Wirtualna Polska ujawniła, jak radni Koalicji Obywatelskiej mogli liczyć na specjalne traktowanie w przychodni w Piasecznie. O wszystkim miał wiedzieć należący do KO burmistrz miasta Daniel Putkiewicz. - Przyjrzę się temu. Ja naprawdę nie mam zamiaru akceptować tego typu sytuacji - zapewnił w piątek w Sejmie premier Donald Tusk.
Na początku lipca w miejskiej przychodni w Piasecznie pod Warszawą do pediatry dało się zapisać na dwa-trzy dni do przodu, a do lekarza rodzinnego zwykle po ok. tygodniu. Nowe pacjentki słyszały o terminie do położnej dopiero na początek sierpnia. Miejskie Centrum Medyczne opiekuje się blisko 26 tys. pacjentów, ma cztery przychodnie i ok. 170 pracowników.
"Ukraina nie chce się dzielić". Gorzkie słowa wicepremiera
Nowe światło na sprawę rzuciła była dyrektor placówki Gabriela Stradomska. Ujawniła, że już na przełomie 2024 i 2025 r. przekazała burmistrzowi Danielowi Putkiewiczowi, członkowi KO, informacje o nieformalnym umawianiu części radnych na wizyty i oczekiwała reakcji władz miasta.
"Nie mam zamiaru akceptować". Premier komentuje sprawę Piaseczna
W piątek o tę sprawę dziennikarze pytali w Sejmie Donalda Tuska. - Jestem najbardziej zainteresowany tym, żeby nie tylko monitorować, ale także u samego źródła zapobiegać tego typu nadużyciom i aferom - oświadczył Tusk.
Pytany, czy "będą jakieś konsekwencje", zapewnił, że "przyjrzy się" sprawie". - Ja naprawdę nie mam zamiaru akceptować tego typu sytuacji - przekonywał.
Tusk dodał też, że sygnalista "nie zawsze jest godny zaufania i wiarygodny".
Redaktor WP Wiadomości. W mediach od 2015 roku. Zaczynał w Polskiej Agencji Prasowej, później związany z "Faktami" TVN. Z wykształcenia politolog.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości