Donald Trump spotka się z Wołodymyrem Zełenskim przy okazji szczytu NATO w Ankarze - poinformował ambasador USA przy Sojuszu Matthew Whitaker. W czasie szczytu amerykański przywódca zamierza sprawdzić postępy sojuszników w sprawie zwiększania wydatków obronnych.
Matthew Whitaker przedstawił w ten sposób podczas telefonicznego briefingu dla dziennikarzy plany prezydenta Trumpa na zaczynający się we wtorek szczyt Sojuszu. Powiedział, że głównym celem będzie rozliczenie sojuszników z realizacji ich zobowiązań z Hagi na temat zwiększenia wydatków na obronność.
"USA pozostają dumnym członkiem NATO, ale mamy obowiązki gdzie indziej"
Stwierdził też, że państwa członkowskie zadeklarowały łącznie ok. 139 mld dolarów dodatkowych wydatków obronnych, z czego mniej więcej połowa ma trafić na uzbrojenie produkcji amerykańskiej.
Uderzenie jednego drona. Tak Rosja straciła miliony dolarów
Dodał, że Trump oczekuje, by wszyscy sojusznicy "natychmiast" weszli na trajektorię prowadzącą do 5 proc. i osiągnęli ten poziom "tak szybko, jak to możliwe". Dopytywany, odmówił odpowiedzi na pytanie, jakie będą konsekwencje w przeciwnym wypadku.
Podkreślił też, że celem administracji pozostaje "przeniesienie ciężaru konwencjonalnej obrony Europy" na sojuszników europejskich i Kanadę. - Stany Zjednoczone pozostają dumnym członkiem NATO (…), ale mamy obowiązki gdzie indziej na świecie - oznajmił.
Trump wyleci z Waszyngtonu w poniedziałek wieczorem i wyląduje w Ankarze we wtorek po południu, gdzie zostanie powitany przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Tego samego dnia będzie uczestniczyć w ceremonii powitalnej, przeglądzie gwardii honorowej i spotkaniu bilateralnym z gospodarzem szczytu.
W środę amerykański przywódca weźmie udział w oficjalnym powitaniu, wspólnym zdjęciu i sesji roboczej przywódców państw NATO. W kuluarach szczytu odbędzie bilateralne rozmowy z prezydentem Zełenskim i p.o. prezydenta Syrii Ahmedem asz-Szarą. Przed odlotem zaplanowana jest jego konferencja prasowa. Do Waszyngtonu Trump wróci w środę wieczorem.
Wysoki rangą przedstawiciel administracji, pytany o cel spotkania z Zełenskim, odparł, że Trump chce rozmawiać o zakończeniu wojny, którą uznał za swój wieloletni priorytet. - Linia frontu została zamrożona w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Żadna ze stron nie robi dużych postępów, a jednocześnie giną ogromne liczby ludzi - miał podkreślić.
Zgodnie z jego słowami, po rozmowie z Zełenskim Trump zapewne skontaktuje się także z Władimirem Putinem. Zapytany o to, czy USA popierają ukraińskie uderzenia dronami w cele w Rosji, w tym w Moskwę, urzędnik uniknął jednoznacznej odpowiedzi.
Co z amerykańską obecnością wojskową w Europie?
Odnosząc się do doniesień o możliwych dużych cięciach amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, przedstawiciele administracji potwierdzili, że szef Pentagonu Pete Hegseth zlecił półroczny przegląd rozmieszczenia sił i tempa działań USA na kontynencie. Jeden z urzędników zaznaczył, że przegląd ma charakter "niepolityczny" i podyktowany jest "globalnymi zobowiązaniami" Waszyngtonu. Dodał, że przegląd obejmie również rozmieszczenie baz USA na kontynencie.
Jak z kolei zaznaczył drugi z rozmówców, przegląd może doprowadzić do korekty rozmieszczenia sił, bo zarówno strategia bezpieczeństwa narodowego, jak i strategia obronna zakładają przenoszenie ciężaru obrony Europy na sojuszników europejskich.
Na pytania o kwestię Grenlandii, urzędnicy wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości powiedzieli, że przejęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone pozostaje z punktu widzenia administracji najlepszym sposobem zaspokojenia potrzeb obronnych NATO w Arktyce, choć Waszyngton "bada wszystkie inne mechanizmy". Dodał, że sojusznicy zgadzają się co do znaczenia bezpieczeństwa wokół wyspy, a spór dotyczy "sposobu, w jaki należy trwale" rozwiązać tę kwestię.
Whitaker zapowiedział, że tematem rozmów w Ankarze będzie ochrona żeglugi przez cieśninę Ormuz. Zauważył zarazem, że część sojuszników deklarujących gotowość udziału "nie dysponuje niezbędnymi okrętami ani zasobami, by wnieść znaczący wkład" w operacje morskie.
Ambasador zapowiedział też, że na marginesie szczytu ogłoszone zostaną kontrakty zbrojeniowe "warte miliardy dolarów", w tym umowy o współprodukcji uzbrojenia i dotyczące uruchamiania linii produkcyjnych po obu stronach Atlantyku. Podał, że w ciągu ostatniego roku USA sprzedały sojusznikom europejskim i Kanadzie uzbrojenie za ok. 60 mld dolarów, a amerykański przemysł zbrojeniowy ma zamówienia na ok. 300 mld dolarów, co czyni zdolności produkcyjne, a nie popyt, głównym ograniczeniem.
Dziennikarską przygodę zaczynała w studenckim radiu UJOT FM, później związana z Interią. Lubi patrzeć na świat przez obiektyw aparatu.
Czytaj cały artykuł u źródła — Wirtualna Polska — Wiadomości