
W skrócie
Osoby z wykształceniem i doświadczeniem często szukają stabilnej pracy przez wiele miesięcy, wysyłając liczne aplikacje bez odpowiedzi.
Procesy rekrutacyjne dla pokolenia Z są czasochłonne, wymagają wielu etapów i często kończą się brakiem informacji zwrotnych, co prowadzi do frustracji i obniżenia oczekiwań.
Ekspertka ds. rekrutacji wskazuje, że główne problemy Zetek na rynku pracy to silna konkurencja, wysokie oczekiwania oraz brak doświadczenia we wspólnym działaniu i wyrażaniu sprzeciwu.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pracy w zawodzie szukała przez dwa lata. W tym czasie utrzymywała się z prac dorywczych. - Łapałam się do gastronomii na miesiąc, czasem na dwa. Zdarzało się też, że traciłam pracę, ale zazwyczaj nie z mojej winy. Albo okazywało się, że nie potrzebują tylu pracowników , albo dawali mniej godzin, niż wcześniej ustalaliśmy - opowiada.
Dlatego konsekwentnie próbowała znaleźć zatrudnienie w swojej branży.
Kończy studia z organizacji produkcji filmowej, więc brała pod uwagę wszystkie pokrewne stanowiska. Łatwo, jak przyznaje, nie było. - Po pierwsze, konkurencja jest ogromna. Chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne i słyszałam, że poza mną jest jeszcze 500 kandydatów , a na rozmowę zaprosili elitarne grono 70 osób . Na jedno miejsce - wspomina.
"Rynek pracy robi się coraz gorszy"
Uczestnictwo w rekrutacjach pochłaniało bardzo dużo czasu i energii. - Miałam rozmowy, podczas których dostawałam listę 20 pytań do przygotowania . Innym razem otrzymywałam zadania rekrutacyjne , których wykonanie zajmowało kilka, a nawet kilkanaście godzin.
Przygotowywałam się, wykonywałam zadania, a ostatecznie i tak nie dostawałam pracy - mówi. Ponieważ musiała się utrzymać, szukała zatrudnienia także w okolicznych miastach i miejscowościach. - Doszło do tak kuriozalnej sytuacji, że prowadziłam w Excelu specjalny plik z posegregowanymi ofertami , linkami do ogłoszeń i nazwami stanowisk.
Chciałam wiedzieć, z kim rozmawiam, gdy potencjalny pracodawca zadzwoni. Wysyłałam tyle CV, że trudno było to wszystko zapamiętać. Przez trzy miesiące intensywnego szukania pracy wysłałam 120 - opowiada.