W metalowej kasetce znaleziono ponad 40 negatywów zdjęć nastoletniego Zdzisława Beksińskiego Źródło wideo: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w SanokuŹródło zdj. gł.: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku
Negatywy zostały znalezione po śmierci Zdzisława Beksińskiego, podczas przeglądania i porządkowania rzeczy oraz dokumentów przywiezionych z jego warszawskiego mieszkania. Były umieszczone wraz z innymi dokumentami w kasetce. Po jej otwarciu okazało się, że w środku znajduje się ponad 40 negatywów w formacie 6 na 9 cm. Po wykonaniu z nich odbitek stały się one prawdziwą sensacją dla historyków. Ustalono, że to fotografie wykonane w latach 1941-1944 przez Zdzisława Beksińskiego, wówczas kilkunastoletniego chłopca. Prawdopodobnie nigdy wcześniej nie powstały z nich odbitki, a sam Beksiński nigdy nie zobaczył efektów swojej młodzieńczej reporterskiej pracy.
Dzieci bawiące się na zniszczonym, wycofanym z eksploatacji sowieckim czołgu starego typu T-18 (MS -1), który służył jako stały punkt artylerii przeciwpancernej i karabinów maszynowych na linii Mołotowa. Miejscowość BykowceŹródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Jak wspominał sam Beksiński, pierwszy aparat fotograficzny - mieszkowy Zeiss Ikon Icarette - otrzymał od ojca, Stanisława, na początku okupacji, w 1939 lub 1940 roku. To właśnie nim wykonał odnalezione fotografie.
Dwa oblicza wojennych fotografii Beksińskiego
Jak relacjonuje Andrzej Romaniak, odnalezione negatywy można podzielić na dwie grupy.
Schron sowiecki w Olchowcach pod Sanokiem. Z lewej stoi Stanisław Beksiński - ojciec ZdzisławaŹródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Zdjęcia sowieckich umocnień Zdzisław Beksiński zaczął prawdopodobnie wykonywać już jesienią 1941 roku, niedługo po niemieckim ataku na Związek Sowiecki i przełamaniu linii Przemyskiego Rejonu Umocnionego, znanej szerzej jako linia Mołotowa.
Schron sowiecki w Olchowcach (1943 r.)Źródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku
Sowiecki słupek graniczny na prawym brzegu Sanu na Białej Górze w SanokuŹródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Drugą grupę stanowią zdjęcia przedstawiające różnego rodzaju pojazdy pancerne na ulicach Sanoka. Wykonano je prawdopodobnie w latach 1943-1944, gdy w sanockiej Fabryce Wagonów remontowano uszkodzone niemieckie pojazdy wojskowe, później testowane na ulicach miasta.
Działo samobieżne Hummel (Sanok, 1943 r.)Źródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku
Panzerkampfwagen IV po remoncie w sanockiej Fabryce Wagonów. Sanok, ul. Jagiellońska (1943 r.) Źródło zdjęcia: Zdzisław Beksiński/ze zbiorów Muzeum Historycznego w Sanoku Wojenne fotografie Beksińskiego na wystawie plenerowej
Fotografie młodego Zdzisława Beksińskiego można oglądać na dziedzińcu Zamku Królewskiego w Sanoku, gdzie Muzeum Historyczne przygotowało plenerową wystawę poświęconą odnalezionym negatywom z czasów II wojny światowej. Zaprezentowano wszystkie zachowane zdjęcia dokumentujące tamten okres. Na razie muzeum nie planuje ich publikacji w formie papierowej.
Andrzej Romaniak z Muzeum Historycznego w Sanoku podkreśla, że odkrycie nieznanych dotąd fotografii Zdzisława Beksińskiego ma przede wszystkim znaczenie dokumentalne, ale wnosi też nowe spojrzenie na początki jego kontaktu z aparatem.
Wystawę można oglądać na dziedzińcu sanockiego zamku Źródło zdjęcia: Martyna Sokołowska/tvn24.pl Choć nie łączą się bezpośrednio z późniejszymi cyklami artystycznymi, pokazują pierwsze próby, które z czasem przerodziły się w potrzebę eksperymentowania z obrazem. Dwie dekady później Beksiński tworzył już zupełnie inne, eksperymentalne zdjęcia - dziś uznawane za jedne z najbardziej oryginalnych osiągnięć polskiej fotografii powojennej. Interesowały go wówczas deformacja, faktura, światło i cień oraz ludzka sylwetka ukazana w nieoczywisty, często niepokojący sposób.
