
Andrzej Chodkowski: Najlepiej radzą sobie gospodarstwa, które mają zdywersyfikowaną produkcję i wchodzą w segmenty, pozwalające im czerpać przychody z handlu i przetwórstwa.
Dane statystyczne nie wskazują na spadek nakładów inwestycyjnych. Wśród wydatków na środki trwałe dominują budynki i budowle (około 40 proc.), maszyny i urządzenia (ponad 30 proc.) i środki transportu (niemal 20 proc.).
Chodkowski zauważa, że wbrew obiegowym opiniom, marże dystrybutorów należą do niskich, oscylując wokół kilku procent, a wzrost kosztów energii i paliw bardzo mocno wpływa na koszty magazynowania i transportu, ponoszone przez naszą branżę.
Rolnictwo stanowi około 3,5 proc. PKB, ale jeśli doliczymy jego otoczenie rynkowe, produkcję i eksport żywności, dochodzimy do niemal 1/5 wartości polskiej gospodarki.
Nasz rozmówca w poniższym wywiadzie, mówi także o konsekwencjach nadmiernej biurokracji, zmianach w zakupach środków produkcji oraz rosnącym znaczeniu doradztwa i nowoczesnych technologii w budowaniu konkurencyjności polskiego rolnictwa. Szczegóły poniżej.
Farmer: Od 1 maja 2026 r. pełni Pan funkcję dyrektora generalnego Polskiego Stowarzyszenia Obsługi Rolnictwa POLSOR. Wcześniej był Pan wieloletnim Głównym Inspektorem Ochrony Roślin i Nasiennictwa, ale też m.in. wiceministrem rolnictwa, o czym warto w tym miejscu przypomnieć. Jak bardzo te zadania teraz pomagają Panu na obecnym stanowisku?
Andrzej Chodkowski: Praca w Inspekcji i w Ministerstwie, ale również w sektorze prywatnym, dała mi dobre rozeznanie w tym, jak faktycznie funkcjonuje system regulacyjny w rolnictwie, jakie problemy napotykają rolnicy i firmy w codziennej działalności, które przepisy realnie utrudniają im pracę, a które są niezbędne na przykład dla zapewnienia bezpieczeństwa żywności. To pozwala mi lepiej rozumieć logikę przepisów prawnych i decyzji administracyjnych oraz formułować argumenty, które są zrozumiałe dla drugiej strony dialogu. Traktuję to jako kapitał merytoryczny - zależy mi na tym, żeby rozmowa z przedstawicielami władz opierała się na konkretnych danych i analizie skutków regulacji. To zresztą jedyny sposób, żeby proponowane rozwiązania były trwałe i akceptowane przez wszystkie strony.
Farmer: Jak ocenia Pan obecną kondycję polskiego rolnictwa z perspektywy teraz struktur Stowarzyszeniem osób i firm, będących aktywnymi uczestnikami sektora rolniczego, które teraz Pan reprezentuje?
Dwadzieścia dwa lata naszego członkostwa w Unii Europejskiej przyniosły szereg niezwykle pozytywnych zmian: wzrost potencjału produkcyjnego, inwestycje w gospodarstwach, nowe technologie uprawy roślin i chowu zwierząt. To był również okres dynamicznego rozwoju podmiotów z otoczenia rolnictwa: dostawców środków ochrony roślin, nawozów, materiału siewnego, pasz, maszyn i urządzeń, doradców, podmiotów skupowych. Jednak w pewnym momencie unijna polityka zmieniła swój kierunek i sektor rolno-spożywczy zaczęto traktować jako obciążenie dla osiągania celów klimatyczno-środowiskowych. Konsekwencją jest nakładanie zarówno na rolników, jak też na firmy z otoczenia rolnictwa, kosztownych biurokratycznych obciążeń i ograniczeń, które utrudniają działalność i nie pozwalają wykorzystać możliwości. Do tego dochodzi niezbyt zrozumiałe otwieranie rynku na pozaunijną konkurencję i poważne zakłócenia wynikające z konfliktów zbrojnych. Wszystkie te czynniki spowodowały, że dochodowość i perspektywy rozwoju stały się mniej korzystne. Firmy obsługujące rolnictwo są wrażliwe na dekoniunkturę w branży, jednak dostrzegają też swoją szansę, oferując rolnikom innowacyjne technologie uprawy, ochrony i nawożenia roślin, nowe odmiany czy rozwiązania cyfrowe.
