RAK
    Na jednych półkach ulga, na innych drożyzna. Czerwcowe ceny pokazują duży rozjazd

    Na jednych półkach ulga, na innych drożyzna. Czerwcowe ceny pokazują duży rozjazd

    712 odsłon
    Na jednych półkach ulga, na innych drożyzna. Czerwcowe ceny pokazują duży rozjazd

    W czerwcu codzienne zakupy były średnio o 2,7 proc. droższe niż rok wcześniej. Najmocniej wzrosły ceny chemii gospodarczej, pieczywa, słodyczy, środków higieny osobistej i ryb. W tym samym czasie artykuły tłuszczowe, dodatki spożywcze oraz nabiał potaniały. Najnowszy „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, oparty na analizie blisko 100 tys. cen, pokazuje przy tym duże różnice między kategoriami – od dwucyfrowych spadków po kilkuprocentowe wzrosty. Spośród 17 monitorowanych kategorii największą podwyżkę zanotowała chemia gospodarcza (+6,1 proc.). W TOP5 widać również pieczywo (+5,3 proc.), słodycze i desery (+5,2 proc.), środki higieny osobistej (+5,1 proc.), a także ryby (+4,5 proc.). Marcin Luziński, ekonomista Erste Banku, zauważa, że powody skoków cen poszczególnych kategorii są odmienne. – Słodycze i desery uplasowały się na szczycie rankingu z powodu wzrostów globalnych cen czekolady , które jednak już stopniowo zanikają. Chemia gospodarcza i środki higieny osobistej znalazły się w czołówce drożyzny ze względu na zwiększenie kosztów produkcji chemicznej w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie. Zakończenie go oznacza perspektywę złagodzenia dynamiki w tej kategorii, ale przełożenie na ceny detaliczne może być powolne. Natomiast ryby podrożały w efekcie zmian klimatycznych. Rosną temperatury oceanu, co negatywnie wpływa na podaż owoców morza – wylicza Luziński. Presja cenowa słabnie, ale rachunki nadal są wysokie Na kolejnych miejscach w rankingu znalazły się używki (+3,6 proc.), mięso (+3,4 proc.), produkty sypkie (+3,4 proc.) oraz napoje (+3,2 proc.). Zdaniem dr Agnieszki Łopatki z Uniwersytetu WSB Merito to sygnał, że presja cenowa w tych kategoriach wyraźnie słabnie. Używki, napoje, mięso i produkty sypkie nie należą już do grupy najszybciej drożejących produktów. – Sprzyjają temu tańsze surowce rolne, wygaśnięcie części wcześniejszych szoków kosztowych oraz silna konkurencja między sieciami handlowymi. Nie oznacza to powrotu do dawnych cen. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz stabilizacji na nowym, wyższym poziomie cen, ponieważ koszty pracy, energii czy podatki, w tym np. akcyza, pozostają wciąż wysokie – uważa dr Łopatka. W środku zestawienia uplasowały się owoce (+2,7 proc.), wędliny (+2,2 proc.) i artykuły dla dzieci (+1,9 proc.). Niewielkie wzrosty odnotowały karmy dla zwierząt (+1,5 proc.), a także warzywa (+0,8 proc.). Marcin Luziński wyjaśnia, że ceny owoców i warzyw rosną w wolnym tempie. W przypadku wielu produktów nawet spadają, przede wszystkim ze względu na wysoką podaż. Krajowe zbiory w zeszłym roku wyglądały korzystnie. Podobnie było w Europie Południowej, skąd importujemy dużo owoców i warzyw w sezonie zimowo-wiosennym. – Import owoców i warzyw obniża średnią cenę kategorii. Do tego nastąpił tzw. sezonowy wysyp owoców krajowych, szczególnie tych mniej wrażliwych na susze, także uprawianych w kontrolowanych warunkach. To m.in dotyczyło dużej części truskawek i pomidorów – wyjaśnia dr Maria Andrzej Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u. Z kolei dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, dodaje, że w przypadku artykułów dla dzieci i karm dla zwierząt większą rolę odgrywa silna konkurencja cenowa między sieciami handlowymi i markami własnymi. To kategorie, w których elastyczność cenowa popytu jest wyższa. Konsumenci łatwiej przełączają się między produktami, co ogranicza pole do podwyżek. Masło ciągnie całą kategorię tłuszczową w dół Odnotowano też spadki cen. Największy dotyczył produktów tłuszczowych (-14,9 proc.). Samo masło potaniało mocno dwucyfrowo (-34,9 proc.). Dużo niższe spadki zanotowały jeszcze dwie kategorie, tj. dodatki spożywcze (-0,1 proc.) oraz nabiał (-1,2 proc.). – Tłuszcze to ewenement, którego źródłem jest wyraźny wzrost wytwarzania. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2026 roku produkcja masła była wyższa o 22 proc. niż rok wcześniej, konfekcjonowanego oleju rzepakowego – o 16 proc., a konfekcjonowanego oleju słonecznikowego – aż o 262 proc. Nie jest łatwo przekonać nabywców, żeby kupili o kilkanaście procent więcej tego rodzaju produktów, nie stosując zachęt cenowych – mówi dr Marek Szymański z Uniwersytetu WSB Merito. Dr Agnieszka Łopatka dodaje, że na tak silną deflację w produktach tłuszczowych i spadki cen nabiału złożyły się trzy główne czynniki. Po pierwsze, działa efekt wysokiej bazy. Rok temu masło i tłuszcze były jednymi z najszybciej drożejących produktów, dlatego obecne spadki są w dużej mierze korektą po wcześniejszych rekordowych wzrostach. Po drugie, mamy do czynienia z realną nadpodażą surowców. Produkcja mleka rośnie zarówno w Polsce, jak i w UE, USA oraz Nowej Zelandii, a w skupie produkt wyraźnie tanieje. Na ceny detaliczne tłuszczów roślinnych przełożyło się to, że przestał drożeć rzepak.

    Czytaj cały artykuł u źródła — 300Gospodarka

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era