
Tragiczny bilans osunięcia ziemi w Chinach
Do katastrofy doszło tuż po godz. 9 czasu lokalnego (godz. 3 w Polsce). Jak relacjonowali świadkowie, już na godzinę przed katastrofą zaobserwowano pierwsze spadające skały. W kulminacyjnym momencie, ulewa spowodowała gwałtowne zerwanie dużej części krasowego zbocza. Skały runęły na drogę i zabudowania nad rzeką Wujiang, niszcząc ponad dziesięć z nich.
Do piątkowego wieczora z gruzów udało się bezpiecznie wydobyć 10 żywych osób oraz ciała ośmiu ofiar. Z zagrożonego obszaru w promieniu kilometra ewakuowano ponad 1,1 tys. mieszkańców. Ze względów bezpieczeństwa odcięto dostawy wody, prądu i gazu.
Ratownicy mają trudne zadanie. Jakie kroki podjęły władze w Pekinie?
Do akcji poszukiwawczo-ratowniczej skierowano ponad 800 ratowników ze specjalistycznym sprzętem i radarami. Dowództwo operacji podkreślało ogromne trudności: ratownicy muszą działać na bardzo wąskiej przestrzeni roboczej wzdłuż drogi, wciśniętej między osuwisko, rzekę i uszkodzone, 5- i 15-piętrowe budynki. Z tego powodu poszukiwania prowadzone są jednocześnie z dwóch stron zasypanej trasy. Działania utrudnia niestabilność terenu, upały oraz ryzyko kolejnych zawałów.
Przywódca Chin Xi Jinping zażądał kontynuowania starannych poszukiwań ludzi uwięzionych pod gruzami i wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
Władze w Pekinie uruchomiły drugi w czterostopniowej skali stopień reagowania kryzysowego i przeznaczyły 50 mln juanów (ok. 7,4 mln USD) na pomoc . Na miejsce wysłano ministra ds. sytuacji nadzwyczajnych, aby osobiście nadzorował operację.
Piątkowa tragedia w Pengshui to kolejna z serii katastrof wywołanych przez ekstremalne zjawiska pogodowe i gwałtowne powodzie, z jakimi od wielu tygodni zmagają się Chiny. Każdego roku w wyniku osunięć ziemi w Państwie Środka ginie średnio ponad 300 osób , a w ostatnich latach zmiany klimatu i działalność człowieka potęgują to zagrożenie , zwłaszcza w górzystych południowo-zachodnich Chinach.