Na zdjęciach można zobaczyć młodego Zdzisława Beksińskiego Źródło zdjęcia: Martyna Sokołowska/tvn24.pl
Na wystawie można zobaczyć zdjęcia wykonane przez nastoletniego Zdzisława BeksińskiegoŹródło zdjęcia: Martyna Sokołowska/tvn24.pl Zdzisław Beksiński - wizjoner z Sanoka
Zdzisław Beksiński urodził się 24 lutego 1929 roku w Sanoku na Podkarpaciu. Po ukończeniu architektury na Politechnice Krakowskiej wrócił do rodzinnego miasta, gdzie rozpoczął zawodową drogę - początkowo nie jako artysta malarz, lecz projektant i plastyk.
W latach 1957-1965 pracował w sanockiej fabryce autobusów Autosan, założonej w 1832 roku przez jego pradziadka, Mateusza Beksińskiego. Zaprojektował cztery modele autobusów, które stylem daleko wybiegały w przyszłość. Jednym z nich był SFW-1.
Jeden z projektów Zdzisława Beksińskiego dla Autosanu - autobus SFW-1Źródło zdjęcia: Autosan Prototyp zachwycał nowoczesnym, futurystycznym wyglądem, przypominał amerykański krążownik szos. Miał duże panoramiczne okna, przeszklony dach, charakterystyczne "skrzydła" i silnik umieszczony z tyłu. Był to pierwszy tak nowatorski projekt w Polsce. Zupełnie nie przypominał pojazdów z tamtych lat. Projekt nie zyskał uznania komunistycznych władz i nie wszedł do produkcji seryjnej.
W 1977 roku Zdzisław Beksiński wraz z żoną Zofią i synem Tomaszem przeniósł się do Warszawy. Powodem wyjazdu była decyzja władz miasta Sanoka o rozbiórce jego rodzinnego domu przy ul. Jagiellońskiej w związku z planami przebudowy tej części miasta. Małżeństwo zamieszkało na osiedlu Służew, gdzie artysta urządził pracownię i kontynuował twórczość aż do śmierci w 2005 roku. Wyprowadzka z rodzinnego miasta wyznaczyła symboliczny koniec "sanockiego okresu" jego sztuki i początek nowego etapu, w którym w pełni rozwinął się charakterystyczny, oniryczno-mroczny styl malarstwa Beksińskiego.
Dziś w miejscu dawnego domu Beksińskich w Sanoku znajduje się niewielki zieleniec z tablicami pamiątkowymi i zachowaną studnią. Tuż obok, na ścianie sąsiadującego budynku, powstał mural poświęcony rodzinie Beksińskich, autorstwa znanego sanockiego artysty street artu, Arkadiusza Andrejkowa .
Od fotografii do malarstwa
Beksiński artystyczną karierę rozpoczynał od fotografii i rzeźby. W latach 60. całkowicie poświęcił się malarstwu, które przyniosło mu światową sławę. Jego prace z tzw. okresu fantastycznego przedstawiają zdeformowane postaci, monumentalne ruiny i apokaliptyczne pejzaże. Artysta unikał nadawania tytułów swoim obrazom - chciał pozostawić odbiorcom pełną swobodę interpretacji.
W późniejszych latach zainteresował się również grafiką komputerową i fotografią cyfrową. Choć jego twórczość zdobyła uznanie na całym świecie, Beksiński konsekwentnie unikał życia publicznego i rozgłosu.
"Zakładał maskę cynika, a był wrażliwym społecznikiem". Beksiński wspierał i wspiera WOŚP
Tragiczna śmierć
21 lutego 2005 roku artysta został zamordowany w swoim mieszkaniu na warszawskim Mokotowie. Sprawcą był 19-letni syn wieloletniego opiekuna i złotej rączki, który pomagał artyście w codziennych sprawach. Motywem zbrodni była odmowa pożyczenia pieniędzy. Beksiński został ugodzony siedemnastoma ciosami noża. Sprawca został skazany na 25 lat więzienia.
Zgodnie z wolą twórcy spoczął on w rodzinnym grobowcu w Sanoku obok żony Zofii i syna Tomasza.
"Jakie kościotrupy? Pokaż mi chociaż jedną kość"
Dziedzictwo przekazane Sanokowi
W 2001 roku Beksiński cały swój dorobek zapisał w testamencie Muzeum Historycznemu w Sanoku. Już za życia przekazał tej instytucji około 300 dzieł, a po jego śmierci zbiory powiększyły się o ostatnie obrazy, fotografie, grafiki komputerowe, a także pamiątki osobiste, listy i zapisy multimedialne.
Dziś spuściznę artysty można oglądać w Galerii Beksińskiego, otwartej w 2012 roku w dobudowanym skrzydle sanockiego zamku. Jednym z najcenniejszych elementów ekspozycji jest wiernie odtworzona warszawska pracownia artysty oraz jego ostatni obraz, ukończony w dniu śmierci.
Zdzisław Beksiński w swojej pracowni na warszawskim Służewie, 2002 rokŹródło zdjęcia: Muzeum Historyczne w Sanoku