
Fot. REUTERS/Yves Herman Sekretarz generalny NATO Mark Rutte został zapytany w środę przez dziennikarzy, jaki poziom sił sojuszniczych w Polsce wystarczy, aby odstraszyć Rosję. Według Ruttego Polska to kraj, który intensywnie inwestuje w swoje siły zbrojne. - W zasadzie osiągnęliście już wszystkie cele. Reformujecie obecnie swoje siły zbrojne. Wiecie, że Stany Zjednoczone są silnie zaangażowane w sprawy Polski. Słyszeliśmy to od każdego ważnego polityka w USA. Ale oczywiście musimy dbać o to, byśmy byli jak najsilniejsi - odparł.
Wzrost wydatków państw NATO na obronność
Jednym z najważniejszych tematów trwającego od wtorku dwudniowego Szczytu NATO w Ankarze są zobowiązania krajów członkowskich podjęte na szczycie w Hadze, które zakładają, że każde państwo Sojuszu będzie wydawało 5 proc. swojego PKB na obronność do 2035 r.
W zeszłym roku europejscy sojusznicy i Kanada wydali na podstawową obronę prawie 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Patrząc na lata 2025 i 2026 łącznie, daje to 258 miliardów dolarów dodatkowych inwestycji. I ten trend się utrzymuje - mówił Mark Rutte na poniedziałkowej konferencji zorganizowanej przed szczytem.
Będziemy potrzebować więcej sił, więcej zasobów i znacznie silniejszej bazy przemysłowej. Po latach niedoinwestowania budujemy realne możliwości. Sojusznicy europejscy i Kanada są obecnie na ścieżce do zrównania swoich wydatków na obronność ze Stanami Zjednoczonymi - dodał.
Jak zaznaczył sekretarz generalny NATO, w ubiegłym tygodniu miał "udaną rozmowę z prezydentem Trumpem". - Rozmawialiśmy o oszałamiającym wzroście wydatków na obronę ze strony Europejczyków i Kanadyjczyków. Oczywiście, to zasługa Putina, Rosji i Ukrainy, ale także dlatego, że on, prezydent Trump, był niezwykle stanowczy, zachęcając nas do tego. Można by rzec, że jest on pierwszym prezydentem USA od czasów Eisenhowera, który doprowadził do sytuacji, w której Europejczycy i Kanadyjczycy będą wydawać tyle samo, co Amerykanie - wyliczał Rutte.
Stała obecność wojsk USA w Polsce
Pod koniec czerwca wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że rozmowy z USA w sprawie utworzenia stałej bazy wojskowej w Polsce weszły w kolejny etap. Jak informował, w Pentagonie trwa "przegląd sił", który ma stanowić podstawę dalszych decyzji. Jako potencjalne lokalizacje bazy wskazał Poznań i Wrocław.
W Polsce obecnie stacjonuje, rotacyjnie i w ramach stałej obecności, ok. 10 tys. żołnierzy amerykańskich, choć zdecydowana większość z nich w formule rotacyjnej. Kluczowe elementy ich rozmieszczenia to stałe Wysunięte Dowództwo V Korpusu Sił Lądowych USA w Camp Kościuszko w Poznaniu oraz Garnizon Armii Stanów Zjednoczonych (również w Poznaniu), który zapewnia wsparcie administracyjne i logistyczne.
Polska od dłuższego czasu zabiega, by coraz więcej sił USA obecnych w Polsce było w formule stałej - tzn. w postaci stałych baz, w których rozmieszczone są konkretne jednostki sił USA, a amerykańscy żołnierze mieszkają w Polsce przez dłuższy czas, np. sprowadzając do Europy swoje rodziny. W formule obecności rotacyjnej amerykańscy żołnierze przyjeżdżają do Polski na okres kilku miesięcy, a potem są zmieniani przez kolegów z innej jednostki o podobnych zdolnościach.
Źródła: PAP
Dziękujemy za przeczytanie
Obserwuj nas