
Popyt na bolesławiecką ceramikę nadal pozostaje bardzo wysoki, ale producenci nie nadążają z realizacją zamówień.
Branża zmaga się z rosnącymi kosztami i brakiem następców. W wielu manufakturach pracują głównie doświadczeni rzemieślnicy, których średnia wieku zbliża się do wieku emerytalnego.
Dodatkowym wyzwaniem jest konkurencja z Chin. Producenci alarmują o kopiowaniu wzorów, znaków i wykorzystywaniu nazwy „Bolesławiec”, co – ich zdaniem – może wprowadzać klientów w błąd i osłabiać pozycję polskich wyrobów na światowym rynku.