
Cztery sądowe zakazy prowadzenia pojazdów nie powstrzymały go przed tym, żeby po pijaku pędzić przez Warszawę ponad 220 km/h.
Katarzyna Niemiec-Rudnicka przez cały proces przyglądała się Żakowi i temu, co odstawiał w sądzie. W rozmowie z Faktem zwróciła uwagę na to, że świadomie podejmował wszystkie czyny, które doprowadziły do tragedii, a po wszystkim nie okazał żadnej skruchy.
Żak nawet przez moment nie żałował tego, że odebrał rodzinie ojca i męża. Świadomie wsiadł za kierownicę pijany, chociaż miał już kilka sądowych zakazów prowadzenia pojazdów, a do tego nagrywał swój rajd, żeby pochwalić się, jak pędzi ulicami Warszawy.
"W mojej opinii nie ma tutaj żadnych przesłanek wskazujących na to, że jest jeszcze możliwa jakakolwiek resocjalizacja w przypadku Łukasza Żaka. W przypadku takich przestępców jedyną reakcją wymiaru sprawiedliwości jest odizolowanie ich od społeczeństwa dla bezpieczeństwa obywateli.
To zachowanie Łukasza Żaka w mojej opinii nie wskazywało na to, że odczuwa jakąkolwiek skruchę. Świadomie złamał przepisy ruchu drogowego, prowadził samochód pod wpływem alkoholu mimo sądowego zakazu, przekroczył prędkość, ponad 200 km na godzinę w centrum Warszawy, przejechał na czerwonym świetle i nagrywał jazdę telefonem trzymanym w ręku."