5 marca weszła w życie tak zwana ustawa wygaszająca pomoc dla obywateli Ukrainy w Polsce, która wprowadziła szereg ograniczeń w świadczeniach socjalnych. Od 1 lipca weszły kolejne zmiany. Polska przestaje finansować pobyt większości Ukraińców w tak zwanych OZZ-tach (Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania).
Gościni środowych "Faktów po Faktach" w TVN24, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk , była pytana, czy jej "lewicowe serce" pozwoliło zaakceptować te nowe przepisy.
Ministra o nowych rozwiązaniach w sprawie pomocy Ukraińcom
Prowadząca program Diana Rudnik dopytywała, czy zdaniem ministry państwo nie ulega w ten sposób antyukraińskim nastrojom i nie unika odpowiedzialności wobec najsłabszych. Przywołała przykład mieszkającej w OZZ pani Julii, matki sześciorga dzieci, której pobyt przestanie być finansowany.
Zwróciła jednak uwagę, że do wprowadzenia tych zmian konieczna jest nowelizacja ustawy, a do jej wprowadzenia potrzebny jest podpis prezydenta. W związku z tym zwróciła się do prezydenta z pytaniem: - Czy jeżeli trafi na biurko taki przepis i taka ustawa, to pan prezydent zlituje się nad tymi dziećmi? Czy zlituje się nad innymi grupami, dla których ja jestem w każdej chwili gotowa i byłam gotowa przygotowywać rozwiązania? - mówiła ministra.
Dziemianowicz-Bąk: czy pan prezydent zlituje się nad tymi dziećmi?Źródło: TVN24 Dziemianowicz-Bąk: słyszę głosy z pałacu, że to doskonale, że pomoc jest wygaszana
Dziemianowicz-Bąk dodała, iż słyszy głosy z Pałacu Prezydenckiego, że "to doskonale, że pomoc jest wygaszana". - W takich warunkach funkcjonujemy. Wiem, że to nie jest wystarczająca odpowiedź, że ja bym chciała [wprowadzić zmiany - red.], mamy gotowe przepisy i na końcu będzie weto, ale to jest odpowiedź prawdziwa - oceniła.
Przekazała, że jej resort zwrócił się poprzez wojewodów do wszystkich samorządów o to, by "przychylnym okiem patrzyły na wnioski o specjalne zasiłki, z których można pokryć pobyt w ośrodku zakwaterowania zbiorowego".
Te osoby mają, nie taką, jak bym chciała, ale mają możliwość uzyskania pomocy w tej najtrudniejszej sytuacji - oznajmiła.
Ogromna część tych osób usamodzielnia się, jest aktywna zawodowo, jest w stanie jakoś częściowo sfinansować swój pobyt, ale jeżeli mówimy o tych osobach, które najbardziej potrzebują pomocy, to one powinny mieć dostęp do takich świadczeń - zaznaczyła.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w "Faktach po Faktach"Źródło zdjęcia: TVN24 Ministra o pomocy Ukraińcom: chciałabym móc zrobić więcej
Oceniła także, że samorząd powinien zajmować się potrzebującymi dziećmi i ich rodzicami. Podkreśliła przy tym, że ministerstwo nie może tego samorządom nakazać, a wysłać wytyczne czy rekomendacje.
Na koniec oznajmiła, że samorządy otrzymują środki na cele pomocowe w zależności od ich potrzeb. - Tu nie chodzi o żadne specjalne przywileje. (…) Nikt nie tworzy jakiegoś funduszu dla uprzywilejowanych obywateli Ukrainy. Ale też żadne dziecko nie może się znaleźć na ulicy, żadne dziecko, niezależnie od tego, jaki ma paszport, jaką ma narodowość, nie może zostać pozbawione pomocy - zastrzegła.