Rosja i Chiny przeprowadziły w 2025 r. tajne szkolenia wojskowe zatwierdzone przez rosyjskiego ministra obrony Andrieja Biełousowa - podał Reuters. Według agencji ćwiczenia objęły ok. 200 rosyjskich żołnierzy i odbyły się w obiektach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Część ich uczestników miała potem trafić na front w Ukrainie.
Najważniejsze informacje:
Szkolenia odbyły się w obiektach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW) i dotyczyły ok. 200 rosyjskich żołnierzy.
Ujawnione dokumenty wskazują m.in. na trzytygodniową sesję obrony przed bronią radiologiczną, chemiczną i biologiczną w Pekinie.
W organizację ćwiczeń miało być zaangażowanych co najmniej czterech rosyjskich i chińskich generałów.
Pekin oraz rosyjski deputowany Andriej Kartapołow stanowczo zaprzeczają doniesieniom, a w Europie rośnie niepokój o współpracę zbrojną Moskwy i Pekinu.
Zrobił tak przed radiowozem. 29-latek szybko pożałował
Według źródeł Reutersa tajne szkolenia wojskowe Rosji i Chin miały zostać przeprowadzone w 2025 r. i zatwierdzone przez rosyjskiego ministra obrony Andrieja Biełousowa. Agencja powołała się w swoich ustaleniach na europejskich urzędników oraz rosyjskie dokumenty.
Tajne szkolenia Rosji i Chin
Szkolenia dla ok. 200 rosyjskich żołnierzy miały odbywać się w obiektach Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ALW). Z ujawnionych dokumentów ma wynikać także, że część uczestników ćwiczeń mogła później trafić na front w Ukrainie.
Program szkoleniowy obejmował m.in. trzytygodniową sesję z zakresu obrony przed bronią radiologiczną, chemiczną i biologiczną w Pekinie. Według informatorów ma to podkreślać strategiczny charakter współpracy między Moskwą a Pekinem.
W organizację ćwiczeń miało być zaangażowanych co najmniej czterech rosyjskich i chińskich generałów. Reuters informuje, że wewnętrzne rosyjskie raporty pozytywnie oceniały chińskie wyposażenie, symulatory oraz wysoki poziom wiedzy teoretycznej instruktorów, jednocześnie wskazując na brak doświadczenia bojowego po stronie chińskiej.
Pekin i Moskwa stanowczo zaprzeczają
Pekin stanowczo zaprzecza opisanym informacjom. Chińskie MSZ oświadczyło, że "odpowiednie zarzuty są całkowicie bezpodstawne". Do publikacji odniósł się też wpływowy rosyjski deputowany Andriej Kartapołow. Nazwał artykuł "kompletną bzdurą", dodając, że Rosja nie ma czego uczyć się od Chin.
Tajemnicą nie jest, że współpraca zbrojna Rosji i Chin budzi zaniepokojenie w Europie. Unijni urzędnicy wskazują, że UE musi przestać patrzeć na Chiny wyłącznie przez pryzmat gospodarczy, a skupić się na ich rosnącej roli jako "decydującego czynnika umożliwiającego wojnę Rosji".
Szefowa dyplomacji UE Kaja Kallas potwierdziła 15 czerwca, że Bruksela zweryfikowała te informacje i ocenia ich implikacje.
Absolwentka dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała na stanowisku redaktora w serwisach Kontakt24, Goniec, Interia oraz redaktora i wydawcy w Polsat News. Wolny czas najchętniej spędza spacerując, czytając i oglądając zagraniczne seriale.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości