RAK
    Takiego rynku jeszcze nie było. Jedno pokolenie boleśnie tego doświadcza

    Takiego rynku jeszcze nie było. Jedno pokolenie boleśnie tego doświadcza

    2689 odsłon
    Takiego rynku jeszcze nie było. Jedno pokolenie boleśnie tego doświadcza

    W skrócie

    Osoby z wykształceniem i doświadczeniem często szukają stabilnej pracy przez wiele miesięcy, wysyłając liczne aplikacje bez odpowiedzi.

    Procesy rekrutacyjne dla pokolenia Z są czasochłonne, wymagają wielu etapów i często kończą się brakiem informacji zwrotnych, co prowadzi do frustracji i obniżenia oczekiwań.

    Ekspertka ds. rekrutacji wskazuje, że główne problemy Zetek na rynku pracy to silna konkurencja, wysokie oczekiwania oraz brak doświadczenia we wspólnym działaniu i wyrażaniu sprzeciwu.

    Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie

    • Miałam przygotowane portfolio, stronę internetową, bardzo dużo zrealizowanych projektów kreatywnych. Pracowałam z wieloma firmami, a mimo to znalezienie pracy, jakiejkolwiek wykraczającej poza gastronomię, czyli w praktyce poza najniższą krajową i umowę zlecenie, było prawie niewykonalne - mówi Arenika.

    Pracy w zawodzie szukała przez dwa lata. W tym czasie utrzymywała się z prac dorywczych. - Łapałam się do gastronomii na miesiąc, czasem na dwa. Zdarzało się też, że traciłam pracę, ale zazwyczaj nie z mojej winy. Albo okazywało się, że nie potrzebują tylu pracowników , albo dawali mniej godzin, niż wcześniej ustalaliśmy - opowiada.

    Dlatego konsekwentnie próbowała znaleźć zatrudnienie w swojej branży.

    Kończy studia z organizacji produkcji filmowej, więc brała pod uwagę wszystkie pokrewne stanowiska. Łatwo, jak przyznaje, nie było. - Po pierwsze, konkurencja jest ogromna. Chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne i słyszałam, że poza mną jest jeszcze 500 kandydatów , a na rozmowę zaprosili elitarne grono 70 osób . Na jedno miejsce - wspomina.

    "Rynek pracy robi się coraz gorszy"

    Uczestnictwo w rekrutacjach pochłaniało bardzo dużo czasu i energii. - Miałam rozmowy, podczas których dostawałam listę 20 pytań do przygotowania . Innym razem otrzymywałam zadania rekrutacyjne , których wykonanie zajmowało kilka, a nawet kilkanaście godzin.

    Przygotowywałam się, wykonywałam zadania, a ostatecznie i tak nie dostawałam pracy - mówi. Ponieważ musiała się utrzymać, szukała zatrudnienia także w okolicznych miastach i miejscowościach. - Doszło do tak kuriozalnej sytuacji, że prowadziłam w Excelu specjalny plik z posegregowanymi ofertami , linkami do ogłoszeń i nazwami stanowisk.

    Chciałam wiedzieć, z kim rozmawiam, gdy potencjalny pracodawca zadzwoni. Wysyłałam tyle CV, że trudno było to wszystko zapamiętać. Przez trzy miesiące intensywnego szukania pracy wysłałam 120 - opowiada.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Interia

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era