Farmer: Które segmenty gospodarstw obecnie najlepiej radzą sobie ekonomicznie, a które znajdują się w najtrudniejszej sytuacji?
Najlepiej radzą sobie gospodarstwa, które mają zdywersyfikowaną produkcję i wchodzą w segmenty, pozwalające im czerpać przychody z handlu i przetwórstwa. To ogranicza ryzyko i powoduje uśrednienie kosztów i dochodów. Większą odporność na kryzysy wykazują rolnicy, którzy współorganizują się z innymi i mają trwałą współpracę z rzetelnymi dostawcami środków produkcji i odbiorcami produktów wytworzonych w gospodarstwie. W znacznie trudniejszej sytuacji są gospodarstwa nastawione na jednokierunkową produkcję. Model polegający na prowadzeniu wyłącznie uprawy zbóż, zdecydowanie przegrywa w obliczu trwającego w ostatnich latach kryzysu nadwyżek rynkowych i niskich cen.
Farmer: Czy obserwują Państwo trwałe ograniczenie inwestycji przez rolników, czy jest to jedynie efekt obecnej koniunktury?
Dane statystyczne nie wskazują na spadek nakładów inwestycyjnych. Wśród wydatków na środki trwałe dominują:
budynki i budowle (około 40 proc.),
maszyny i urządzenia (ponad 30 proc.),
środki transportu (niemal 20 proc.).
Pamiętajmy, że niektóre branże nadal są fazie silnego wzrostu - bydło mięsne, drobiarstwo - a nawet w tych mniej dochodowych realizowano inwestycje np. w silosy do przechowywania ziarna zbóż i rzepaku lub modernizowano park maszynowy.
Jak zmieniła się struktura zakupów środków produkcji w ciągu ostatnich sezonów?
Wpływ na zakupy środków produkcji miały wydarzenia spowodowane pandemią koronawirusa i konflikty zbrojne. Tuż po pandemii obserwowaliśmy trudności z dostępnością niektórych środków ochrony roślin i wzrost kosztów transportu z krajów, gdzie ulokowana jest ich produkcja. To spowodowało spadek wolumenu sprzedaży, który jednak został szybko odbudowany. Niezależnie od tego odnotowujemy stały trend spadku zużycia pestycydów w Europie i w Polsce. Według ostatnich danych w naszym kraju stosuje się nieco ponad 2 kg substancji czynnych na 1 ha wobec 2,9 kg unijnej średniej. Zmienia się też asortyment – na rynku pojawia się coraz więcej środków biologicznych. Na rynek nawozów największy wpływ miał wybuch wojny na Ukrainie w 2022 r. i konflikt na Bliskim Wschodzie wiosną 2026 r.
Nastąpił skokowy wzrost ich cen, a następnie obniżenie popytu. Rolnicy, ale również dystrybutorzy oczekują na efekty wdrożenia unijnego „Planu działania dla nawozów”, bowiem odporność w tym sektorze ma olbrzymi wpływ i na zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego, i na dochody rolników. Stosunkowo stabilna pozostaje sprzedaż kwalifikowanego materiału siewnego, należy jednak zaznaczyć, że w Polsce poziom wymiany nasion do siewu pozostaje ciągle na bardzo niskim poziomie, chociaż jest to podstawowy czynnik zapewnienia wysokich plonów i dobrej jakości surowców.