
Flagi Polski i UkrainyZdjęcie: Klaudia Radecka/NurPhoto/picture alliance „Zaostrza się spór między Ukrainą a Polską o przeszłość obu krajów” – donosi w środę (01.07.2026) niemiecki dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Jak pisze, w Warszawie pojawiły się żądania, aby zablokować przystąpienie Ukrainy do UE.
„Dopóki Kijów będzie honorował członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i jej zbrojne ramię, Ukraińską Armię Powstańczą (UPA), Warszawa nie zgodzi się na przystąpienie Ukrainy do UE ” – cytuje dziennik słowa wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza, które padły na antenie Polsat News. „Z Banderą do Unii Europejskiej Ukraina nie wejdzie” – oświadczył Kosiniak-Kamysz, dodając, że nikt nie będzie Polsce dyktował, jak ma głosować w sprawie rozszerzenia Unii.
„Była to bezpośrednia riposta pod adresem prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego , który w niedzielę zgłosił do parlamentu projekt ustawy o utworzeniu narodowego miejsca pamięci” – wyjaśnia korespondent „FAZ” Stefan Locke. W planowanym Ukraińskim Panteonie Narodowym miałyby znaleźć się nazwiska ukraińskich bohaterów, którzy walczyli za kraj w różnych epokach. Zgłaszając projekt ustawy, Zełenski oświadczył, że nikt nie będzie Ukrainie dyktował, jakich bohaterów ma czcić.
Historia i polityczny kapitał
„W Polsce obóz narodowo-konserwatywny natychmiast się zmobilizował” – pisze dziennikarz „FAZ”, cytując wypowiedzi polityków PiS, wzywające m.in. do blokowania otwartych niedawno negocjacji Ukrainy z UE.
Zdaniem autora przedstawiciele kręgów narodowo-konserwatywnych w Polsce najwyraźniej „zdali sobie sprawę, że na historycznym konflikcie między obydwoma krajami można zbudować kapitał polityczny”. „Popularność (prezydenta Karola) Nawrockiego osiągnęła rekordowy poziom po tym, jak odebrał Zełenskiemu najwyższe polskie odznaczenie – Order Orła Białego. Liczba Polaków, którzy są przeciwni przystąpieniu Ukrainy do UE, wzrosła do 60 procent” – pisze Locke.
„Prezydent Nawrocki, który już rok temu podczas kampanii prezydenckiej podsycał niechęć wobec ukraińskich uchodźców, wykorzystuje teraz spór, by w wyborach parlamentarnych w 2027 roku osiągnąć swój cel – obalenie znienawidzonego przez niego rządu Donalda Tuska ” – pisze Stefan Locke.
„Już teraz wiadomo, że Ukraina będzie głównym tematem kampanii wyborczej” – ocenia. Dodaje, że Tusk apelował o rozsądek i przypominał, żeby nie zapominać, że wspólnym wrogiem jest Rosja Putina. „Jednak polskie media zauważyły, że prawie całe spektrum polityczne rywalizuje teraz o najbardziej antyukraińską retorykę” – pisze Locke.
Siła Kijowa
Według niego w Kijowie sytuacja wygląda „niemal jak w lustrzanym odbiciu”. Zełenski cieszy się niemal jednogłośnym poparciem za to, że nie przystał na polskie żądanie, by zmienić tytuł jednostki wojskowej, nazwanej imieniem „Bohaterów UPA”.
„Poza tym Kijów coraz bardziej zdaje sobie sprawę ze swojej siły” – ocenia niemiecki dziennikarz. Przytacza przemówienie Zełenskiego, który podkreślił, że Ukraina przebyła długą drogę w kierunku UE , a stoją za tym Ukraińcy „broniący bezpieczeństwa i przyszłości całej Europy”, a także „osoby o podobnych poglądach z innych krajów, prawdziwi przyjaciele i sojusznicy”. „W niektórych częściach Polski interpretuje się to tak, jakby samych Polaków już do tej grupy nie zaliczano” – ocenia dziennikarz „FAZ”.
O eskalacji polsko-ukraińskiego sporu o historię pisze także berliński dziennik „Berliner Zeitung” . Jak ocenia autor, Nicolas Butylin, może to mieć konsekwencje dla kwestii przystąpienia Ukrainy do UE oraz współpracy militarnej na wschodniej flance Europy.
„Po raz pierwszy członek polskiego rządu grozi otwarcie zablokowaniem przystąpienia Ukrainy do UE z powodów historycznych” – pisze gazeta, cytując słowa Kosiniaka-Kamysza. „Przesłanie jest jasne: dla Warszawy rozliczenie się z przeszłością stało się już jednym z politycznych warunków przystąpienia do UE”.
Polska i Ukraina zależne od siebie
Zdaniem Butylina ukraińskie władze z kolei postrzegają debaty historyczne „już nie tylko w czysto historycznym kontekście”, ale z perspektywy suwerenności narodowej. Polskie naciski w kwestiach kultury pamięci traktowane są „jako ingerencja w suwerenność” Ukrainy.
„Berliner Zeitung” zwraca też uwagę, że konflikt może rozszerzyć się też na inne dziedziny. „Kosiniak-Kamysz oświadczył, że Polska na razie nie będzie dostarczać więcej myśliwców MiG-29. Powodem miała być nieudana wymiana technologiczna” – informuje gazeta.
„Jednocześnie Polska pozostaje dla Ukraińców niezbędna. Większość zachodnich dostaw broni, przepływów handlowych i połączeń logistycznych nadal przebiega przez terytorium Polski. Z drugiej strony, jak twierdzą ukraińscy eksperci ds. bezpieczeństwa, bezpieczeństwo Polski zależy dziś bardziej niż kiedykolwiek od silnej Ukrainy” – podkreśla niemiecka gazeta.