
W skrócie
Janusz Kowalski poinformował w Sejmie, że podczas dwóch głosowań użył przez pomyłkę innej karty do głosowania, za co przeprosił i wskazał możliwość ponownego przeliczenia głosów.
Marszałek Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że sprawą zajmą się odpowiednie służby, a ewentualne konsekwencje mogą wyciągnąć także organy ścigania.
Krzysztof Paszyk z Klubu Parlamentarnego Polskie Stronnictwo Ludowe - Trzecia Droga zgłosi zdarzenie do prokuratury i komisji etyki.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Janusz Kowalski poinformował o sprawie po tym, jak wyszedł na sejmową mównicę. - Zgłaszam formalnie, że w głosowaniu numer dziewięć i 10 omyłkowo użyłem innej karty niż swojej . Czasami się zdarza - ogłosił.
Schodząc z mównicy, określił on incydent mianem "zwykłej pomyłki" oraz przeprosił za swoje zachowanie. Po jego słowach w Sejmie rozległy się krzyki .
Janusz Kowalski użył cudzej karty do głosowania. Ruch prokuratury
Tuż po jego przemówieniu głos zabrał marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty . - Konsekwencje w tej sprawie zostaną przez właściwe służby i może prokuraturę wyciągnięte - ostrzegł.
W piątek przed godz. 13 stołeczna prokuratura okręgowa poinformowała, że " Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście prowadzi czynności sprawdzające " w sprawie posłużenia się przez posła kartą do głosowania innego parlamentarzysty.
Głosowanie nr 9 dotyczyło zarządzenia przerwy w obradach Sejmu . - Kto z pań i panów posłów jest za zarządzeniem przerwy w obradach zechce podnieść rękę i nacisnąć przycisk - zwrócił się do posłów Czarzasty.