
W Interii opisaliśmy przypadek jednego z lekarzy w powiatowym szpitalu w Braniewie, który zarobił w 2024 roku prawie 1 mln 800 tys. w rok. Wykazywał, że jego doba miała nawet 72 godziny, a on pracował w kilku miejscach jednocześnie . Jak ustaliliśmy, w przypadku tego jednego lekarza podobny system "rozliczania" funkcjonował też w latach poprzednich.
Dziś lekarz ten nie pracuje w braniewskim szpitalu. Odszedł latem ubiegłego roku, bo nowa prezes szpitala nie zgodziła się na rozliczanie według zastanego modelu.
Zadajemy więc pytanie, jak to możliwe, że w roku 2024, a także w latach poprzednich taki system był akceptowany? Dlaczego ani ówczesna dyrektor szpitala, ani rada nadzorcza, ani władze powiatu odpowiadające za nadzór nad placówką nie zakwestionowały tych praktyk?
Nie można sprowadzać tej sprawy wyłącznie do osoby lekarza - mówi Interii obecny starosta braniewski Leszek Dziąg.
Pytanie brzmi również: kto zatwierdzał jego umowy, kto przyjmował faktury, kto kontrolował nakładające się godziny i kto wyrażał zgodę na wypłatę tak ogromnych kwot? Dokumenty przez lata przechodziły przez kilka szczebli organizacyjnych i nikt nie zatrzymał rozliczeń, w których doba miała 48, 62, a nawet 72 godziny - dodaje.