Komisja Europejska przedstawiła propozycję gruntownej reformy systemu ETS na lata 2030-2040. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na przyszłego premiera Przemysław Czarnek zamieścił w mediach społecznościowych wpis, w którym ocenił, że decyzje KE nie dają gwarancji na niższe rachunki za prąd. Stwierdził, że premier Donald Tusk nie będzie mógł spełnić obietnicy danej Polakom.
Najważniejsze informacje:
Komisja Europejska zaprezentowała projekt reformy systemu handlu emisjami ETS.
Według szacunków KE system ETS od 2005 r. przyniósł państwom UE ponad 260 mld euro, a na inwestycje w dekarbonizację trafia dziś ok. 5 proc. tych środków.
KE chce zobowiązać państwa członkowskie do przeznaczania minimum 50 proc. wpływów z ETS na inwestycje w dekarbonizację, w tym potencjalnie na sieci elektroenergetyczne.
Wartość darmowych uprawnień do emisji dla przemysłów energochłonnych ma wzrosnąć o 6 mld euro do 2030 r., a regulacja ma działać z mocą wsteczną i objąć także 2026 r.
Po 2030 r. KE proponuje wolniejsze zmniejszanie puli darmowych uprawnień (z 2,5 proc. do 2 proc. rocznie) oraz uzależnienie ich od zobowiązań do dekarbonizacji.
Projekt ocenił w mediach społecznościowych poseł PiS Przemysław Czarnek, wykorzystując go jako okazję do kolejnego ataku na rząd Donalda Tuska.
Nagrał Kaczyńskiego w Sejmie. Wideo opublikował w sieci
Polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest płaszczyzną do politycznych rozgrywek pomiędzy opozycją i rządem. Według premiera Donalda Tuska Polska po wprowadzeniu unijnych projektów w sprawie ograniczenia emisji będzie w grupie tych państw, które będą objęte pomocą, możliwą dzięki wykorzystaniu mechanizmu związanego z uprawnieniami.
Prezydent Karol Nawrocki i jego otoczenie oraz opozycja krytykują unijne działania związane z polityką klimatyczną, tłumacząc, że wiąże się ona z wyższymi kosztami energii i pogarszaniem się sytuacji ekonomicznej Polaków. Pałac Prezydencki naciskał na przeprowadzenie referendum, które miało dawać wyborcom szansę na opowiedzenie się za lub przeciw unijnym projektom .
Teraz Komisja Europejska ogłosiła propozycję zmian w unijnym systemie handlu uprawnieniami do emisji ETS. Celem reformy ma być przygotowanie mechanizmu do funkcjonowania w latach 2030-2040 oraz zwiększenie skali pieniędzy, które realnie trafią na ograniczanie emisji.
Z wyliczeń przedstawionych przez KE wynika, że od uruchomienia ETS w 2005 r. system przyniósł państwom członkowskim ponad 260 mld euro. Jednocześnie Komisja wskazuje, że na inwestycje w dekarbonizację kieruje się obecnie tylko 5 proc. tych wpływów, co ma się zmienić w ramach reformy.
Jednym z założeń jest utrzymanie zasady, że koszt emisji ponosi emitent, ale KE chce dołożyć element zachęty do ograniczania emisji. Państwa UE mają przeznaczać co najmniej 50 proc. przychodów z ETS na inwestycje w dekarbonizację . Komisja zakłada, że pieniądze mają wracać do sektorów objętych systemem, a znaczna część środków może trafić na rozwój sieci elektroenergetycznych.
Przemysław Czarnek przeanalizował przedstawiony właśnie przez Komisję Europejską projekt reformy systemu handlu emisjami ETS. Jego zdaniem system "drenował portfele Polaków" . Zamieścił więc wpis w mediach społecznościowych, który ma dopiec premierowi.
"Donald Tusk po raz kolejny dał się wymanewrować w Brukseli. Obiecał realne zmiany w systemie ETS, które obniżą rachunki za prąd. Efekt? Komisja Europejska proponuje jedynie kosmetyczne poprawki, a system będzie nadal windował ceny energii, osłabiał polski przemysł i drenował portfele Polaków" - napisał Czarnek.
Stwierdził też stanowczo, że Polska musi natychmiast zrezygnować z uczestniczenia w unijnym projekcie zmniejszania emisji gazów . "Nie potrzebujemy łagodniejszego systemu ETS. Musimy z niego wyjść. Mój projekt ustawy jest gotowy . Czas zakończyć ten eksperyment, który niszczy polską gospodarkę i skazuje Polaków na coraz wyższe rachunki za prąd" - napisał kandydat na premiera.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości