RAK
    Bernard ze słowackich Tatr. Przeszedł kawał drogi, jest już bezpieczny

    Bernard ze słowackich Tatr. Przeszedł kawał drogi, jest już bezpieczny

    1814 odsłon
    Bernard ze słowackich Tatr. Przeszedł kawał drogi, jest już bezpieczny

    Bezpański pies wędrujący po Tatrach Wysokich przeszedł co najmniej 140 km i w piątek wieczorem trafił do klatki-pułapki. Jak opisuje portal hnonline.sk, zwierzę widywano w wielu charakterystycznych miejscach słowackich Tatr, a ratownicy nadali mu imię Bernard. Najprawdopodobniej po polskiej stronie gór nadal jest drugi, identyczny pies.

    Najważniejsze informacje:

    Pierwsze zgłoszenie o psie wędrującym bez opiekuna po słowackiej stronie Tatr pojawiło się 30 czerwca.

    Portal hnonline.sk wyliczył, że zwierzę mogło przejść co najmniej 140 km między miejscami, w których je widywano.

    Psa schwytali w piątek wieczorem obrońcy praw zwierząt ze stowarzyszenia "Droga do domu", używając klatki-pułapki.

    Ratownicy nazwali go Bernardem.

    Jednak drugi podobny pies nadal pozostaje na wolności i był ostatnio widziany w rejonie Doliny Kościeliskiej.

    Tancerki w restauracji w Pobierowie. Goście przecierali oczy

    Po Tatrach Wysokich na Słowacji wędrował w lipcu bezpański pies, który według wyliczeń mógł pokonać co najmniej 140 km . Portal hnonline.sk poinformował w poniedziałek, że zwierzę ujęte zostało w piątek przez obrońców praw zwierząt, którzy użyli klatki-pułapki.

    Portal opisał trasę "psiego turysty", sumując odcinki między kolejnymi lokalizacjami, gdzie pojawiały się zgłoszenia o jego obecności. Pierwsza informacja o tym, że po słowackiej stronie Tatr wędruje pies bez opiekuna , pojawiła się 30 czerwca.

    W kolejnych dniach zwierzę widziano m.in. na Krywaniu, przy Schronisku pod Rysami, nad Popradzkim Stawem i Szczyrbskim Jeziorem, a także w innych rozpoznawalnych miejscach Tatr. Z relacji wynika, że nocami pies schodził w doliny, by następnego dnia wracać na wyżej położone szlaki turystyczne .

    Dlaczego bezpański pies w Tatrach był problemem dla parku narodowego?

    Zwierzę mogło stanowić na terenie parku narodowego zagrożenie zarówno dla dzikich zwierząt, jak i dla turystów. Z tego powodu próby schwytania podjęli członkowie obywatelskiego stowarzyszenia "Droga do domu".

    Członkowie stowarzyszenia oceniali, że zwierzę przywędrowało z Polski. Pies podchodził do turystów, po czym uciekał, a z czasem tracił zaufanie do osób, które próbowały go schwytać. Według relacji nie chciał też zakończyć swojej górskiej wędrówki.

    W piątek wieczorem, po kilku dniach starań, udało się go złapać do klatki-pułapki. Ratownicy przekazywali, że ten górski włóczęga okazał się nieśmiałym psem, który szuka bliskości człowieka.

    Skąd imię Bernard i czy w Tatrach jest drugi pies?

    Po schwytaniu zwierzę otrzymało imię Bernard. Nadano je na cześć patrona alpinistów, turystów, narciarzy i ratowników górskich. Ratownicy przypuszczają, że przed pojawieniem się na słowackiej stronie Bernard mógł przez kilka tygodni wędrować po polskiej stronie Tatr.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era