
Po spuszczeniu wody przed remontem zapory w Pilchowicach odłowiono z jeziora i Bobru kilkadziesiąt ton martwych ryb, w tym 11 ton przekazanych do utylizacji.
Gmina Wleń ostrzega, że stan wody w rzece Bóbr jest obecnie nieznany i może być niebezpieczny, dlatego apeluje o rezygnację z rekreacji i wejścia do rzeki.
WIOŚ i służby wojewody monitorują parametry wody i wodociągi; badania wskazały bardzo niskie stężenie tlenu przy zaporze, a niżej w rzece natlenienie stopniowo się poprawia.
Masowe śnięcie ryb w zbiorniku Pilchowice i w korycie rzeki Bóbr poniżej zapory zaobserwowano na początku tygodnia. Zjawisko ma związek ze spuszczeniem wody ze zbiornika, które zakończono z końcem czerwca. To zaś było konieczne, aby rozpocząć remont pochodzącej z początku XX wieku zapory zbiornika Pilchowickiego.
Mirosława Karpińska z biura prasowego spółki Tauron Polska Energia przekazała w czwartek PAP, że w środę wieczorem zakończono odłów martwych ryb, a w rzece pozostały jedynie pojedyncze sztuki. Łącznie odłowiono kilkadziesiąt ton; w środę wieczorem do utylizacji przekazano 11 ton ryb. - Na miejsce dotarł już sprzęt, który pozwoli na dotlenienie rzeki - agregaty i aeratory. Działamy, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji - dodała Karpińska.
Burmistrz Wlenia Artur Zych w wydanym komunikacie podkreślił, że w związku ze spuszczeniem wody oraz spływem namułów ze zbiornika Pilchowice stan wody w rzece Bóbr jest obecnie nieznany i może stanowić zagrożenie. Zaapelował o niekorzystanie z wód w celach turystycznych i niewchodzenie do rzeki. Zlecono badania stanu wody.