Najważniejsze informacje:
Zdaniem prof. Daniela Boćkowskiego decyzja MON o ujawnieniu list z donacjami była w pełni wymuszona narastającymi obawami w społeczeństwie .
Ekspert wskazuje, że polityczna narracja o "rozbrajaniu Polski" zadziałała na społeczeństwo, chociaż Kreml doskonale wiedział, co z Polski trafiło na front.
Prof. Boćkowski odniósł się również do hipotetycznego ataku ze strony Federacji Rosyjskiej, zapewniając, że pełnoskalowe uderzenie nie wchodzi obecnie w rachubę.
Wstyd. Teraz nagranie zobaczy cała Polska. Myślał, że się nie wyda?
Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował o uruchomieniu procedury odtajnienia wszystkich decyzji dotyczących wsparcia sprzętowego dla Ukrainy z ostatnich lat. Jak tłumaczył, celem rządu jest jawne poinformowanie społeczeństwa o skali polskiej pomocy dla sąsiada odpierającego rosyjską agresję. Podkreślił przy tym, że od lutego 2022 r. wsparcie Kijowa jest uzasadnione nie tylko polskimi wartościami, ale również "zdroworozsądkowym, pragmatycznym interesem państwa".
Decyzja szefa MON to bezpośredni skutek medialnych doniesień, jakoby w ostatnich miesiącach Warszawa przekazała Kijowowi najnowocześniejsze i mocno deficytowe na świecie pociski PAC-3 MSE z zestawów Patriot. Informacje te spotkały się z falą krytyki ze strony polityków opozycji oraz otoczenia prezydenta. Kosiniak-Kamysz zdementował te zarzuty, precyzując, że donacja wyrzutni i pocisków odbyła się na szczeblu całego sojuszu NATO, a "przekazana ilość stanowi margines naszych zdolności" i zgodnie z gwarancjami nie osłabia w żaden sposób polskiego systemu obrony powietrznej.
Kosiniak-Kamysz ujawnił donacje. "Odtajnienie pomocy było absolutnie zasadne"
Jak do tej kwestii podchodzą analitycy? Profesor Daniel Boćkowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa, stwierdził w rozmowie z WP, że ucięcie spekulacji przez stronę rządową było najlepszym z możliwych posunięć.
Analityk zwrócił uwagę, że polska scena polityczna przez dekady potrafiła utrzymać kwestie narodowego bezpieczeństwa poza ostrym sporem, co - jak widać - przestało dziś obowiązywać. Rosja skutecznie i w pełni świadomie wykorzystuje ten fakt w swoich operacjach psychologicznych.
Jak zaznaczył, polskie transporty uzbrojenia absolutnie nie były tajemnicą dla Kremla na żadnym etapie operacji. - Rosja wiedziała wszystko. Nikt nie krył się tutaj z tym, że idą czołgi, że dostarczamy amunicję, że pojawiły się Kraby, że pojawiły się Pioruny. Rosjanie boleśnie przekonali się, że Pioruny są skuteczne, kiedy zaliczyły wiele trafień - dodał historyk. Zastrzegł jednak z nadzieją, że w ślad za upublicznieniem ogólnych wykazów wyposażenia nie pójdą szczegóły zdradzające ściśle chronione, wrażliwe operacje wojskowe.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości