zbrodnią, która wiąże się z tym, że Fabian Zydor stracił życie, a jego ciała do dzisiaj nie odnaleziono - mówi Andrzej Borowiak z KWP w Poznaniu.
Rodzinie Fabiana mogę powiedzieć tylko tyle, że prawdziwi sprawcy nadal są na wolności . Wierzę, że prawda zwycięży. Wierzę - podsumowuje Łukasz Bodyjański.
Reportaż wideo Rafała Zalewskiego można zobaczyć TUTAJ.