Zełenski kłamie, mówiąc, że Polacy nie przedstawili Budanowowi żadnej propozycji - ocenił w programie "Newsroom" w WP Zbigniew Parafianowicz.
Widzisz szansę na normalizację stosunków między Polską a Ukrainą - z takim pytaniem Paweł Pawłowski, prowadzący program "Newsroom" w Wirtualnej Polsce zwrócił się do gościa programu Zbigniewa Parafianowicza.
Widzę absolutnie możliwość działania w paradygmacie węgierskim, czyli prowadzenia pragmatycznej współpracy gospodarczej, wyznaczania sobie sfer, które różnią obie strony i funkcjonowania w atmosferze nieagresji. Robienia biznesów i pragmatycznego patrzenia na te relacje - odparł Parafianowicz.
To, co jest przełomowego w tej decyzji prezydenta Nawrockiego to nie jest symbolika orderu, to jest pewna konstatacja tego, że skończył się etap Ukrainy jako państwa, które potrzebuje jakiegoś adwokata w Polsce, czy w jakimś innym państwie, któremu polska dyplomacja będzie niosła kaganek oświaty. To wszystko jest już przeszłością, Ukraina się upodmiotowiła, przede wszystkim militarnie i nie wymaga jakiejś opieki - dodał.
Mówiłeś wielokrotnie, że ze strony polskiej była chęć załagodzenia tego sporu, a czy po stronie ukraińskiej jest wola współpracy? - dopytywał Pawłowski.
W tej chwili jest taka próba kwerendy środowisk, z którymi można by wejść w układ, ale raczej po to, żeby grać, rozgrywać rząd i prezydenta, a nie realnie rozwiązać problem - odparł Parafianowicz.
Próba kompromisu ze strony polskiej rzeczywiście była. Zełenski kłamie, mówiąc, że Polacy nie przedstawili Budanowowi (szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy, który na początku czerwca przyjechał do Polski w celu zażegnania polsko-ukraińskiego kryzysu - przyp. red.) żadnej propozycji. Oferta została przedstawiona, byli wysłannicy nie tylko rządowi, nie tylko ze strony prezydenta, którzy prowadzili te rozmowy, był w nie zaangażowany m.in. Aleksander Kwaśniewski. To on jest autorem pomysłu rozformowania tej jednostki (nazwanej imieniem Bohaterów UPA - przyp. red.), żeby nie było problemu z zabieraniem jej patrona. Propozycje były, prezydent czekał na telefon, tego telefonu nie było. Nie było też telefonu, w którym miała pojawić się opcja zwiększenia miejsc ekshumacyjnych, która pozwoliłaby stronie polskiej wyjść z twarzą z tego problemu. Po czym Zełenski, po odebraniu orderu wyszedł i zaczął mówić, że on przecież od początku chciał się pojednać i chciał kompromisu. To jest nieprawda, to jest kłamstwo, którym postsowiecka dyplomacja posługuje się w sposób instrumentalny - ocenił Zbigniew Parafianowicz.
Dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem w mediach ogólnopolskich, od 2014 roku związana z redakcją Wirtualnej Polski. Odpowiada za przygotowanie treści z kraju i ze świata, relacjonując bieżące wydarzenia oraz rozmawiając z politykami i ekspertami.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości