
Niebezpieczna jazda na A1
Do zdarzenia doszło w sobotę wieczorem na autostradzie A1 w pobliżu Częstochowy. Jak relacjonowali świadkowie, Audi poruszało się z dużą prędkością i wielokrotnie zjeżdżało ze swojego pasa ruchu, niemal ocierając się o bariery energochłonne. Widząc niebezpieczne zachowanie kierowcy, pracownicy TVN24 powiadomili służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.
Chwilę później Audi uderzyło w prawidłowo jadącą ciężarówkę i zatrzymało się na jezdni.
Wypadek na A1. Obywatelskie zatrzymanie kierowcy
Po kolizji inni kierowcy natychmiast otoczyli samochód i uniemożliwili 37-latkowi oddalenie się z miejsca zdarzenia. W obywatelskim zatrzymaniu uczestniczyła również ekipa TVN24.
Jednym ze świadków był zawodowy żołnierz, pan Tomasz, który podróżował z rodziną na Mazury. Jak przekazała jego żona, chwilę przed zderzeniem z ciężarówką kierowca Audi omal nie doprowadził do czołowego zderzenia z ich samochodem.
Byłam przerażona. Jak nas mijał ten samochód, to zjechał w stronę barierki, więc ledwo co wymanewrował kierowca – relacjonowała pani Małgorzata w rozmowie z TVN24.
Pan Tomasz opowiadał, że widział szybko zbliżające się Audi i nie wiedział, jak uniknąć zderzenia.
Widziałem, że gość się bardzo szybko zbliża do mnie. Chciałem się do tira przytulić, bo nie wiedziałem, gdzie mam uciekać – mówił. Kierowca ciężarówki: Myślałem, że uderzy z tyłu
Przebieg kolizji opisał również kierowca ciężarówki, pan Adam.
Widziałem, jak jechał. Myślałem, że uderzy mnie z tyłu, potem odbił na lewo, w prawo i uderzył w bok – relacjonował. Według świadków po zatrzymaniu 37-latek próbował zamienić się miejscami ze swoim pasażerem. Miał być również agresywny - opluł kierowcę ciężarówki i wyzywał osoby, które uniemożliwiły mu ucieczkę.
2,7 promila i dwa zakazy prowadzenia pojazdów
Po przyjeździe patrolu policji badanie alkomatem wykazało u 37-latka 2,7 promila alkoholu . Funkcjonariusze ustalili także, że mężczyzna miał dwa obowiązujące zakazy prowadzenia pojazdów.
Teraz za swoje zachowanie odpowie przed sądem. Dla rodziny, która omal nie padła ofiarą niebezpiecznej jazdy, sobotni wieczór był ogromnym wstrząsem.
Nogi mi się trzęsą. Cóż powiedzieć, skrajna nieodpowiedzialność - podsumowała pani Małgorzata.