
Z najnowszych badań DNA wynika, że przyczyną śmierci wielkiego księcia Toskanii Franciszka I Medyceusza i jego żony Bianki Capello była jednak malaria – informuje „iScience”. Część włoskich ekspertów nadal jednak uważa, że zostali oni otruci arszenikiem.
Franciszek I Medyceusz i jego żona Bianka Capello, którą darzył on wielką miłością, niepodziewanie i niemal jednocześnie – w odstępie zaledwie kilku godzin – zmarli w październiku 1587 r. w willi Poggio a Caiano pod Florencją. Zaraz po ich śmierci pojawiły się plotki, że oboje zostali otruci, najprawdopodobniej arszenikiem, na zlecenie brata Franciszka – kardynała Ferdynanda.
Tłumaczono, że Ferdynand obawiał się, że nie będzie mógł objąć tronu, postanowił zatem pozbyć się swego brata i jego żony. Co ciekawe Franciszek I Medyceusz był w tym czasie kandydatem do tronu elekcyjnego Rzeczypospolitej podczas elekcji 1587 r., którą ogłoszono po śmierci Stefana Batorego – 12 grudnia 1586 r. Elekcja rozpoczęła się 30 czerwca 1587 r., a zatem na kilka miesięcy przed śmiercią Franciszka I. Zakończono ją 27 grudnia tego samego roku koronacją na Wawelu Zygmunta Wazy.
Nowe badania przeprowadzili naukowcy pod kierunkiem prof. Sereny Tucci, antropologa z Uniwersytetu Yale, wspólnie ze specjalistami z Uniwersytetu w Pizie. Wykorzystano DNA pozyskane z próbek tkanek pobranych podczas oględzin szczątków pary książęcej, które przeprowadzono jeszcze w 2004 r. Ekshumowano wtedy szczątki 49 członków rodu Medyceuszy, który rządził Florencją i Toskanią w latach 1434-1737.
Nowe techniki badawcze pozwoliły jeszcze raz przebadać DNA szkieletu Franciszka I Medyceusza. Współautorka tych analiz prof. Valentina Giuffra z Uniwersytetu w Pizie twierdzi, że wykryto w nich ślady genetyczne przenoszonego przez komary zarodźca, wywołującego u ludzi malarię. Jak poinformowano na łamach „iScience”, wydobyto je z fragmentów żeber Franciszka I (10.1016/j.isci.2026.116371).
Badania genetyczne wykazały obecność dwóch rodzajów plasmodium (zarodźca) – falciparum oraz malariae, co mogłoby sugerować, że wielki książę był podwójnie zakażony malarią. Ryzyko zgonu w tym przypadku było jeszcze większe. Region, w którym znajduje się willa Poggio a Caiano pod Florencją, w tamtych czasach był znany z dużego ryzyka zakażenia malarią. A największe było ono jesienią. Ówcześni lekarze często zatem odradzali członkom książęcego rodu wyjazdu w te rejony o tej poprze roku.