
Tomasz Walczak, Interia: Tegoroczne obchody upamiętniające ofiary zbrodni wołyńskiej mają szczególny wymiar ze względu na trwające spory z Ukrainą na temat UPA. Skupmy się jednak na tym, co działo się 83 lata temu. Czemu to 11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci o Polakach - Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA? Zbrodnie ukraińskich nacjonalistów nie zaczęły się przecież wtedy.
Dr hab. Karol Polejowski, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej: - Rzeczywiście, pierwsze mordy rozpoczęły się już w lutym 1943 r. Pierwszą wioską, w której UPA wymordowała Polaków, była Parośla. Natomiast 11 lipca 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia podjęła skoordynowany atak na polskie wsie. Tylko tego jednego dnia zostało zaatakowanych 99 polskich wiosek i miejscowości. To była niedziela i duża część polskich ofiar to osoby, które uczestniczyły w niedzielnych mszach świętych. Pod względem skali to kulminacyjny moment ludobójstwa na Wołyniu.