Marta Kurzyńska, Interia: Panie pośle, "namiot PiS" miał być wielki, a wygląda na to, że niektórzy się w nim nie mieszczą albo jest im za ciasno.
Mariusz Gosek , poseł Prawa i Sprawiedliwości: - Dla wszystkich parlamentarzystów mojego ugrupowania politycznego jest miejsce w Prawie i Sprawiedliwości i głęboko ufam, że skład osobowy pozostanie niezmienny.
Jednak niektórym nogi z namiotu już wystają.
- Pani używa określenia survivalowego.
Bo dla niektórych bycie w PiS to ostatnio niezły survival.
- Uważam, że to nie jest namiot, tylko miejsce, w którym jest obszar do działania na rzecz odbudowy silnej i bezpiecznej Polski, a po rządach premiera Tuska tej pracy niestety nie będzie brakować.
Przecież to sam prezes mówił o "wielkim namiocie". Nie zgadza się pan z tą koncepcją?
- Zgadzam się, ale to nie zmienia faktu, że prezydium Komitetu Politycznego zdecydowało, że stowarzyszenia mają być zlikwidowane - mówię tu o organizacjach pana premiera Mateusza Morawieckiego i pana premiera Jacka Sasina. Ja jako parlamentarzysta niezwłocznie złożyłem stosowne oświadczenie, bo partia jest instytucją hierarchiczną i jej decyzje są wiążące.
Druga strona pokazuje, że nie uznaje hierarchii?
- To zobaczymy po czwartku. Uchwała jasno stanowi, że do czwartku do północy każdy, kto zapisał się do tych stowarzyszeń, ma czas na podjęcie decyzji.
A jak nie zmienią zdania?
- Jeżeli nie, decyzje podejmie pan prezes Jarosław Kaczyński oraz kierownictwo partii. "Roma locuta, causa finita" - "Rzym przemówił, sprawa zakończona". Sytuacja jest jednoznaczna.
Czytaj cały artykuł u źródła — Interia