
fot. YouTube
Na kilka dni przed rozpoczęciem finałów, media obiegła informacja, że Mitchell Robinson potrzebuje zabiegu z uwagi na złamaną kość w ręce. Dla New York Knicks mogło to oznaczać problemy, bo wysoki był ważną częścią rotacji trenera Mike’a Browna. Sprawa była owiana tajemnicą, ale teraz Robinson postanowił otwarcie opowiedzieć o tym, co się stało.
Po uzgodnieniu z Boston Celtics trzyletniego kontraktu o wartości 47,4 milionów dolarów, były zawodnik New York Knicks i mistrz NBA Mitchell Robinson opublikował obszerny wpis na Facebooku, w którym ujawnił, co było przyczyną kontuzji dłoni wymagającej operacji. – Po naszym zwycięstwie w Cleveland wszystko wydawało się układać idealnie. Świętowaliśmy sukces, ale dla mnie sytuacja nagle się pogorszyła – napisał Robinson.
– Po powrocie do Nowego Jorku odebrałem niespodziewany telefon. Członkowie mojej rodziny poinformowali mnie, że mój najmłodszy brat miał wypadek samochodowy. […] Natychmiast wpadłem w panikę. Zacząłem oddzwaniać i odpisywać na wiadomości. Gdy połączyłem się z bratem przez FaceTime, myślałem, że nie żyje. Miał założony kołnierz ortopedyczny, nie reagował i nic nie mówił. Rozpłakałem się, czując, że zawiodłem, bo nie potrafiłem ochronić swojego rodzeństwa. Będąc 1,5 tys. km od niego, czułem się całkowicie bezradny. W przypływie frustracji uderzyłem ręką w swój samochód – przyznał.
We wpisie Robinson przyznał również, że był to dla niego bardzo trudny sezon pod względem emocjonalnym. Jak napisał, zmagał się z „problemami osobistymi, problemami w związku i wewnętrznymi zmaganiami”, które odbijały się na jego grze. Wspomniał także, że nie mógł spędzać z córką tyle czasu co wcześniej, ponieważ musiał całkowicie skupić się na koszykówce, aby zapewnić jej lepszą przyszłość niż ta, którą sam miał.
Mimo kontuzji Robinson wystąpił we wszystkich meczach finałów NBA, spędzając na parkiecie średnio 13,4 minuty. W całym mistrzowskim play-offowym marszu notował średnio 4,8 punktu i 5,5 zbiórki w 13,9 minuty na mecz. Choć uraz dłoni momentami był widoczny, Robinson zanotował jedną z najważniejszych zbiórek w ataku w historii Knicks. W piątym meczu finałów, przy prowadzeniu trzema punktami i 26 sekundach do końca, przeskoczył nad Victorem Wembanyamą , zebrał piłkę po niecelnym rzucie wolnym, a następnie odegrał ją do kolegi, który wywalczył kolejne rzuty wolne i pomógł przypieczętować zwycięstwo.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie ? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go , by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA ! A może wolisz korzystać z Google News ? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy !
Wspieraj PROBASKET