RAK
    Skandal w Bielsku-Białej. MZK informuje o analizie monitoringu

    Skandal w Bielsku-Białej. MZK informuje o analizie monitoringu

    2488 odsłon
    Skandal w Bielsku-Białej. MZK informuje o analizie monitoringu

    Bielski MZK poinformował, że zapis monitoringu z autobusu w Bielsku-Białej nie potwierdza, by 11-letnie dziewczynki z Ukrainy zachowywały się prowokująco przed incydentem z udziałem agresywnego pasażera. Sprawę bada prokuratura pod kątem znieważenia z powodu przynależności narodowej.

    Najważniejsze informacje:

    MZK w Bielsku-Białej przekazał, że monitoring nie wskazuje, by zachowanie ukraińskich dziewczynek było prowokujące.

    Spółka nie publikuje nagrania, bo policja zabezpieczyła je jako dowód w postępowaniu.

    Prokuratura bada sprawę pod kątem znieważenia z uwagi na przynależność narodową, a podejrzany 54-latek został zatrzymany.

    Cała Polska zobaczy nagranie. Wstyd. Myślał, że się nie wyda?

    MZK wyjaśnił, że nie pokaże nagrania z autobusu, ponieważ materiał przejęła policja i wykorzystuje go w prowadzonym postępowaniu. Przewoźnik zdecydował się jednak opisać przebieg zdarzenia, bo w przestrzeni publicznej pojawiły się relacje sprzeczne z tym, co zarejestrowały kamery.

    "Nagranie z monitoringu, z zapisem obrazu i dźwięku, zostało zabezpieczone przez policję i stanowi materiał dowodowy w prowadzonym postępowaniu. Z tego względu, a także z uwagi na regulacje o ochronie danych osobowych, spółka nie ma możliwości jego udostępnienia ani publikacji" - zastrzegł przewoźnik w opublikowanym stanowisku.

    Co pokazuje monitoring z autobusu w Bielsku-Białej?

    "Jedna z poszkodowanych wyłożyła nogi w kierunku swojej koleżanki siedzącej na fotelu poniżej, skierowanym w stronę jazdy. Sytuacja ta - jakkolwiek odstępująca od przyjętych standardów – w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami. Ponadto z analizy monitoringu wynika, że sytuacja ta nie zakłócała komfortu podroży innych pasażerów, gdyż młode pasażerki głównie były zajęte korzystaniem z telefonów komórkowych" - napisał MZK.

    "Sytuacja ta - jakkolwiek odstępująca od przyjętych standardów - w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami" - napisał MZK. Po zwróceniu uwagi dziewczynki natychmiast opuściły nogi, a jedna z nich przesiadła się obok koleżanki.

    Z dalszego opisu wynika, że mężczyzna przez chwilę obserwował dzieci bez reakcji, a dopiero później zaczął krzyczeć i używać wulgaryzmów. MZK podkreślił, że nie widzi podstaw do łączenia wcześniejszego zachowania dziewczynek z późniejszą agresją słowną.

    "Stanowczo podkreślamy, że w naszej ocenie reakcja sprawcy, dorosłego mężczyzny, w żaden sposób nie może być usprawiedliwiana opisanym wyżej zachowaniem nieletnich, ze względu na rażącą niewspółmierność" - wskazała spółka.

    Przewoźnik uznał internetowe komentarze o rzekomej prowokacji za niezgodne z nagraniem.

    Co dalej ze śledztwem po incydencie w autobusie?

    Do zdarzenia doszło w sobotę. Kierowca autobusu zareagował na krzyki, podjął rozmowę z agresywnym pasażerem i wyprosił go na najbliższym możliwym przystanku. Dziewczynki wysiadły przystanek później. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Żywcu, która bada sprawę pod kątem znieważenia z powodu przynależności narodowej z art. 257 Kodeksu karnego.

    Redaktor Wirtualnej Polski. Wcześniej pracował w portalu TVN24. Zainteresowany polityką, o której zapomina, gdy jedzie w góry. Łodzianin, który przeniósł się do Warszawy po studiach, ale wciąż zaangażowany w życie swojego rodzinnego miasta.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era