Amerykańska armia rozpoczęła w poniedziałek kolejną serię ataków na Iran. Informację przekazało Dowództwo Centralne USA, a najnowsza wymiana uderzeń między Waszyngtonem i Teheranem trwa od 10 dni.
Najważniejsze informacje:
Amerykańskie bombardowanie Iranu rozpoczęło się w poniedziałek o godz. 16 czasu wschodnioamerykańskiego, czyli o 22 w Polsce.
CENTCOM wskazał, że celem operacji jest osłabienie irańskich zdolności wykorzystywanych do ataków na żeglugę w cieśninie Ormuz.
W weekend na Bliskim Wschodzie zginęło co najmniej trzech żołnierzy USA, a mediatorzy proponują 10-dniowe zawieszenie broni.
Bombardowanie rozpoczęło się o godz. 16 czasu wschodnioamerykańskiego. Dowództwo Centralne USA podało, że cel pozostaje taki sam jak przy wcześniejszych uderzeniach. "Dalsze ograniczenie zdolności militarnych Iranu wykorzystywanych do ataków na żeglugę handlową w cieśninie Ormuz" - napisał CENTCOM.
DLA CIEBIEMało znane miejsca w Zakopanem. Musisz je odwiedzić
Dlaczego USA ponownie uderzyły w Iran?
Przedstawiciel władz USA powiedział portalowi Axios, że Donald Trump koncentruje się na tym, by Teheran poniósł konsekwencje za naruszenie wstępnego porozumienia z USA, dalsze działania w cieśninie Ormuz i śmierć amerykańskich żołnierzy.
Urzędnik przekazał też, że uderzenia będą trwały do czasu odmiennej decyzji prezydenta, choć rozmowy między Waszyngtonem i Teheranem nadal trwają. Wcześniej w poniedziałek Trump ostrzegł, że " za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, poniesie wielokrotnie gorsze konsekwencje".
W weekend na Bliskim Wschodzie zginęło co najmniej trzech żołnierzy USA. Dwaj polegli po piątkowym ataku Iranu na bazę lotniczą w Jordanii, a jednego uznano za zaginionego. W niedzielę wojsko poinformowało o odnalezieniu ludzkich szczątków i rozpoczęciu ich identyfikacji. Trzeci żołnierz zginął w sobotę na północy Iraku podczas kontrolowanej detonacji niewybuchu z irańskiego drona-kamikadze.
Redaktor Wirtualnej Polski. Wcześniej pracował w portalu TVN24. Zainteresowany polityką, o której zapomina, gdy jedzie w góry. Łodzianin, który przeniósł się do Warszawy po studiach, ale wciąż zaangażowany w życie swojego rodzinnego miasta.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości