RAK
    Papież wskazał na "epokowe wyzwanie", przed którym stoi Europa

    Papież wskazał na "epokowe wyzwanie", przed którym stoi Europa

    1999 odsłon
    Papież wskazał na "epokowe wyzwanie", przed którym stoi Europa

    Zdaniem papieża Europa jest w stanie, by zmierzyć się z tym wyzwaniem „w sposób całościowy: włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji”.

    – Jestem wdzięczny Panu, że mogę was odwiedzić, idąc śladami Papieża Franciszka, który 8 lipca 2013 roku zechciał przybyć na Lampedusę podczas swojej pierwszej podróży jako Następca Piotra – wyznał Leon XIV.

    Papież o Lampedusie

    Przypomniał, że Apostołowie „żeglowali po Morzu Śródziemnym i doświadczali gościnności mieszkańców jego wysp i wybrzeży, od tysiącleci będących miejscem skrzyżowania cywilizacji”. – Ewangelia rozbrzmiewa tam, gdzie spotykają się ludy, gdzie ludzie przyjmują się nawzajem, gdzie splatają się ich dzieje, a różne kultury podejmują dialog. Milknie ona natomiast tam, gdzie każdy czyni z siebie wyspę, gdzie unika się kontaktu i przerywa wzajemną wymianę – wyjaśnił papież.

    Odwołując się do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, wskazał, że encyklika „Fratelli tutti” pomogła „odczytać Ewangelię na nowo w dramatycznych okolicznościach dziejowych”. Podkreślił, że Lampedusa i sąsiednia Linosa „leżą przy drodze niebezpiecznej jak ta, która prowadziła z Jerozolimy do Jerycha”. – Tutaj widzieliście nie jednego człowieka, lecz tysiące ludzi, którzy wpadli w ręce zbójców: ograbili ich ze wszystkiego, pobili do krwi i odeszli, zostawiając ich na pół umarłych. Innych – tych, którym nie udało się dotrzeć tam, dokąd mieli nadzieję przybyć – przyjęło morze – przypomniał Leon XIV.

    Zaznaczył, że zanim „pojawi się jakiekolwiek rozważanie intelektualne czy przekonanie ideologiczne, spotkanie z człowiekiem, który leży przed nami ogołocony ze wszystkiego, wzywa nas do bliskości”. Jest to „samo serce ewangelicznej przypowieści: bliźnimi czynimy się wobec innych, bliźnim trzeba się stać!”.

    Leon XIV o "cudzie współczucia"

    Podziękował mieszkańcom Lampedusy za bliskość, którą okazali, gdyż w ten sposób „na nowo dokonał się cud współczucia” – wszystkim, którzy „postanowili kochać razem”, dzięki czemu „miłość przybrała zorganizowany kształt”. Pozdrowił też obecnych migrantów, którzy nie tylko sami „otrzymali pomoc, ale wiele razy okazywali solidarność w czasie swojej drogi, jak ubodzy, którzy pomagają jeszcze uboższym”. „Dziękuję wam, bracia i siostry, bo w tym, że stajecie się bliźnimi, nie ma nic oczywistego, nic automatycznego” – zauważył Leon XIV.

    Podkreślił, że są „tacy, którzy dokonują wyboru, by nie stać się bliźnimi, i tacy, którzy postanawiają nie podejmować decyzji”. Dlatego ci, którzy zginęli w morzu, „są ofiarami zarówno decyzji podjętych, jak i decyzji zaniechanych”. „Obojętność na dobro wspólne i korupcja w miejscach, z których wyruszają; światowy system ekonomiczny, który rodzi ubóstwo i wykluczenie; lęk karmiący uprzedzenia i pogardę; przekonanie, że te problemy nas nie dotyczą; zbrodnicze kalkulacje tych, którzy zarabiają na cudzym dramacie; powolne i trudne przejście od samego zarządzania sytuacjami kryzysowymi do wypracowania spójnej i wspólnie uzgodnionej polityki – wszystko to powtarza dziś ów pośpiech z opowieści ewangelicznej, by «minąć» człowieka w potrzebie” – analizował papież.

    Ubolewał, że „w każdym czasie nie brakuje ludzi, którzy boją się skalać przez kontakt z innymi i w ten sposób – nawet wobec cierpienia i śmierci – zaprzeczają wspólnemu pochodzeniu od Boga, nieskończonej godności każdej istoty ludzkiej i powołaniu do miłości bez granic”. – Czas uznać i jasno powiedzieć, że przynależność religijna nigdy nie może stać się powodem dyskryminacji, jak gdyby wiara miała granice, a nie była powszechnym wezwaniem do zbawienia. Tam, gdzie wznosiły się mury podziału, Chrystus je zburzył. Nie ma miłości Boga bez miłości bliźniego, a bliźniego nie ma, jeśli ja sam się nie zbliżę. Zatrzymać się, wzruszyć, pochylić, zapłakać wobec cudzego bólu – jak uczynił to Jezus – znaczy wejść w ruch miłości – ten, w którym objawił się Bóg – tłumaczył Leon XIV.

    Papież zwrócił się do "przyjaciół z Lampedusy"

    Przekonywał, że poprzez wejście w „dynamikę współczucia i miłosierdzia”, człowiek „zaczyna żyć inaczej, inaczej być obywatelem, inaczej pracować”. „Wtedy naprawdę może się narodzić cywilizacja miłości, ta, którą ukazywali moi święci Poprzednicy: Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II. Wraz z wielką rzeszą proroków i męczenników minionego stulecia zrozumieli oni, że na otchłanie ludzkiego serca i okropności wojny tylko miłosierdzie potrafi odpowiedzieć nowymi początkami. Teraz, stojąc na ramionach tych olbrzymów, weszliśmy w tysiąclecie, w którym mamy nadawać cywilizacji miłości kształt duchowy, kulturowy, prawny, polityczny i ekonomiczny. Ogrom cierpienia, na które patrzymy, niech pozwoli nam pojąć radykalizm tego wezwania” – zachęcił papież.

    Przestrzegł, że „cywilizacja miłości nie rodzi się z jednego, spektakularnego gestu, lecz z sumy małych i wytrwałych aktów wierności, które stawiają tamę dehumanizacji”. – Przyjaciele z Lampedusy, jesteście tego świadkami! – pochwalił Ojciec Święty.

    Zjawisko migracji nazwał epokowym wezwaniem, przed którym stoją społeczeństwa europejskie. – Także pod tym względem – podobnie jak w sprawie transformacji ekologicznej i budowania pokoju – Europa posiada wyjątkowy potencjał, wypływający z jej historii i kultury, a więc także równie wielką odpowiedzialność. Ze względu na swoje położenie geograficzne i kształt instytucjonalny Europa jest w stanie, by na tym obszarze zmierzyć się z kryzysem w sposób całościowy: włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji. Wszystko to powinno odbywać się przy czujnej trosce o poszanowanie godności każdej osoby. Jest to zadanie instytucji publicznych, ale także całego społeczeństwa obywatelskiego i Kościoła – podkreślił Leon XIV.

    Czytaj cały artykuł u źródła — Do Rzeczy

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era