RAK
    Zełenski dopiął swego. "Panteon to nie jest przypadek"

    Zełenski dopiął swego. "Panteon to nie jest przypadek"

    2172 odsłon
    Zełenski dopiął swego. "Panteon to nie jest przypadek"

    Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego - miejsca, które ma stać się "pępkiem ukraińskiej państwowości". Inicjatywa wywołała nad Wisłą duże kontrowersje. - Wszystko, co się dzieje w ostatnim czasie, nie jest przypadkowe - ocenia w rozmowie z Wirtualną Polską Jan Piekło, były ambasador RP w Kijowie.

    W środę ukraiński parlament przyjął projekt ustawy wniesiony przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego dotyczący Ukraińskiego Panteonu Narodowego. Za głosowało 287 posłów. Obiekt ma stanąć w Kijowie i stać się miejscem wiecznego spoczynku "najlepszych synów i córek narodu". Przewodniczący Rady Najwyższej Rusłan Stefanczuk nie krył emocji. - To historyczna decyzja. Panteon będzie miejscem naszej niezłomnej siły i szczerej wdzięczności wobec wszystkich, którzy tworzyli Ukrainę - mówił.

    Ustawa precyzuje, kto może zostać uhonorowany w tym wyjątkowym miejscu. Lista jest długa: od władców Rusi Kijowskiej i państwa kozackiego, przez liderów walk o niepodległość z początku XX wieku, aż po prezydentów Ukrainy (z wyłączeniem Wiktora Janukowycza, który jest zdrajcą i uciekł do Rosji).

    Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował

    Największe kontrowersje w Polsce budzi jednak zapis o możliwości pochówku naczelnych dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Deputowany Mykyta Poturajew z proprezydenckiej frakcji Sługa Narodu przyznał wprost, że w Panteonie może spocząć m.in. Stepan Bandera. - Jako osoba, która ogłaszała w 1941 r. państwo ukraińskie, bez wątpienia może się tam znaleźć - ocenił polityk.

    "Nie ma przypadku"

    Zdaniem byłego ambasadora RP w Ukrainie Jana Piekło tempo prac nad ustawą, jej treść i sam moment jej przeprowadzenia to elementy precyzyjnie zaplanowanej strategii prezydenta Zełenskiego .

    • To nie jest przypadek. Nieobecność Zełenskiego na konferencji w Gdańsku (URC 2026) i dzisiejsze wydarzenia tworzą logiczną całość - mówi Jan Piekło w rozmowie z Wirtualną Polską. Dyplomata przypomina, że Zełenski, który pochodzi z Krzywego Rogu, sam wcześniej nie był silnie związany z historią zachodniej Ukrainy i UPA, teraz instrumentalnie uruchamia falę nacjonalistyczną. Zagrywki te mają mu służyć do wewnętrznych celów politycznych.

    Ekspert wskazuje, że prezydent Ukrainy wykazuje się w dalszym ciągu ogromnymi ambicjami politycznymi, które w tym kontekście mogą mieć wręcz fundamentalne znaczenie dla sprawy. - Zdaje się, że mu na tym bardzo zależy. Chciałby, aby jego nazwisko pojawiło się w Panteonie jako jedno z pierwszych - ocenia dyplomata.

    Zabieg ten ma także na celu odwrócenie uwagi od problemów wewnętrznych - w tym dymisji najbliższego współpracownika Andrija Jermaka i całej afery korupcyjnej Timura Mindycza, który uciekł do Izraela.

    Zełenski zaczyna kampanię wyborczą?

    Piekło wskazuje także na jeszcze jeden czynnik. W tle budowy narodowego mitu toczy się brutalna walka o władzę. Na potwierdzenie tej tezy rozmówca Wirtualnej Polski odwołuje się do dzisiejszych doniesień ukraińskich mediów, które poinformowały o pilnej wizycie w Kijowie ambasadora Ukrainy w Londynie i byłego naczelnego dowódcy, Wałerija Załużnego.

    • Zełenski usiłował namówić Załużnego, by ten zrezygnował ze startu w wyborach ze względu na "dobro kraju". Załużny nie dał się jednak namówić - komentuje Piekło. Ta informacja rzuca nowe światło na "zwrot narodowy" Zełenskiego, który ma pomóc mu w starciu z niezwykle popularnym generałem - uważa były ambasador.

    "Polska została wyeliminowana"

    Budowa Panteonu i gloryfikacja UPA to także potężny sygnał dyplomatyczny. Relacje polsko-ukraińskie przechodzą najgłębszy od lat kryzys. Konflikt o symbole zaognił się pod koniec maja, gdy Zełenski nadał jednej z jednostek imię "Bohaterów UPA", co spotkało się z ostrą reakcją prezydenta Karola Nawrockiego, który zdecydował o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Ten nie czekając długo, odesłał odznaczenie kurierem do Warszawy.

    • Zdaje się, że Kijów się szykuje do jakiejś zasadniczej rozgrywki, która być może zakończy się rzeczywiście porozumieniem pokojowym - ocenia Jan Piekło. - W roli mediatorów ustawiają się liderzy Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. Polski tam nie ma. Została wyeliminowana, najpierw stopniowo, a teraz zupełnie ze względu na konflikt o UPA. Zełenskiemu jest dziś bliżej do polityki Berlina i Komisji Europejskiej niż Warszawy - zaznacza.

    Newsy, wywiady, śledztwa i reportaże w Twojej skrzynce co tydzień - zawsze za darmo.

    Dziennikarz Wirtualnej Polski, związany z redakcją od sierpnia 2021 roku. Wcześniej pracował w agencji informacyjnej Reuters. Zainteresowany polityką polską i niemiecką. Z Trójmiastem związany od czasów studiów.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era